Trudne początki przedsiębiorczości po 89

Przed rokiem 1989 prywatna przedsiębiorczość była mocno ograniczona. Dominowały wielkie państwowe przedsiębiorstwa, do których należały środki trwałe, rynki zbytu i kapitał.

Transformacja polskiej gospodarki zaczęła się nie w 1989 roku ale tak naprawdę rok wcześniej w 1988 r., to wtedy 24 grudnia sejm uchwalił ustawę Wilczka, która była najbardziej liberalną regulacją działalności gospodarczej. Przygotowywała grunt pod nadchodzące zmiany rynkowe. Pozwalała, co było na tamte czasy rewolucyjne, każdemu prowadzić działalność gospodarczą na równych prawach. Przygotowana została również ustawa Prawo Bankowe oraz ustawa o NBP. Stworzyły one możliwość prywatyzacji banków państwowych i powstawanie prywatnych. Te trzy akty prawne na starcie do nowej rzeczywistości pozwalały na dynamiczny rozwój sektora polskich firm.

Dla większości społeczeństwa zatrudnionego w sektorze państwowym tamten czas transformacji to drożyzna, galopująca inflacja, ogromne bezrobocie. Doszły upadłości wielu zakładów, do których państwo przestało dopłacać. Zablokowano możliwość rozwoju kapitału pracowniczego i tym samym przejmowanie zakładów przez pracowników. Akcje pracownicze (maks. 20 procent) traktowano raczej jako formę socjalu niż pomysł na udział zatrudnionych w zarządzaniu firmą. W tym samym czasie otworzyły się też możliwości prowadzenia biznesu. Początek lat 90. to eksplozja „inicjatywy oddolnej”, zapamiętanej też jako „kapitalizm łóżek polowych i szczęk”.

Pierwsze lata to nieustanne błędy interwencyjne i regulacyjne w wielu branżach. Dopłaty do chudego mleka, w imię poprawy losu najsłabszych, wywołały kryzys nadprodukcji masła. Pochopne sprowadzenie zboża z EWG w obawie przed kryzysem żywnościowym doprowadziło do jego nadpodaży kilka miesięcy później. Ale były też błędy skandaliczne i brzemienne w skutki  – pozwolenie na „niehandlowy import” przyniosło gigantyczne straty skarbowi państwa, ale też uderzyło w rodzimych producentów ziemniaków.

Dla mieszkańców PGR i przemysłowych miast nie był to dobry czas. Masowe redukcje zatrudnienia były po prostu życiową katastrofą; niektóre regiony – jak okolice Wałbrzycha czy wsie Polski północnej – do dziś wydobywają się z ówczesnej zapaści.

Prywatyzowano wszystko co było możliwe. Pierwsze prywatyzacje odbywały się po cichu, począwszy od 1988 r., i obejmowały głównie nomenklaturę partyjno-rządowo-esbecką. Ta prywatyzacja nie podlegała ewidencji, choć objęła ona majątek wartości 200 mln zł. Tę jawną rozpoczęto w 1990 r. Istniało wtedy 8.453 zarejestrowanych przedsiębiorstw państwowych, z czego w okresie 1990-2000 „sprywatyzowano” 62 proc. (5.216 firm). W 2002 r. działalność gospodarczą prowadziło 1.386 państwowych zakładów, z których w roku 2006 pozostało czynnych zaledwie 551. Celem prywatyzacji było unicestwienie wielkich przedsiębiorstw państwowych. Tak  naprawdę chodziło o sprzedaż uzbrojonych terenów, głównie miejskich, zabudowań i wyposażenia technicznego. W ten sposób firmy zagraniczne, przy pomocy polskich skundlonych polityków, wyparły raz na zawsze polskie przedsiębiorstwa z ich zagranicznych rynków zbytu.

Sektor bankowy tez nie pomagał polskiej przedsiębiorczości. Na początku 1989 r. średnia stopa procentowa dla kredytów inwestycyjnych wahała się w granicach 4-7 procent, a kredytów obrotowych 7-10 proc. Od początku 1990 r. Balcerowicz podniósł drastycznie wszystkie stopy procentowe, w tym stopy odsetek od zaległości podatkowych oraz odsetki cywilnoprawne, czyli tzw. ustawowe, stosowane w relacjach podmiot-obywatel. Stopy kredytowe wzrosły w roku 1990 do ponad 72 proc., a stopa redyskontowa nawet do 106 proc. rocznie. Odsetki ustawowe wzrosły do 92 proc. średniorocznie, odsetki od zaległości podatkowych nawet do 212 proc. średniorocznie, a czasowo aż do 720 proc. Tak horrendalne podniesienie stóp, to bandytyzm ekonomiczny. Towarzyszył temu też bandytyzm prawny, bo nowo wprowadzone stopy procentowe obejmowały nie tylko nowe umowy kredytowe, ale również wszystkie kredyty udzielone uprzednio. Czyli już w trakcie trwania umowy kredytobiorcom narzucono nowe warunki w czterech tytułach odsetkowych. Zostali oni z góry skazani na straty. Wszystkie przecież rodzaje kosztów były uprzednio kalkulowane w oparciu o stopy z umów zawartych przed rokiem 1990. Prowadziło to do szybkiej upadłości i likwidacji przedsiębiorstw z powodu niewypłacalności, a to z kolei dawało asumpt do ich pospiesznej, przymusowej prywatyzacji pod pozorem braku zyskowności.          Metody te przypominają niszczenie własności prywatnej domiarami w czasach komunistycznych.

W taki trudnym środowisku – politycznym, prawnym, ekonomicznym – rodziła się polska przedsiębiorczość.

autor: Agnieszka Marczak

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ