R. HERNAND DLA „NASZEGO DZIENNIKA”: STOWARZYSZENIE WATCHDOG NIE MA PODSTAW PRAWNYCH, ŻEBY WYSTĘPOWAĆ JAKO POKRZYWDZONY

fot:youtube

Stowarzyszenie Watchdog Polska złożyło do sądu tzw. subsydiarny akt oskarżenia. Takie uprawnienie przysługuje zawiadamiającym o przestępstwie, którzy są pokrzywdzonymi i nie satysfakcjonuje ich rozstrzygnięcie prokuratury. Pokrzywdzony zaś to osoba, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone przez przestępstwo. W tej sprawie dobro prawne ma charakter ogólny. Jest nim transparentność i jawność życia publicznego. Nie zostało natomiast naruszone dobro prawne samego stowarzyszenia. Stąd nie powinno ono w ogóle występować jako pokrzywdzony. A skoro tak, to w tej sprawie stowarzyszenie nie miało uprawnień, by kierować akt oskarżenia – mówił Robert Hernand, zastępca Prokuratora Generalnego, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Nasz Dziennik: Ostatnio widzimy dążenia TSUE do wprowadzenia dominacji prawa unijnego nad konstytucjami krajowymi. W Trybunale Konstytucyjnym jest wniosek premiera dotyczący zbadania tych kwestii. Jakie będzie stanowisko prokuratury?

Robert Hernand: Szczegółowe stanowisko w tej sprawie Prokurator Generalny przedstawi w najbliższym czasie Trybunałowi Konstytucyjnemu. Jednak już teraz można powiedzieć o rzeczach oczywistych. Żyjemy w Polsce, i to polska Konstytucja jest nadrzędna nad prawem unijnym. Jest orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, które to potwierdza. Kontrowersje, delikatnie mówiąc, budzi za to kierunek rozwoju orzecznictwa TSUE, zgodnie z którym przepisy Traktatu o Unii Europejskiej rzekomo dają temu sądowi kompetencje do wpływania na kształt systemu sprawiedliwości państw członkowskich. Żaden suwerenny kraj nie może się zgodzić na takie działania. Wskażmy choćby przykład Niemiec, które ustami swojego sądu konstytucyjnego stanęły w obronie ustawy zasadniczej. Bardzo zdecydowane orzeczenie wydała też francuska Rada Stanu, która badała wyrok TSUE w zakresie rzekomo bezprawnego przechowywania przez Francję danych telekomunikacyjnych. Uznała w tej sprawie prymat francuskiej konstytucji i bezpieczeństwa publicznego. A nawet więcej, zostawiła sobie furtkę, by również w przyszłości sprawować kontrolę nad zgodnością prawa europejskiego z własną ustawą zasadniczą. Wracając do pańskiego pytania, mogę zapewnić, że polska prokuratura opowie się w tym sporze po stronie prawa i polskiej suwerenności.

Prokuratura Krajowa od pewnego czasu kwestionuje wiele spraw, w których sądy orzekały bardzo niskie kary w stosunku do ciężkości przestępstwa…

– To rezultat zmian w prawie wprowadzonych z inicjatywy ministra sprawiedliwości. Korzystamy z nich, by przywracać poczucie sprawiedliwości. Kasacje dotyczą zwłaszcza najcięższych zbrodni, w tym zabójstw i przestępstw o charakterze seksualnym. Będziemy je konsekwentnie wnosić, gdy niski wymiar kary nie przystaje do winy i w odczuciu społecznym jest niesprawiedliwy.

Prokuratura interweniuje również w wielu innych sprawach, wydawałoby się nietypowych, jak np. uchwały samorządowe.

– Nie ma dla nas nietypowych spraw. Są sprawy, w których jest zagrożona praworządność, a przez to także interes i byt obywateli. Dlatego korzystamy ze wszystkich możliwości interwencji, które daje nam ustawa Prawo o prokuraturze oraz procedura cywilna, administracyjna i sądowo-administracyjna. W sprawie uchwał samorządowych dotyczących bezpodstawnego pobierania opłat za przyłączenia do sieci wodociągowych i kanalizacyjnych prokuratorzy skierowali do sądów administracyjnych prawie 500 skarg i 230 wniosków o uchylenie lub zmianę nieprawidłowych uchwał. Wiele skarg i wniosków dotyczyło podnoszenia opłat parkingowych. Prokuratura Okręgowa w Warszawie zaskarżyła uchwały o podwyżce opłat za wywóz odpadów komunalnych w stolicy, podobne działania podejmują prokuratorzy w całym kraju. Z drugiej strony angażują się też po stronie samorządów, np. w przypadku uchwał niektórych z nich dotyczących ochrony rodziny i tradycyjnych wartości. Zaskarżają orzeczenia sądów administracyjnych uchylających te samorządowe uchwały.

Nawiązując do konkretnej sprawy, ostatnio prokuratura przystąpiła do postępowania prowadzonego z subsydiarnego aktu oskarżenia Stowarzyszenia Watchdog Polska przeciwko Fundacji Lux Veritatis. Dlaczego?

– Zainteresowaliśmy się tą sprawą po publikacjach prasowych. Skierowany do sądu subsydiarny akt oskarżenia był obarczony na tyle poważnymi wadami prawnymi, że prokuratura jako organ stojący na straży praworządności była zobowiązana, aby przystąpić do postępowania i wnieść o jego umorzenie. Proszę pamiętać, że prokuratura – mimo że jest kojarzona głównie ze ściganiem przestępstw – zgodnie z ustawą o prokuraturze realizuje dwa cele. Oprócz ścigania przestępstw jej zadaniem jest właśnie stanie na straży praworządności.

Wniosek o umorzenie został jednak odrzucony.

– To niezrozumiała decyzja. Zasadnicza wada subsydiarnego aktu oskarżenia, skierowanego przez Stowarzyszenie Watchdog Polska, polega na tym, że w dowolny, sprzeczny z prawem sposób wychodzi poza zakres prowadzonego przez prokuraturę postępowania przygotowawczego. Rozszerza zakres sprawy o dodatkowe osoby oraz zarzuty dotyczące niedopełnienia obowiązków i działania na szkodę interesu publicznego lub prywatnego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Mimo że w świetle prawa jest to niedopuszczalne. Tym bardziej że w prokuratorskim postępowaniu jednoznacznie ustalono osobę odpowiedzialną w Fundacji za udzielanie informacji publicznej, a sprawa toczyła się wyłącznie w oparciu o art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej, mówiący o sankcjach za jej nieudzielenie. Co więcej, sądy, które rozpatrywały zażalenia na decyzje prokuratury o umorzeniu postępowania, nie wskazywały prokuraturze innego kręgu osób, które miałyby ponosić odpowiedzialność karną, ani nie kwestionowały przyjętej kwalifikacji prawnej.

Dla czytelników nieobeznanych z procedurą karną ten wywód może brzmieć dość zawile. Czy Pan prokurator może wyjaśnić, o co w tej sprawie chodzi?

– O zakres i termin udzielania informacji publicznej. Stowarzyszenie Watchdog Polska, na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej, zażądało danych od Fundacji Lux Veritatis. Fundacja przekazała po pewnym czasie ich część, argumentując, że pozostałe wymagają przetworzenia, a nie przemawia za tym interes publiczny. Prawidłowość tej decyzji potwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny.

W jaki sposób powyższe uwagi wpływają na ocenę prawną niniejszej sprawy?

– Prokuratura nie dopatrzyła się winy Fundacji w tym, że udzieliła odpowiedzi po pewnym czasie. Dlatego odmówiła wszczęcia postępowania, a jej decyzję utrzymał sąd. Niedopuszczalne jest zaakceptowanie sytuacji, że udzielenie informacji po oczekiwanym terminie miałoby, abstrahując od okoliczności, prowadzić do automatycznej odpowiedzialności karnej.

Jak na decyzję prokuratury zareagowało Stowarzyszenie Watchdog?

– Złożyło do sądu tzw. subsydiarny akt oskarżenia. Takie uprawnienie przysługuje zawiadamiającym o przestępstwie, którzy są pokrzywdzonymi i nie satysfakcjonuje ich rozstrzygnięcie prokuratury. Pokrzywdzony zaś to, zgodnie z kodeksem karnym, osoba fizyczna lub prawna, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo. W sprawie, o której mówimy i która dotyczy art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej, dobro prawne ma charakter ogólny. Jest nim transparentność i jawność życia publicznego. Nie zostało natomiast naruszone dobro prawne samego stowarzyszenia. Stąd nie powinno ono w ogóle występować jako pokrzywdzony. A skoro tak, to w tej sprawie stowarzyszenie nie miało uprawnień, by kierować akt oskarżenia.

Rozumiem, że w akcie oskarżenia oskarżyciel subsydiarny – w tym wypadku Watchdog Polska – nie może całkowicie dowolnie oskarżać kolejnych osób, nieobjętych wcześniejszym postępowaniem?

– Dokładnie tak. Oskarżyciel subsydiarny może dowodzić swoich tez tylko w zakresie objętym umorzonym postępowaniem. Nie może dowolnie oskarżać kolejnych osób, tym bardziej bez wskazania dowodów ich ewentualnej winy.

W subsydiarnym akcie oskarżenia Watchdog Polska oskarża troje członków zarządu Lux Veritatis z artykułu kodeksu karnego dotyczącego niedopełnienia obowiązków, tzw. przestępstwa urzędniczego. Co na to prokuratura?

– Oskarżyciel subsydiarny nie może dowolnie poszerzać katalogu zarzutów. Postępowanie przygotowawcze toczyło się na podstawie przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej i w identycznym zakresie powinno być rozpoznawane przez sąd. Tymczasem subsydiarny akt oskarżenia rozszerza zakres zarzutów, a tym samym zwiększa też zagrożenie karą – z roku do 10 lat pozbawienia wolności. Idąc tropem wskazanym przez Stowarzyszenie Watchdog, możliwe byłoby oskarżenie kogokolwiek o cokolwiek, powołując się na jego związek ze sprawą i nie przedstawiając na to żadnych dowodów.

Z czego wynika ta wolta stowarzyszenia zaprezentowana w akcie oskarżenia?

– Nie do mnie należy ocena. Jako prokurator mogę się wypowiadać o kwestiach prawnych. Jak już powiedziałem, zgodnie ze stanowiskiem prokuratora referenta nie ma podstaw do przyjęcia aktu oskarżenia. Dlatego prokuratura jako organ stojący na straży praworządności podjęła działania w tej sprawie, a „ostatnie słowo” należy do sądu, który powinien działać w oparciu o zasadę legalizmu, jak każdy organ w kraju.

A czy zasadne jest prowadzenie sprawy przez sąd, z racji że pojawiły się wątpliwości co do konstytucyjności części regulacji ustawy o dostępie do informacji publicznej?

– W Trybunale Konstytucyjnym są dwa wnioski o zbadanie zgodności art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej z Konstytucją. Jeden skierowała I Prezes Sądu Najwyższego, drugi – organ samorządu terytorialnego. Dlatego prokurator poparł wniosek obrońców o zawieszenie postępowania do czasu wydania orzeczenia przez Trybunał. Wziął pod uwagę uzasadnione wątpliwości co do konstytucyjności zaskarżonych przepisów. Zawieszanie postępowania do czasu orzeczenia Trybunału pozwoliłoby uniknąć wydania przez sąd wyroku na podstawie potencjalnie niekonstytucyjnego przepisu.

źródło: Radio Maryja

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ