Węgrzy pokazali, jak powinno się walczyć! Zadecydowała zabójcza końcówka


Portugalczycy mogli wyjść na prowadzenie już na samym początku meczu, jednak Jota zamiast podawać do lepiej ustawionego Ronaldo, postanowił sam strzelać. Przez kolejne długie minuty oglądaliśmy pasjonującą walkę dwóch drużyn, które próbowały wykorzystywać swoje nieliczne błędy. Wynik pozostawał jednak bez zmian.

W 80. minucie bramkę dla Węgier zdobył Schon, jednak chorągiewka sędziego bocznego słusznie powędrowała do góry, wskazując spalonego. Co ciekawe chwilę wcześniej to Węgrzy mogli przegrywać, gdyż sędziowie sprawdzali na VAR-ze, czy nie było celowego zagrania piłki ręką w polu karnym “Bratanków”.

Na sześć minut przed końcem, Portugalczycy po rykoszecie wyszli na prowadzenie, nie dając szans na interwencję bramkarzowi Węgier. Strzelec, Rafael Guereiro, wylądował w objęciach kolegów. Po chwili Renato Sanchez powalczył z obroną Węgrów i podał do Silvy, a ten sfaulowany został przez Orbana, ciągnącego go za ramię. W starciu Gulacsi – Ronaldo z jedenastu metrów lepszy był ten drugi. Pewnym strzałem w prawą stronę jeden z najlepszych piłkarzy świata pobił rekord i zdobył bramkę na piątych kolejnych mistrzostwach Europy.

Dopiero w doliczonym czasie Cristiano Ronaldo prawdziwie latynoską akcją zabawił się w polu karnym Węgrów i podwyższył na 3:0. Pomimo wyższej porażki, niż Polska ze Słowacją, mecz dało się oglądać z poczuciem, że wynik jest za duży jak na poziom pokazany przez gospodarzy.

Węgry – Portugalia 0:3 (0:0)
Bramki: Gueirreiro 84, Ronaldo 87k, 90

 

źródło: niezależna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ