Prezydent Andrzej Duda dwukrotnie zapowiadał wprowadzenie emerytury stażowej

duda1-681x374.jpg

Prezydent Andrzej Duda dwukrotnie zapowiadał wprowadzenie emerytury stażowej. Podpisał porozumienie z „Solidarnością” w tej sprawie w zeszłorocznej kampanii wyborczej oraz sześć lat temu. Jednak pomysł nie uzyskał akceptacji partii rządzącej. Wczoraj prezydent powrócił do tematu.

– Chciałbym, byśmy to zrealizowali jak najlepiej i jak najrozsądniej – mówił prezydent Andrzej Duda podczas powołania Rady do Spraw Społecznych.

Dziś do deklaracji prezydenta odniósł się przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda.

– My mamy kontrakt jako „Solidarność”, drugi nasz kontrakt z prezydentem Andrzejem Dudą, a nie z Radą Społeczną przy Prezydencie RP – zaznaczył Piotr Duda.

„Solidarność” postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Rozpoczyna zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o emeryturach stażowych. Polskie Stronnictwo Ludowe jest za, podobnie jak Lewica. Oba kluby przypominają, że wcześniej zgłaszały już takie projekty.

– To leży w Sejmie – wskazał Dariusz Standerski, dyrektor legislacji Lewicy.

– To powinien być pierwszy krok w reformie systemu emerytalnego – ocenił Miłosz Motyka, rzecznik PSL.

Projekt „Solidarności” zakłada, że kobiety będą mogły przejść na emeryturę po przepracowaniu 35 i ukończeniu 55 lat. Wliczane byłyby też urlopy wychowawcze. Mężczyźni musieliby przepracować 40 lat i ukończyć 60. Będzie jeszcze jeden ważny warunek – poinformował Henryk Nakonieczny z „Solidarności”.

– Musi być wypracowany kapitał pozwalający na uzyskanie co najmniej minimalnej emerytury – zwrócił uwagę Henryk Nakonieczny.

Obecnie najniższa emerytura wynosi nieco ponad 1066 zł na rękę. Rodzą się jednak pytania, czy emerytury stażowe w dobie kryzysu gospodarczego i niżu demograficznego to dobry pomysł. W Funduszu Ubezpieczeń Społecznych z każdym rokiem zwiększa się dziura budżetowa.

– Trzeba by było przemyśleć sprawę, by ludzi zachęcać do większej aktywności zawodowej, by samo nabycie uprawnień emerytalnych nie oznaczało automatycznego przejścia na emeryturę – wyjaśnił dr Bartosz Michalski,  ekonomista.

Pracownicy muszą wiedzieć, że wcześniejsze przechodzenie na emeryturę oznacza dużo niższe świadczenie – wskazał ekonomista Mariusz Kękuś.

– Teraz mielibyśmy w skrajnym przypadku wydłużenie tego okresu o 7 lat, więc diametralnie zmieni się wysokość emerytury, ponieważ to, co mamy zgromadzone na koncie, będzie podzielone przez okres pobierania tej emerytury. Świadczenie obniży się przy tym skrajnym wariancie o 30-40 proc. – wyjaśnił Mariusz Kękuś.

Kwestie przyszłości systemu emerytalnego zostały opisane w Krajowym Planie Odbudowy. Dokument zaleca wprowadzenie zachęt dla Polaków, aby decydowali się na dłuższą aktywność zawodową. Rozważane są m.in. ulgi podatkowe dla osób decydujących się na dłuższą pracę.

 

TV Trwam News/ Radio Maryja 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ