J. K. Ardanowski: Nie wolno traktować rolników jak barbarzyńców, którzy chcą cierpienia zwierząt. Dlatego prawdopodobnie nigdy nie zapomną tzw. Piątki dla zwierząt


 

Dorabia się ideologię, że ci, którzy nie godzą się na dyktat, jaki tzw. Piątka dla zwierząt miała wprowadzić, są ludźmi bez serca, niemoralnymi i nieetycznymi. Rolnicy są kustoszami przyrody i dbają o zwierzęta, dlatego nie wolno traktować ich jak barbarzyńców, niemoralnych i nieetycznych zbójów, którzy chcą cierpienia zwierząt, bo to jest niesprawiedliwe i upokarza rolników. Dlatego prawdopodobnie nigdy nie zapomną tzw. Piątki dla zwierząt – mówił Jan Krzysztof Ardanowski, przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP, w poniedziałkowych „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam.

 

Jan Krzysztof Ardanowski w poniedziałkowym wydaniu „Rozmów niedokończonych” mówił o aktualnych wyzwaniach dla rolnictwa. Jak podkreślił, rozwój rolnictwa, dochody rolnicze i trwanie gospodarstw to polska racja stanu. To nie jest partykularny interes rolników.

– Dobre rolnictwo jest potrzebne społeczeństwu, konsumentom, nam – wszystkim. Jednocześnie na to, co rodziny rolnicze sobą reprezentują – tj. wielka tradycja, historia, przywiązanie do chrześcijaństwa, liczniejsze rodziny, szacunek dla starszych – w tej chwili mówi się w Europie, że jest passe. Rolnicy w dalszym ciągu to kultywują. Jeżeli chcemy być – jak Papież oczekiwał – ewangelistami Europy i dbać o to, aby Europa miała pewne korzenie i wartości, to jak to zrobić w Polsce, odcinając się od najbardziej chrześcijańskich rodzin, jakimi są rodziny rolnicze? – zastanawiał się były minister rolnictwa.    

Przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP przygotowuje w ramach Rady ekspertyzy dotyczące aktualnych problemów rolników.

– Do tej pory zajmowaliśmy się środkami dla rolnictwa i dlaczego jest ich tak mało, np. w ramach Wspólnej Polityki Rolnej, która z nóg nie zwala. Miało być uzupełnienie z Planu Odbudowy. Będziemy rozmawiać o tym, jak ścisnąć to dla rolnictwa, bo niewiele tam jest. Polityka spójności – czarna magia. Teraz Polski Ład, który mówi o obszarach wiejskich, ale nie o rolnictwie – wskazywał Jan Krzysztof Ardanowski.

We współczesnym świecie popularne jest twierdzenie, iż rolnik żyje z dopłat, a nie z plonów. Gość programu zwracał uwagę na problem związany z dzisiejszymi dochodami rolników, który – jego zdaniem – pogłębić mogą europejskie plany dla rolnictwa, m.in. Europejski Zielony Ład.

– W Europie wszystko zostało postawione na głowie, iż właściwie dochody rolnika z pracy, z tego, co wyprodukuje lub sprzeda, są tak niskie, że bez dopłat by nie przeżył. (…) Dopóki Unia Europejska utrzymuje dopłaty, trzeba walczyć o ich wyrównanie. Przez następne siedem lat znowu nie będzie wyrównania. (…) W Polsce jest tak, że ten, który narobi się i poniesie największe ryzyko, ma z tego bardzo mało. Natomiast zarabiają pośrednicy. To jest niesprawiedliwe. Trzeba tak przeregulować rynek, łańcuch żywności – to państwo musi wykazywać aktywną rolę – aby był sprawiedliwy podział marży płaconej przez konsumenta na koniec. (…) W kontekście Zielonego Ładu niektórzy pieją z zachwytu, jakie to jest cudowne i fantastyczne. Tam mówi się o tym, że żywność ma być stosunkowo niedroga; że ma być środowisko, przyroda. Tam pierwszy raz w dokumentach unijnych nie mówi się o godziwych dochodach rolników – zwracał uwagę przewodniczący rady ds. rolnictwa.

– Europejski Zielony Ład to ideologiczny wymysł lewicy europejskiej (…), który na poziomie ogólnym nie jest przez nikogo kwestionowany. Chcemy, żeby była lepsza przyroda, bioróżnorodność, zrównoważona gospodarka. Chcemy pozostawić świat może lepszy niż ten, który zastaliśmy. Nikt co do tego nie będzie protestować. (…) Jeżeli wycofujemy nawożenie mineralne, środki ochrony roślin; jeżeli coraz więcej powierzchni ma być chronionych przyrodniczo; jeżeli jedna czwarta upraw w Europie ma być prowadzona w ramach rolnictwa ekologicznego – to przerażeni rolnicy mówią, że to jest rewolucja. (…) Aby gospodarstwa były w stanie wdrożyć nowoczesne technologie, potrzeba ogromnych pieniędzy. A politycy w Brukseli mówią, że mają spełniać obowiązki, jakich od wszystkich oczekują, ale pieniędzy na to nie ma – zaznaczył.

Jan Krzysztof Ardanowski zauważył, że nie można zapominać, iż dzięki rolnikom produkowana jest żywność, dlatego konieczne jest wprowadzenie przyzwoitych warunków dla rolnictwa.

– Takie kraje jak Polska mają moralny obowiązek produkować bardzo dużo żywności, żeby również żywić tych, którzy nie wytworzą sobie żywności z powodów klimatycznych, przyrodniczych, suszy, braku wody, wysokich temperatur, zasolenia. (…) Jeśli chcemy zachować na świecie spokój i nie dopuścić do głodowych migracji, to musimy wykorzystać potencjał produkcyjny polskiego rolnictwa – mówił gość programu.

Podczas poniedziałkowych „Rozmów niedokończonych” poruszona została kwestia tzw. Piątki dla zwierząt – ustawy o ochronie zwierząt przygotowanej w ubiegłym roku przez Prawo i Sprawiedliwość.

– Rolnicy nie zapomnieli tzw. Piątki dla zwierząt. Potraktowali to jako policzek. Gdziekolwiek bym w Polsce nie pojechał, to słyszę: „Wygraliśmy wybory dla PiS-u, głosowaliśmy na PiS, odeszliśmy od innych preferencji politycznych i uwierzyliśmy, że PiS jest partią, która będzie nasze chłopskie, rolnicze interesy reprezentować. I nagle pojawiła się ustawa, która bardzo mocno uderza w rolnictwo, w hodowlę bydła mięsnego, również w zwierzęta futerkowe”. Dorabia się jeszcze ideologię, że ci, którzy nie godzą się na dyktat, jaki tzw. Piątka dla zwierząt miała wprowadzić, są ludźmi bez serca, niemoralnymi i nieetycznymi. (…) Rolnicy są kustoszami przyrody i dbają o zwierzęta, dlatego nie wolno traktować ich jak barbarzyńców, niemoralnych i nieetycznych zbójów, którzy chcą cierpienia zwierząt, bo to jest niesprawiedliwe i upokarza rolników. Dlatego prawdopodobnie nigdy nie zapomną tzw. Piątki dla zwierząt – oznajmił Jan Krzysztof Ardanowski.

radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ