Jarosław Kaciuba o kruszywie z Siechnic: odpad truje, a po zmianie nazwy na kruszywo drogowe, wcale nie zmienił swoich niebezpiecznych właściwości

infografika wDolnymŚląsku.com

Siechnicka hałda maleje, bo pohutnicze kruszywo jest już zmielone i służy do budowy dróg. Okoliczni mieszkańcy modlą się o bezwietrzne dni, bowiem trujący pył osadza się w glebie i wnika do wód gruntowych, tak samo jak rakotwórczy chrom. Według ostatnich badań, zawartość tego pierwiastka w kruszywie przekroczyła 900 procent, w poprzednim 600 procent.

Hałda musi być zlikwidowana do końca roku. Dlatego zamiast drogiej utylizacji mamy sprzedaż kruszywa po okazyjnych cenach. – Tu bezpośredni związek z zachorowalnością na raka jest oczywisty, mówi Jarosław Kaciuba, strona społeczna, zaangażowana w ujawnianiu luk prawnych i nieprawidłowości przy stosowaniu trującego pohutniczego odpadu jako materiału budowlanego.

– Ktoś musi się pozbyć hałdy i chce na niej zarobić! Kruszywo z Siechnic jest o połowę tańsze, zatem mamy do czynienia z metodą CCC – Cena Czyni Cuda. Za 20 lat zgonów z powodu chorób nowotworowych będzie więcej, ale oprócz mieszkańców nikt się tym nie przejmuje, dodaje pan Kaciuba.

Termin oddania AOW mija za 18 miesięcy, dlatego inwestor spieszy się z budową. Nieprzewidziana przerwa wiąże się nie tylko z oddaniem subwencji unijnej ale i kary za niedotrzymanie terminu. Jeśli grupa lokalnych działaczy zatrzyma budowę, to problem będzie miał marszałek województwa dolnośląskiego.

Afera zaczęła się w styczniu br. od lokalnych aktywistów, którzy ujawnili w zakupionym kruszywie z Siechnic przekroczenie zawartości chromu o 600 procent. Z dużym oporem udało im się doprowadzić do wspólnego spotkania z Dolnośląską Służbą Dróg i Kolei (DSDiK), odpowiedzialną za drogową inwestycję i komisyjnego pobrania próbek kruszywa wbudowywanego w obwodnicę Wrocławia, i przesłania ich do niezależnych laboratoriów.

Laboratorium działające na zlecenie mieszkańców, pobierało materiał bezpośrednio wbudowywany w obwodnicę. Laboratorium działające na zlecenie DSDiK oraz wykonawcy budowy pobierało materiał przywieziony na badanie dzień wcześniej,

Strona społeczna podaje, że zawartość trujących pierwiastków z nowo pobranych próbek, znacznie przewyższa polskie normy. Chrom aż 900 %, tymczasem z dokumentacji przesłanej przez DSDiK naszemu rozmówcy wynika, iż wcześniejsze badania na zawartość groźnych pierwiastków wykazywały wartości w granicach normy, w tym chrom tylko 0,001 mg/dm3. – To nie jest możliwe, twierdzi pan Kaciuba, taki średni poziom chromu, nie jest spotykany nawet w uprawach ekologicznych a badanie było realizowane na materiale z hałdy odpadów pohutniczych!

Wiarygodność przedstawianych przez urzędników badań jest żadna?  Czy mamy do czynienia z ignorantami, którzy “łamią” przepisy w zakresie składowania odpadów niebezpiecznych, jak i w zakresie zanieczyszczenia gruntu?

W ich dokumentach widziałem zawartość chromu na poziomie 0,001mg/dm3 , później skoczyła im do 0,474 mg/dm3 . Ten sam materiał, badania robione w odstępie kilku miesięcy, wykazują różnice ponad 470-krotnej wartości. Dlatego wójt Gminy Długołęka wystąpił do DSDiK o ujawnienie danych w ramach dostępu do informacji publicznej. Niestety będziemy czekać do końca miesiąca na odpowiedź. Wiem, że na dzisiaj zwołali konferencję, ale nas jako strony szczególnie zainteresowanej nie powiadomiono. Być może pokażą wyniki komisyjnie pobranych próbek? Mam sporo pytań w tej sprawie i byłby to doskonały moment na wyjaśnienie problemu. Jeśli nasze wyniki będą się różniły, to będzie to dowód na manipulacje przy realizowanych badaniach..!

Twierdzi pan, że kruszywo trafiło na rynek wskutek samodzielnych badań producenta. A to oznacza, że bomba ekologiczna została zmielona i w świetle prawa wszystkie drogi budowane z siechnickiego kruszywa będą się wysączać? Chrom wniknie w grunt i nawet WIOŚ nie ma uwag?

Tak i moim zdaniem osoby odpowiedzialne o tym wiedzą. Tu mamy do czynienia z luką prawną. Laboratorium badało materiał z odpadów pohutniczych, samodzielnie przygotowany do badania przez producenta, – który jako odpad miał swój KOD. Laboratorium badało więc materiał nie znając jego prawdziwego miejsca pobrania, opierając się tylko na oświadczeniu producenta w zakresie pochodzenia materiału przesłanego do badania . W momencie, kiedy został on zakwalifikowany Aprobatą Techniczną jako surowiec do stosowania w budownictwie, stał się kruszywem – produktem dopuszczonym do obrotu handlowego. Od tej pory nie jest już odpadem, tylko materiałem budowlanym z innym KOD-em. W związku z tym, w „nowym” produkcie handlowym nie ma już normy na zawartość chromu, ponieważ ustawodawca nie przewidział takiej kreatywności biurokratycznej. Odpad truje, ale po zmianie nazwy już nie. I to wykorzystuje producent, inwestor i kontrole WIOŚ, jako że sprawdzana jest dokumentacja a nie próbki w terenie.

My, mamy pomiary z terenu. Pierwsze badanie przeprowadzane było na materiale z hałdy a obecne badanie przeprowadzone było na materiale przywożonym i używanym przy budowie obwodnicy. Wszystkie nasze wyniki pokazują zbliżone wartości i znaczne przekroczenie zawartości rakotwórczego chromu!

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ