Seryjny morderca z Kołobrzegu. Zabijał, aby przejąć majątek ofiar

Gdy zaginęły dwie mieszkanki Kołobrzegu, wówczas nie łączono tego z Mariuszem G. Ale kilka lat później zniknęła Bogusława R., z którą miał romans – wtedy już znalazł się w gronie podejrzanych i trafił do aresztu. Po odkryciu, że za pomocą oszustwa przejął i sprzedał mieszkanie kobiety. Po znalezieniu jej zwłok Mariusz G. przyznał się również do mordu Iwony K. i Anety D.

Przed Sądem Okręgowym w Koszalinie wkrótce ruszy proces dotyczący potwornych przestępstw. Na ławie oskarżonych zasiądzie Mariusz G., który usłyszał zarzut zabójstwa trzech kobiet. Zbrodnie popełnił w odstępie pięciu lat – z zimną krwią i z chęci zysku.

„Szarmancki, opiekuńczy, pomocny, dobrze sytuowany. Były marynarz, właściciel manufaktury słodyczy. Wiceszef kołobrzeskich morsów, człowiek społecznie zaangażowany. To jedna twarz 43-letniego Mariusza G.”

– pisała przed półtora roku dziennikarka „Głosu Koszalińskiego”. W kolejnym jednak zdaniu dodała: „Prokurator ze szczecińskiego Archiwum X nie ma wątpliwości, że ta druga należy do bezwzględnego, seryjnego mordercy”.

Zanim został aresztowany, Mariusz G. działał dość aktywnie. Był znaną postacią w Kołobrzegu. O dziwo, dzisiaj trudno znaleźć w internecie informacje o wcześniejszej aktywności mężczyzny. Zobaczyć można jednak profil na jednym z portali społecznościowych, na którym opublikowano zdjęcie byłego marynarza. Nieco łysiejącego, z lekką nadwagą, ale zadbanego, uśmiechniętego. Mogącego wzbudzać zaufanie. I on to cynicznie wykorzystywał.

Ostatnia ofiara

Na początku czerwca 2019 r. niespodziewanie zniknęła mieszkanka Kołobrzegu, 54-letnia Bogusława R. Nie odbierała telefonu komórkowego, nie dawała żadnego znaku życia, choć miała swoje plany. Wcześniej nikomu z krewnych nie wspominała, że musi gdzieś pilnie wyjechać.

Gdy wszczęto poszukiwania, policjanci szybko ustalili, że w ostatnich miesiącach kobieta była w związku z Mariuszem G. Oczywiście mężczyzna został przesłuchany, ale zapewniał, że przyjaciółka nagle się z nim rozstała. Twierdził, iż miała wyjechać z Polski, aby na nowo ułożyć sobie życie. I nie wie, gdzie obecnie przebywa. W jego opowieść mało kto uwierzył, zwłaszcza krewni zaginionej, ale wówczas brakowało dowodów, które podważałyby jego relację. Sytuacja diametralnie się zmieniła kilka miesięcy później. Odkryto bowiem, że Mariusz G. sprzedał należące do Bogusławy R. mieszkanie. Wykorzystał do tego akt rzekomej darowizny – dokument został sfałszowany.

Ciało zakopane w lesie

W lipcu 2019 r. Mariusz G. został zatrzymany i tymczasowo aresztowany. Pierwsze zarzuty dotyczyły jedynie przywłaszczenia mienia, ale już wówczas nie było wątpliwości, że mężczyzna wie, co się stało z zaginioną kobietą, nie mówi jednak prawdy. Długo szedł w zaparte.

Śledztwo prowadziła Prokuratura Okręgowa w Szczecinie, którą wspierali policjanci z tzw. Archiwum X. Przełom nastąpił dopiero w listopadzie, gdy po długich poszukiwaniach znaleziono szczątki Bogusławy R. – zakopane w lesie w pobliżu wsi Obroty, niedaleko Kołobrzegu. Wtedy podejrzany mężczyzna miał się załamać i przyznać do zbrodni. Nie tylko zabójstwa Bogusławy R.

Wcześniejsze zbrodnie

Podczas przesłuchań Mariusz G. przyznał się do zabójstwa 34-letniej Iwony K. i trzy lata starszej Anety D. Ich zwłoki znaleziono w tym samym lesie. Kobiety zostały brutal-nie zamordowane.
„Pierwszego zabójstwa podejrzany dopuścił się wiosną 2016 r.” – ujawniła prokuratura. Kolejnego w październiku 2018 r.

Obie ofiary dobrze znał, łączyły ich bliskie relacje, choć w różnym czasie, ale wcześniej nikt nie łączył byłego marynarza ze zniknięciem kobiet. Dlaczego tak długo pozostawał bezkarny?

„Po dokonaniu zbrodni mężczyzna podjął szereg działań mających na celu ukrycie przestępstwa” – tłumaczą śledczy. Chociażby jeździł poza granice Polski i stamtąd wysyłał do krewnych lub znajomych zaginionych wiadomości, że mają się dobrze, chcą zacząć nowe życie i proszą, aby ich nie szukać.

W trakcie śledztwa sprawdzano inne przypadki zaginięć kobiet, do których doszło w ostatnich latach na terenie Kołobrzegu. Nie znaleziono dowodów, aby Mariusz G. miał coś wspólnego z pozostałymi dramatami.

Z chciwości

Dlaczego Mariusz G. mordował? Prokuratura nie ma wątpliwości co do motywu działania zbrodniarza – to trudna do wyobrażenia chciwość.

Były marynarz poznawał kobiety, rozkochiwał je w sobie, psychicznie uzależniał, a równocześnie zdobywał informacje o ich majątku, nieruchomościach, gotówce… Po zabójstwie zaczynał przywłaszczać sobie to, co należało do ofiar. Nie miał żadnych hamulców.

Prokuratorzy odkryli liczne oszustwa popełnione przez Mariusza G. Ponieważ dysponował danymi i dokumentami ofiar, to zdołał chociażby wziąć na ich nazwiska pięć kredytów na łączną sumę niemal ćwierć miliona złotych.

Mężczyzna był na tyle wyrachowany, że ukradł również 178 tys. zł z ugody, którą jedna z kobiet zawarła (krótko przed śmiercią) z firmą ubezpieczeniową. Nie tylko sfałszował pełnomocnictwo, ale wysyłał pisma ponaglające ubezpieczyciela, aby szybciej przekazał pieniądze. Nawet groził prokuratorem, gdyby nie dostał przelewu.

Przejmował też nieruchomości ofiar. W jednym przypadku wspólniczka podszyła się pod zamordowaną kobietę i razem poszli do notariusza, gdzie podpisali umowę sprzedaży mieszkania. Gdy Mariusz G. formalnie stał się właścicielem, natychmiast je sprzedał.

Pomagierzy

Mariusz G. nie działał sam. Wprawdzie tylko on usłyszał zarzut zabójstwa i nie ma żadnych dowodów, aby ktoś pomagał w zamordowaniu trzech kobiet, to na pewno bez wsparcia wspólników nie zdołałby tak długo ukrywać prawdy, a przede wszystkim przejmować majątku ofiar.

Na ławie oskarżonych zasiądą jeszcze trzy kobiety i mężczyzna. Jedna z nich, Dorota Ł. nazywana jest „narzeczoną” Mariusza G., rzekomo mieli już wyznaczony termin ślubu, choć poznali się zaledwie kilka miesięcy wcześniej. Z ustaleń prokuratury wynika, że Dorota Ł. była w mieszkaniu Bogusławy R. i pomagała zabrać wartościowe przedmioty, m.in. laptop, telefon komórkowy, kamerę cyfrową, a nawet ubrania i kosmetyki. Przywłaszczyli sobie również samochód.

A jaka była rola Sebastiana T., na którego posesji znaleziono auto należące do jednej z ofiar? „Oprócz ukrycia tego samochodu pomagał w ukrywaniu innych przedmiotów pochodzących z przestępstwa, ponadto zniszczył należące do pokrzywdzonej dokumenty” – wyjaśnia prokuratura.

Kiedy ruszy proces?

Mariusz G. cały czas przebywa w areszcie. Za zabójstwo popełnione z motywacji zasługującej na szczególne potępienie grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. Mężczyzna niby się przyznał do popełnienia zbrodni, ale zaprzecza działaniu z premedytacją. Próbuje przekonywać, że działał pod wpływem impulsu, nie potrafił zapanować nad emocjami w trakcie kłótni. TRZY RAZY?!

Jak potwornie cynicznym człowiekiem jest Mariusz G., świadczy również oświadczenie przekazane za pośrednictwem adwokata. Zabójca przeprosił bliskich ofiar i zapewnił, że będzie chciał zrekompensować zło, jakie uczynił! Choć wcześniej mordował, okradał, oszukiwał, a gdy wpadł, prawdę wyznał dopiero po znalezieniu pierwszych zwłok.

Akt oskarżenia w czerwcu trafił do Sądu Okręgowego w Koszalinie. Jak ustalił reporter „Codziennej”, termin pierwszej rozprawy nie został jeszcze wyznaczony.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ