Andrzejewski: Orzeczenie Europejskiego Trybunału to zamach na polski system prawa i polską konstytucję

Orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu ws. naruszenia przez Polskę prawa do rzetelnego procesu możemy traktować jako zamach na polski system prawa i polską konstytucję – podkreślił Piotr Łukasz Andrzejewski, sędzia Trybunału Stanu, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że Polska naruszyła prawo do rzetelnego procesu. Chodzi o orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie firmy Xero Flor. Firma pozwała Skarb Państwa, skarżąc wysokość odszkodowania z powodu zniszczeń na polu. Po niekorzystnych wyrokach sądów sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, który ją umorzył, a decyzję podpisał sędzia Mariusz Muszyński. Firma postawiła zarzut, że to, jaki skład sędziowski rozpatrywał jej sprawę, naruszało konstytucję i wniosła skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Sędzia Mariusz Muszyński został wybrany do TK w 2015 roku na miejsce, które – zdaniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu – było już obsadzone. Jednak prezydent Andrzej Duda nie przyjął ślubowania od osoby wybranej przez Sejm, przez co wybrany nie stał się sędzią Trybunału.

– Wyrok nie odpowiada zarówno prawu polskiemu, jak i międzynarodowemu, a także zasadom, na których działa Europejski Trybunał Praw Człowieka. On neguje uprawnienia polskiego Sejmu, który uchwałą z listopada 2015 r. określił dlaczego (…) nie może zostać uznane jako ważne zgłoszenie poprzednich dwóch kandydatów. To była uchwała Sejmu. Aktualne orzeczenie neguje kompetencje polskiego Sejmu do określania – w  ramach jednorazowej kompetencji większościowej – wyboru członków Trybunału Konstytucyjnego, jak i neguje kompetencje prezydenta RP. Możemy traktować to jako zamach na polski system prawa i polską konstytucję – zaznaczył Piotr Łukasz Andrzejewski.

– Nie dopełniono ustawowych przesłanek ważności zgłoszenia sędziów, co stwierdziła uchwała Sejmu, a także – w ramach swoich prerogatyw kontroli konstytucyjności działania organów – prezydent jako urząd, dlatego nie odebrał przyrzeczenia – dodał.

Konstytucjonalista powiedział, że „wakat istniał dalej i należało dokonać wyborów spośród pięciu sędziów. Jednym z nich był sędzia Mariusz Muszyński”.

– Dzisiaj mamy uzurpację i przemoc instytucjonalną, naruszającą polską konstytucję, praworządność oraz zasadę legalizmu, a także zasadę, że pierwszeństwo ma polska konstytucja, a nie orzecznictwo, które bez kompetencji próbuje podważyć istniejący w Polsce ustrój. Mamy do czynienia także z próbą wywołania przesłanek do orzeczenia, że w Polsce naruszana jest praworządność międzynarodowa, próba skolonizowania i podporządkowania sobie interpretacji tego, co w Polsce obowiązuje, a co nie, jako przesłanka, która jednocześnie zagraża przyznaniu albo wstrzymaniu przyznania nam środków z europejskiego Funduszu Odbudowy – powiedział gość Radia Maryja.

W trakcie audycji poruszony został także temat Funduszu Odbudowy. Sędzia Piotr Łukasz Andrzejewski wskazał, że „toczy się bardzo skomplikowana i trudna gra, w której orężem – jak na razie – jest prawo”.

– Premier Mateusz Morawiecki wynegocjował duże kwoty. W ramach konkluzji na forum Komisji Europejskiej wynegocjował ograniczenie stosowania rozporządzenia. Natomiast jeśli środki będą krótką smyczą, na której będzie się trzymało dyrektywne zarządzanie tym, co się w Polsce dzieje, to trzeba zadać pytanie, czy Krajowy Plan Odbudowy powinien zostać przyjęty? Czy nie powinien być oparty na kredytach zaciąganych bezpośrednio przez Polskę, skoro jak dotąd Parlament Europejski i Komisja Europejska kwestionują wynik konkluzji, które premier wymógł na KE. (…) Mam wątpliwości, czy uda się zachować i pieniądze, i suwerenność – zwrócił uwagę sędzia Trybunału Stanu.

4 maja Sejm przyjął ustawę wyrażającą zgodę na ratyfikację decyzji o zwiększeniu zasobów własnych Unii Europejskiej. „Za” opowiedziało się 290 posłów, „przeciw” było 33, a 133 wstrzymało się od głosu. 

– Lewica zmierza do ograniczenia polskiej suwerenności, dlatego głosuje „za”, a Solidarna Polska jest przeciwko płaceniu solidarnością i głosuje „przeciw”. Ocena prawna tego, z czym mamy do czynienia, jest identyczna. Lewica jest za tym, żeby Polska nie miała suwerenności, tylko była podporządkowana dyktatowi ideologicznemu, zewnętrznemu, a Solidarna Polska jest przeciwko. Między tym płynie wola Mateusza Morawieckiego i większości Zjednoczonej Prawicy, która chce mieć pieniądze i suwerenność. Musimy być świadomi, jak wygląda rozgrywka i czego dotyczy – zauważył gość „Aktualności dnia”.

 

źródło: radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ