z. Wójcik: o budowie polsko-chińskiego domu aukcyjnego: Jestem absolutnie przekonany, że jeśli Polska nie wykorzysta szansy zbudowania domu aukcyjnego u siebie, to z pewnością zrobi to Rosja



Jestem absolutnie przekonany, że jeśli Polska nie wykorzysta szansy zbudowania domu aukcyjnego u siebie, to z pewnością zrobi to Rosja. Jestem przekonany, iż w momencie kiedy branża futerkowa dalej będzie u nas atakowana, to być może jedynym beneficjentem tego ataku będzie właśnie Federacja Rosyjska (…). Niemcy mają mercedesa, my mamy znakomitej jakości futra. Powinniśmy się tym cieszyć. Nie mamy mercedesa czy bentleya, ale to jest nasz mercedes i bentley w dziedzinie rolnictwa, którego powinniśmy rozwijać – mówił Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, w rozmowie z portalem Radia Maryja.

Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, odniósł się do prac nad utworzeniem polsko-chińskiego domu aukcyjnego.

– W tym momencie jesteśmy na etapie podpisywania stosownych umów z inwestorami chińskimi oraz rozmów z polskimi hodowcami, którzy byliby właścicielem pakietu większościowego. Chcemy, żeby to Polacy byli właścicielem ponad 50 proc. akcji aukcji, aby to było podobnie jak w Danii, iż to tamtejsi hodowcy byli właścicielami aukcji. Kilka dni temu podpisaliśmy list intencyjny ze związkiem, który odpowiada za produkcję, dystrybucję, odpowiadając za futra i skóry naturalne. Myślę, iż niedługo będziemy zbliżali się do finalizacji podpisywania kolejnych umów. Rozmawiamy z władzami lokalnymi miast, na terenie których aukcja miałaby potencjalnie powstać. Rozmawiamy na przykład z panem burmistrzem Białobrzegów Radomskich. To miejscowość pomiędzy Radomiem a Warszawą, która jest położona między dwoma lotniskami, blisko trasy ekspresowej. Jest tam wielu ekspertów z dziedziny przetwórstwa futrzanego, bowiem okolice Radomia i sam Radom przez wiele lat był stolicą skórzaną Polski – wskazał nasz rozmówca.

Polsko-chiński dom aukcyjny ma się opierać nie tylko na futrach naturalnych, ale także na innych sektorach rolnictwa.

– Nie chcemy, żeby aukcja zajmowała się wyłącznie futrami naturalnymi, ale chcemy poszerzyć asortyment o skóry naturalne. Odezwali się do nas przedstawiciele innych sektorów rolnictwa, którzy chcieliby, żeby wielki giełdowy hub był miejscem pozyskiwania klientów z Chin. Rozmawialiśmy z chińskim ambasadorem, który powiedział, że jeśli wszystko uda nam się z aukcją, to nie widzi żadnych przeszkód co do tego, aby asortyment powiększyć o inne produkty rolno-spożywcze – podkreślił prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

Obecnie w Rosji odbywa się jedna z największych na świecie giełd futer naturalnych.

– Polska ma tutaj swoją wystawę. Mamy najlepsze skóry, które pod względem jakościowym wygrywają z całym światem. Nasz asortyment jest bardzo mocno pożądany. Rosja bardzo mocno rozwija ten sektor u siebie, bo na tak wielkiej aukcji to chyba jeszcze nigdy nie byłem. Mamy tutaj asortyment bardzo wyszukany, a jestem absolutnie przekonany, że jeśli Polska nie wykorzysta szansy zbudowania domu aukcyjnego u siebie, to z pewnością zrobi to Rosja. Jestem przekonany, iż w momencie kiedy branża futerkowa dalej będzie u nas atakowana, to być może jedynym beneficjentem tego ataku będzie właśnie Federacja Rosyjska – mówił hodowca.

Nie widzę żadnego powodu, dla którego Polacy niemieliby wykorzystać tego, aby przejąć ten rynek – zaakcentował.

– Stworzenie nowych miejsc pracy, ściągniecie miliardów euro i dolarów do Polski, jest dzisiaj na wagę złota. Mamy produkty o najlepszej jakości na świecie, Chińczyków bardzo mocno chcących inwestować w naszym kraju, więc bardzo dużym nieporozumieniem byłoby to, gdybyśmy nie wykorzystali szansy, przed którą stoi dzisiaj polska branża futerkowa i całe rolnictwo – powiedział Szczepan Wójcik.

Pozostaje pytanie o to, jak polsko-chiński dom aukcyjny miałby dokładnie funkcjonować.

– Chcemy, żeby to był model podobny, jak miało to miejsce w Danii i ma miejsce w Finlandii, czyli byłoby to bardzo duże centrum logistyczno-konferencyjne z salą, na której przeprowadzane byłyby aukcje. Do tego wszystkiego dochodziłyby miejsca hotelowe, restauracje, lądowisko dla helikopterów, bo mówimy o osobach, które przyjeżdżają do nas z pieniędzmi, a nie każdy chce przyjechać samochodem. Niektórzy mogą chcieć tutaj przylecieć. Chcemy, żeby to była wizytówka naszego państwa, czyli miejsce, w którym będą spotykać się ludzie np. projektanci mody – oznajmił.

– Wystawiać będą mogli się wszyscy, którzy w Polsce legalnie prowadzą działalność polegającą na hodowli zwierząt futerkowych. Chcemy, żeby hodowle były zweryfikowane, aby nie dawać pretekstu do ataków przez wszystkie organizacje pseudoekologiczne, które z pewnością będą wykorzystywały każdy argument, aby w nas uderzyć. Chcemy wspierać skóry i asortyment z całego świata, bo zamierzamy być globalnym domem aukcyjnym. Wprost powiem, iż chcemy przejąć w tej materii rynek rosyjski. Chciałbym, aby to do Polski przyjeżdżały skóry z całego świata i ich kupcy – podkreślił rolnik.

Istotną kwestią są korzyści, które będą napływały do Polski za pośrednictwem tak ogromnej inwestycji.

– Korzyści będą ogromne. Takie aukcje odbywają się minimum 7 razy w roku i trwają minimum po 7 dni. Przyjeżdżają osoby z Rosji, Stanów Zjednoczonych, Turcji, Włoch, Hiszpanii, Grecji oraz innych krajów zajmujących się tego typu wyrobami. Te wszystkie osoby przyjadą tutaj po prostu wydawać swoje pieniądze, ale muszą mieć gdzie zjeść, mieszkać, spędzać wolny czas. To będzie ogromny zastrzyk gotówki dla gospodarki lokalnej, w której powstanie dom aukcyjny. Mówimy tutaj o miliardach euro, które każdego roku będą przepływały przez ten region i cały kraj. To setki osób z całego świata, które przyjeżdżając do Polski, mogą wywozić stąd bardzo dobre wrażenie do państw swojego pochodzenia. Tutaj nie ma żadnego minusa, a są same plusy. Mamy pieniądze, zatrudnienie, rozwój gospodarki, ale także bardzo dobry wizerunek na całym świecie – stwierdził rozmówca portalu Radia Maryja.

Już teraz polskie skóry cieszą się ogromnym zainteresowaniem kupców z całego świata.

– Tutaj się nie oszuka. Kupcy decydują i chcą kupować, a skoro przychodzą tylko po nasze skóry, no to o czymś to świadczy. Niemcy mają mercedesa, my mamy znakomitej jakości futra. Powinniśmy się tym cieszyć. Nie mamy mercedesa czy bentleya, ale to jest nasz mercedes i bentley w dziedzinie rolnictwa, którego powinniśmy rozwijać – spuentował.

Polscy rolnicy od długiego czasu spotykają się z ataki pseudoekologów.

– Myślę, że mówimy tutaj o bardzo dużej manipulacji i mobbingu. Nasi konkurenci chociażby w postaci niemieckich firm utylizacyjnych, które bardzo mocno zyskają na likwidacji tego przemysły w Polsce, czy o innych krajach, które rozwijają te branżę, czyli np. Rosja. Skoro ten biznes jest taki zły, to dlaczego Rosja, Finlandia i inne kraje inwestują – pytał retorycznie hodowca.

Unijny komisarz ds. rolnictwa, Janusz Wojciechowski, przychyla się do inicjatywy pseudoekologów na rzecz hodowli bezklatkowej?

– Powtarzam kolegom hodowcom, rolnikom, że kolejny bardzo duży atak na rolnictwo przyjdzie nie z Polski, a z Brukseli. Organizacje pseudoekologiczne są bardzo mocne, mając ogromne pieniądze na lobbing oraz swoich parlamentarzystów w Parlamencie Europejskim. To jest ich praca. Oni żyją z atakowania nas i wyciągania pieniędzy. Dotarli również do bardzo wysoko postawionych urzędników w Brukseli, których przekonują, że rolnictwo powinno się cofnąć o kilka dekad. Jak czytam niektóre wypowiedzi pana komisarza Janusza Wojciechowskiego, to mam wrażenie, że pan komisarz chciałby, żeby każdy rolnik miał dwie krówki, dwie świnki i jednego konika. Rolnictwo tak dzisiaj nie wygląda. Konkurujemy na rynku globalnym, bo nie mówimy tylko o rynku europejskim, ale o całym świecie – powiedział.

– Nie wiem, co Komisja Europejska i pan komisarz mają do zaoferowania i zaproponowania rolnikom, przedsiębiorcom, którzy zainwestowali miliony-dziesiątki milionów. Jak sobie wyobrażają decydenci brukselscy, którzy żyją za nasze pieniądze, że co my mamy teraz z tym zrobić? Branża futerkowa jest bardzo mocnym w kryzysie. Ja osobiście znam osoby, które mają kredyty rzędu 500-700 milionów złotych. Dzisiaj takich rolników próbuje się zostawić z niczym. Nie słyszę o rekompensatach i o tym, że pan komisarz ma propozycję do spłaty ich zobowiązań. Słyszę tylko, iż należy zamykać i zlikwidować. Jeśli ktokolwiek z polityków zamierza zamykać rolnictwo, to ja się pytam, co mamy zrobić z kredytami, zobowiązaniami. Co z ludźmi, którzy zostaną z tym sami? – podsumował Szczepan Wójcik.

źródło: Radio Maryja

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ