78. Rocznica ukraińskiego ludobójstwa na Polakach. Wrocławianie uczcili pamięć pomordowanych Kresowian

MP Pomnik-Mauzolem Zbrodni Wołyńskiej

Krwawa niedziela i Rzeź Wołyńska, to zamienne terminy mówiące o ludobójstwie na terenie II Rzeczypospolitej. Jednego dnia 99 wsi zostało napadniętych nie tylko przez bandy UPA, ale też ludność cywilną – ukraińskich sąsiadów. Lachów mordować tak, aby nikt do dziesiątego pokolenia nie śmiał zwrócić głowy w kierunku dzisiejszej Ukrainy, mówili.

Zaplanowana zbrodnia, z błogosławieństwem abp. Andrzeja Szeptyckiego rozpoczęła się 11 lipca 1943 roku, z samego rana. Ci co byli na pierwszej porannej Mszy świętej byli najczęściej rąbani siekierami, cięci piłą, dzieci przybijano do ław, ojców do drzwi, kobiety gwałcono, często rozcinano na pół.

Ulubionym sposobem było darcie skóry, nazywali to ściąganiem rękawiczek. Lubili patrzeć na malutkie dzieci biegające na oślep z podpalonym snopkiem, który był okręcony drutem wokół ich ciałka. Noże, siekiery, widły i narzędzia gospodarskie służyły do tortur i mordów. Ukraińcy zabawiali się stosując wymyślne metody. Było tyle tortur, ile dni w roku. Mordowano nawet w mieszanych rodzinach, po mieczu, lub po kądzieli. Jeśli Ukrainiec, czy Ukrainka nie zabił najbliższych, banda w okrótny sposób mordowała wszystkich. Całe wsie spływały krwią a rozczłonkowane ciała wrzucano do studni. Domy i zabudowania gospodarskie, nawet ze zwierzętami palono. Nie mógł zostać żaden ślad po Lachach.

Dla mnie łuny nad Hutą Pieniacką nadal płoną, mówi Janina Pieniążczak. Może to już mój ostatni Marsz Pamięci i ostatni znicz zapalony dla rodziców i rodzeństwa pod Pomnikiem pomordowanych na Kresach?

Chciałam przywrócić swoim najbliższym – ofiarom ukraińskich zbrodni – ich tożsamość. Leżą gdzieś w nieoznaczonych dołach, nie dałam rady, nie umiałam.

Mam na sobie znaczek z kwiatem lnu. Jest on symbolem Rzezi Wołyńskiej i mojej-naszej pamięci, bo oni ciągle wołają z grobów, których nie ma!

W sumie, w latach 1943-45 zabito ponad 100 tysięcy Polaków, na Wołyniu, w Galicji Wschodniej i na Lubelszczyźnie, a ponad 10 tysięcy w czasie Krwawej Niedzieli. Andrzej Pityński, nieżyjący Mistrz zostawił po sobie ostatnie dzieło pt. Rzeź Wołyńska”. Jest to dar polskich weteranów ze Stanów Zjednoczonych i Kanady dla Narodu Polskiego. Rzeźba stanie w Jarocinie, ale musi być zrobiony cokół, przygotowana droga, są też inne koszty, jak przewiezienie zaaresztowanego pomnika z Gliwic, dlatego na ten cel została ogłoszona publiczna zbiorka, i zachęcam ludzi dobrej woli o złotówkę. Niech on wreszcie stanie, prosi pani Janina.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ