Gursztyna: Pokolenia Niemców były wychowywane w pogardzie czy lekceważeniu do ludów ze Wschodu, a szczególnie Polaków.

Autor: Chruściel (tylko nazwisko/first name only) [Public domain], Wikimedia Commons

Przyczyną Rzezi Woli była ideologia rasistowska, nazistowska, która miała korzenie dużo głębsze w ówczesnych Niemczech niż w 1933 roku, kiedy władzę objął Adolf Hitler. Pokolenia Niemców były wychowywane w pogardzie czy lekceważeniu do ludów ze Wschodu, a szczególnie Polaków – powiedział red. Piotr Gursztyn, autor książki „Rzeź Woli. Zbrodnia nierozliczona”, w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam.

Gościem programu był także o. prof. Paweł Mazanka CSsR, autor książek „Redemptoryści Woli” oraz „Boję się śmierci pod gruzami. Sakramentki i Redemptoryści w Powstaniu Warszawskim”.

Powstanie Warszawskie miało trwać kilka dni, a trwało 63. Powstańcy walczyli nie tylko o wolną Warszawę, ale także o całą Polskę. Heroicznie walczyli o to, by nasz kraj nie był zdominowany przez Sowietów.

Dokładnie 77 lat temu, 1 sierpnia 1944 roku, wybuchło Powstanie Warszawskie. W niedzielę w stolicy trwały uroczystości rocznicowe. Punktem kulminacyjnym jak co roku była godzina 17.00 – Godzina „W”.

77 lat temu miała miejsce rzeź mieszkańców na Woli. To 3 dni (od 5 do 7 sierpnia) kulminacji.

Zdaniem red. Piotra Gursztyna Rzeź Woli to wydarzenie bez precedensu w dziejach Polski, ponieważ nasz naród spotkało wiele zbrodni.

– Zdarzenie o takim charakterze w czasie II wojny światowej na terenie okupowanej Europy nie miało miejsca. (…) Z punktu widzenia interesów wojennych III Rzeszy, czyli szybkiego wygrania bitwy, jaką było Powstanie Warszawskie, spacyfikowania terenu, to działanie było kompletnie bez sensu. To tylko spowodowało opór powstańców, spowodowało, że ludność cywilna uciekła w stronę Śródmieścia i tym samym zasilała powstańców, bo młodzi mężczyźni, a później młode kobiety zasilały siły powstańcze, były zapleczem powstańczego frontu. To był absurd logiczny z punktu widzenia III Rzeszy. Przyczyną (Rzezi Woli – red.) była ideologia rasistowska, nazistowska, która miała korzenie dużo głębsze w ówczesnych Niemczech niż w 1933 roku, kiedy władzę objął Adolf Hitler. Pokolenia Niemców były wychowywane w pogardzie czy lekceważeniu do ludów ze Wschodu, a szczególnie Polaków. Po przegranej przez Niemcy I wojnie światowej, kiedy dostaliśmy swoje nasze stare tereny, czyli Pomorze Poznańskie i Górny Śląsk, Niemcy uznali to za hańbę Wersalu, co ich szczególnie upokorzyło i do tej pogardy doszła nienawiść – powiedział autor książki „Rzeź Woli. Zbrodnia nierozliczona”.

Gość Radia Maryja wskazał, że nastawienie Niemców w czasie II wojny światowej do Polaków było połączeniem ignorancji i nienawiści. Była to „najgorsza mieszanka”, która „wywołuje najgorsze tego typu działania” – dodał.

– Nie widzieli w Polakach ludzi. Wśród ofiar przeważały kobiety, dzieci i osoby starsze, które, nawet jeśli chciałyby zrobić coś Niemcom, to nie byłyby w stanie tego uczynić. Dodatkowo wpajana pogarda połączona z nienawiścią wyrażała się w tym, że wielu z żołnierzy i dowódców chciało zabijać – podkreślił gość programu „Rozmowy niedokończone”.

Redemptoryści na Woli w Warszawie pojawili się w 1918 roku. W 1926 roku zbudowano klasztor.

– W 1933 roku kościół został konsekrowany przy dużej zasłudze o. Bernarda Łubieńskiego CSsR na ul. Karolkowej w Warszawie. Redemptoryści bardzo dobrze się rozwijali i pracowali głównie wśród biedoty. Na Woli warszawskiej mieszkali głównie robotnicy, ale było także dużo wypadków kryminalnych. (…) Ojcowie pracowali z biednymi, z dziećmi, wspaniale głosili rekolekcje. Pewna warszawianka w podeszłym wieku powiedziała: „Proszę ojca, do redemptorystów przychodziło się przed wojną posłuchać kazań” – wskazał o. prof. Paweł Mazanka CSsR.

Autor publikacji „Redemptoryści Woli” zaznaczył, że piękna praca ojców redemptorystów 6 sierpnia 1944 roku została gwałtownie przerwana i klasztor został otoczony przez siły zewnętrzne.

– Z 5 na 6 sierpnia w naszym klasztorze gromadziła się okoliczna ludność, dlatego że liczyli (i słusznie), że może razem, może w kościele, mają większe szanse przeżycia niż gdzieś w domu, w kamienicy czy w piwnicy. Nasz kościół i całe podziemie się wypełniło. Ojcowie znieśli klauzulę i wszystkich wpuszczono. Nasi ojcowie odprawiali Msze św., spowiadali, a także dzielili się żywnością, którą mieli. O 6.00 rano ktoś z zewnątrz przyszedł i poinformowało, że klasztor jest osaczony i zażądano, by wyszedł ktoś, kto zna niemiecki. Wyszedł o. Kania i o. Miller, który świetnie rozmawiał po niemiecku. Padł krótki rozkaz, że jest 15 min. na opuszczenie klasztoru, a kto go nie opuści, zostanie rozstrzelany. Wyszli wszyscy oprócz o. Górskiego, który był sparaliżowany i w depresji – powiedział autor książek „Redemptoryści Woli” oraz „Boję się śmierci pod gruzami. Sakramentki i Redemptoryści w Powstaniu Warszawskim”.

– Zwolnili tylko kobiety i oddaliły się one w stronę Śródmieścia. A reszta szła 800 m pod kościół św. Wojciecha. Nie wprowadzono ich do kościoła. Ojcowie mieli zostawić wszystko i przejść na lewą stronę. Mężczyźni sobie myśleli, że ojcowie mają dobrze, bo pewnie będą ich prowadzić do Pruszkowa na pociąg. Tymczasem wprowadzono ich do fabryki maszyn rolniczych. Młodzi gestapowscy byli najgorsi. Jeden z młodych podszedł do przełożonego i powiedział: „Mieliście lepiej niż księża w Niemczech, a wychowałeś bandytów. Rozstrzelę was jak psów”. Powiedział to dlatego, że nasi ojcowie byli w piwnicy z ludźmi. Modlili się i spowiadali. (…) Naszych ojców i mężczyzn rozstrzelano i spalono – wspomniał.

Po wojnie, w miejscu, gdzie było palenisko, po upływie dłuższego czasu jeszcze można było znaleźć fragmenty różańców i medale.     

– Tak naprawdę nie wiemy, ile ofiar pochłonęła Rzeź Woli. To są dane szacunkowe. Najniższe dane, które pojawiają się w literaturze, to jest 15 tys. ofiar. To jedna z najstraszniejszych zbrodni II wojny światowej. Najwyższe dane to liczba powyżej 50 tysięcy. Przyjąłem za najbardziej prawdopodobne (uwzględniając skalę zaludnienia dzielnicy, w której mieszkało wtedy kilkadziesiąt tysięcy osób – 60-70 tys.), że to jakieś 30-40 tys. ofiar. Muzeum Powstania Warszawskiego usiłuje zidentyfikować wszystkie nazwiska ofiar Rzezi Woli oraz w czasie całego Powstania Warszawskiego z całego miasta. Szacuje się, że ofiar cywilnych było ok. 120 tysięcy – podsumował red. Piotra Gursztyna

radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ