Czesi chcą nałożenia kary na Polskę ws. Turowa

Czechy zapowiedziały złożenie wniosku do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o objęcie Polski karą w wysokości 5 mln euro dziennie za to, że kopalnia Turów wciąż pracuje. Redaktor pytał ministra, w jaki sposób Polska podchodzi do informacji, które płyną z Czech.

Podchodzimy do tego ze spokojem. To nie jest krok, który jest przez nas oczekiwany. Dziś kluczowe jest to, co jest ponadto, co jest głównie na agendzie, czyli możliwość nałożenia kar finansowych na Polskę za brak wykonywania postanowień Trybunału, bo w tych instrukcjach rządowych najważniejsze jest to, że strona czeska przyjęła te uzgodnienia, które wypracowaliśmy i będzie zmierzać w kierunku umowy międzyrządowej, porozumienia, które pozwoli na wycofanie skargi głównej i zamknięcie tematu sporu postępowania przed Trybunałem w zakresie przedłużenia koncesji dla Turowa

– podał.

Michał Rachoń zauważył, że sprawa pokazuje, że są bardzo konkretne interesy między sąsiadami. Decydować będzie Trybunał Sprawiedliwości UE i wówczas Czechy staną z jednej strony, Polska z drugiej. „Albo zaakceptujemy decyzję TSUE, która dla jednej stron będzie niekorzystna. Co zrobić, w takiej sytuacji? Polska ma swoje interesy energetyczne związane z wydobyciem węgla i produkcją energii elektrycznej, Czesi mają swoje interesy zarówno z tym związane, jak i z ekologią. Ktoś będzie musiał zrezygnować. Która racja jest tutaj istotniejsza?” – pytał.

Najgorsze jest dzisiaj to, że takiego orzeczenia nie ma, natomiast jest postanowienie, które gdyby je zrealizować w taki dosłowny sposób, oznaczałoby faktyczne rozstrzygnięcie tego sporu poprzez zamknięcie wydobycia i wytwarzania i np. pozbawienie mieszkańców Bogatyni dostępu do ciepłej wody i ogrzewania w domach – bo taka byłaby tego konsekwencja. Nie liczę oczywiście miliardów, które straciłaby Polska Grupa Energetyczna, która zresztą nie ma żadnych narzędzi do tego – ponieważ ma ważną koncesję – aby tego rodzaju postanowienie wykonywać

– powiedział Artur Soboń.

Wiceminister ocenił, że “pewność prawna w tej sprawie byłaby czymś stokroć bardziej pożądanym, czyli orzeczenie samego trybunały, niż taka sytuacja, która jest dzisiaj”. Stwierdził, że są dwa wyjścia.

Albo nastąpi porozumienie obu stron – do czego z resztą moim zdaniem cała sytuacja zmierza, pomimo tych napięć i tej sytuacji wewnętrznej w Czechach w postaci wyborów – porozumienie, które pozwoli na wycofanie skargi i zakończenie całego postępowania tym samym oczywiście zakończenie również tematu środka zabezpieczającego, porozumienie, które będzie gwarantować na te lata do roku 2044 minimalizowanie ryzyk poprzez wspólne projekty inwestycyjne strony polskiej i czeskiej, ryzyk wpływu na środowisko ze strony kopalni w Turowie. Natomiast te dzisiejsze przepisy, na podstawie których została wydana ostatecznie koncesja do roku 2044 nie zawierają żadnych podstaw do tego, by ktokolwiek mógł podważać ważność tej koncesji

– powiedział Soboń.

 

 

Źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ