Spiskowcy: znany twitterowicz to minister. Tȟašúŋke Witkó: Jestem na to zbyt leniwy

O co dokładnie chodzi? Twitterowe konto Tȟašúŋke Witkó (link tutaj) śledzi już 19 tysięcy użytkowników, których interesuje co zamaskowany za obliczem indiańskiego wodza, Szalonego Konia (tyleż znaczy właśnie Thasunke Witko), internauta sądzi na tematy związane z obronnością. Publicysta “Gazety Polskiej” gościł zresztą także okazjonalnie na łamach portalu Niezalezna.pl, dzieląc się swoimi opiniami. Spostrzeżenia te są trafne, toteż jakiś czas temu zaczęto zastanawiać się, kim jest publicysta.

Okazuje się, że kilka miesięcy temu jeden z użytkowników Twittera dla żartu nazwał bohatera “ukrytym kontem Błaszczaka“.

Przyjęliśmy to wtedy w kategoriach żartu. Ludzie puszczali to dalej, ja to przyjmowałem za dobrą monetę. Natomiast w dniu wczorajszym redaktor Bartłomiej Graczak z TVP Info także zwyczajnie sobie zażartował, jak wielu do tej pory. Ktoś ze strony przeciwnej to podchwycił i tak zostałem drugim kontem Mariusza Błaszczaka

– opisał całą sytuację Tȟašúŋke Witkó w rozmowie z portalem Niezalezna.pl.

Faktycznie, zdaniem wielu internetowych detektywów właściciel konta to Mariusz Błaszczak lub sekretarz stanu w MON, Marcin Ociepa.

“Absolutnie nie ma się o co Mariusz Błaszczak bać. Z żartu wyszło coś, co można tylko z politowaniem przemilczeć” – mówi nam Tȟašúŋke Witkó.

Zapytaliśmy też “wodza” o opinię na temat szefa Ministerstwa Obrony Narodowej. Okazuje się, że Mariusz Błaszczak może spać spokojnie.

Działania pana ministra Mariusza Błaszczaka oceniam bardzo wysoko. Oczywiście nie można ich rozpatrywać jako samych sukcesów, choćby z tego względu, że mamy dość duże zapuszczenia przez ostatnie lata – jeśli chodzi o o zakup sprzętu, uzbrojenia, ukompletowania sił zbrojnych RP. Osobiście uważam, że zarówno Błaszczak, jak i cała jego ekipa, mówiąc kolokwialnie stają na głowie, żeby robić to, co do nich należy

– powiedział rozmówca Niezależnej.

Zapytany, co w takim razie ze stanowiskiem ministra lub wiceministra “Szalony Koń” wyznał, że, chociaż w przeciwieństwie do finansów, czy ochrony środowiska, zna się na obronności. Na stanowiska w MON… jest jednak zbyt leniwy. 

Jeżeli już, to mógłbym być doradcą, ale jeśli tak, to dla tych odkrywców internetowych nie było by miejsca ani w wywiadzie, ani kontrwywiadzie

– śmieje się “wódz”.

Źródło: niezalezna.pl, twitter

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ