Prof. W. Gontarski o sporze ws. kopalni „Turów”: Czesi wykorzystali polską naiwność – z jednej strony negocjują z nami, a z drugiej ślą pisma procesowe do Trybunału w Luksemburgu

Przemasban, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons

Ludzka prognoza polskiego rządu nie sprawdziła się wobec Czechów. Tutaj sprawdza się powiedzenie: „Chcesz mieć pokój, to szykuj się na wojnę”. Trzeba było od razu przygotować się na wojnę prawną z Czechami. Za to, co teraz zrobili Czesi, będą ponosić odpowiedzialność społeczną latami, bo popsują dobrosąsiedzkie stosunki. Wokół są takie same kopalnie jak nasze, tylko że niemieckie, i wobec nich nie jest formułowane takie żądanie – podkreślał prof. Waldemar Gontarski, adwokat, w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Czechy skierowały kolejny wniosek do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przeciwko Polsce. Praga domaga się 5 milionów euro kary dziennie za to, że kopalnia węgla brunatnego „Turów” nadal funkcjonuje.

#ECJ #Czechy wniosły do Trybunału o zasądzenie zapłaty przez #Polska kary pieniężnej w wysokości 5 mln EUR dziennie za niewykonanie obowiązku natychmiastowego zaprzestania wydobycia #węgielbrunatny w kopalni #Turów w pobliżu czeskiej granicy #środowisko (C-121/21 R)

— EU Court of Justice (@EUCourtPress) June 15, 2021

– Pięć milionów euro dziennie ma trafić nie do budżetu czeskiego, tylko do budżetu Unii. To jest wbrew temu, co niektóre agencje prasowe podały, że Czechy chcą odszkodowania od Polski w wysokości pięciu milionów euro dziennie. To nieprawda. (…) To jest kara finansowa, która trafi do budżetu Unii. Potrącą nam ze składek, które Polsce należą się z budżetu Unii Europejskiej – wyjaśnił prof. Waldemar Gontarski.

Zdaniem gościa „Aktualności dnia” skarga Czechów do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej spowoduje popsucie dobrosąsiedzkich relacji z Polską, za co będą latami ponosić odpowiedzialność społeczną. Partia rządząca oraz związkowcy przekonywali, że oskarżenia o negatywne oddziaływanie kopalni na środowisko nie są w pełni uzasadnione.

– My naiwnie liczyliśmy, że dogadamy się z Czechami, że to będzie sąsiedzkie dogadanie się, bo jest to członek Grupy Wyszehradzkiej. Tak myślały władze. (…) Ludzka prognoza polskiego rządu nie sprawdziła się wobec Czechów. Tutaj sprawdza się powiedzenie: „Chcesz mieć pokój, to szykuj się na wojnę”. Trzeba było od razu przygotować się na wojnę prawną z Czechami. Potraktować ich jako przeciwnika procesowego. (…) Czesi wykorzystali polską naiwność, że będzie sąsiedzkie dogadanie się i wczoraj po południu czeski wniosek trafił do Trybunału w Luksemburgu, który w najbliższych dniach czy tygodniach wyda postanowienie. Wówczas będą nam potrącać ze składki dziennie pięć milionów euro – ocenił adwokat.

– Za to, co teraz zrobili Czesi, będą ponosić odpowiedzialność społeczną latami, bo popsują dobrosąsiedzkie stosunki. (…) Wokół są takie same kopalnie jak nasze, tylko że niemieckie, i wobec nich nie jest formułowane takie żądanie. Czesi wstępnie chcieli, abyśmy naprawili im domniemane szkody na kwotę pięćdziesięciu milionów euro. A teraz chcą, żeby kara finansowa dziennie wynosiła pięć milionów euro, czyli w ciągu dziesięciu dni mielibyśmy skonsumować całą skalę domniemanych szkód, które wyrządziliśmy – dodał.  

Prof. Waldemar Gontarski zwrócił uwagę, że polskie władze powinny wystąpić z kontrwnioskiem, w którym zawarte zostaną fakty, iż blokada wydobycia w kopalni „Turów” będzie nieodwracalna.

– Prawo Unii mówi, że postanowienie o wstrzymanie natychmiastowe wydobycie mogliśmy w każdej chwili wzruszyć. Pytam się polskich władz: Dlaczego do tej pory nie podjęli z Trybunałem wymiany pism procesowych w odniesieniu do tego, by uchylić postanowienie? Trzeba było działać równolegle, jak to robili Czesi i jak proponowałem na antenie Radia Maryja – z jednej strony negocjują z nami, a z drugiej ślą pisma procesowe do Trybunału w Luksemburgu – akcentował gość „Aktualności dnia”.      

Do Czech ma udać się kilku polskich ministrów w celu wypracowania ugody.

– Z kopalnią „Turów” technologicznie powiązana jest elektrownia, a z tymi dwoma podmiotami powiązani są inni podwykonawcy. Natomiast to wiąże się z losem wielu rodzin, które tam pracują. (…) To wszystko ma nagle upaść bez okresu adaptacyjnego. Rozumiem, że kopalnia „Turów” może wyrządzać szkody, ale prawo nie może działać nagle, musi dać okres przystosowawczy. Tutaj Trybunał z dnia na dzień daje postanowienie. (…) Zabrakło z naszej polskiej strony osób odpowiedzialnych za reprezentowanie Polski i chłodnej kalkulacji – zaznaczył rozmówca Radia Maryja.

radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ