Piotr Rachwalski: Nie sztuka modernizować za miliardy…Sztuka utrzymać

wdolnymslasku.com

Źle się dzieje na południowym – zachodzie, pisze w mediach społecznościowych Piotr Rachwalski. Znany propagator kolei i jeden z wielu, którzy przyczynili się do obrony Mostu Pilchowickiego przed zniszczeniem. Swoją drogą sprawa do dzisiaj jest niewyjaśniona kto dał, jeśli dał pozwolenie amerykańskiej produkcji Impossible 7 na realizację szalonego pomysłu wysadzenia zabytkowego mostu.

Autor postu krytykuje zarządzających kolejami dolnośląskimi i regionalnymi. Twierdzi, że nasza kolej bardziej się zwija niż rozwija, bowiem „brak bieżącego utrzymania i napraw robi swoje”.

Nic nie dadzą inwestycje w tabor i przejmowanie dziesiątek km nowych linii gdy te co są będą tak zaniedbywane, że można znów mówić o wygaszaniu popytu.

Na Dolnym Śląsku w ciągu 8 miesięcy prędkość obniżono na około 60 km torów. Owe zmiany prędkości drogowej oraz ograniczenia doraźne miały miejsce na terenie dwóch sekcji eksploatacji, należących do dwóch zakładów PKP POLSKICH LINII KOLEJOWYCH – Wałbrzych i Opole. Obniżono je na liniach: 137, 276, 274 oraz 311. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie są to tylko linie boczne ale pierwszorzędne czy nawet magistralne. I nie jest to jakiś wypadek przy pracy ale stały trend.

Najwięcej niekorzystnych zmian pojawiło się w okolicach Jeleniej Góry. I to akurat przed sezonem. To obszar z najniższymi prędkościami na liniach kolejowych na Dolnym Śląsku (W końcu to do ISE Jelenia Góra należała słynna Magistrala Lwówecka z Vmax przed zamknięciem 10km/h ;)) . Teraz znów ta sekcja PKP PLK ponownie zasłynęła w nic nie robieniu. Za to są dobrzy w pogorszeniu warunków jazdy Coś za coś.

Piotr Rachwalski czarno widzi zarówno rozwój kolei, jak i utrzymanie zmodernizowanych linii. O niektórych dolnośląskich liniach decydenci w Urzędzie Marszałkowskim chcą zapomnieć.

Najlepszym przykładem tej polityki jest linia do Szklarskiej Poręby Górnej. Wielokrotnie zamykana na wiele miesięcy po “modernizacji”, miesiące uciążliwej KKZ, etc… A ostatecznie po tych zamknięciach … czas jazdy znowu się wydłużył! Pociągi odcinek z Jeleniej Góry do Piechowic pokonują z prędkością jedynie 50 km/h. Chyba każdy może sobie odpowiedzieć co oznacza ta zmiana… dla i tak bardzo napiętych obiegów taboru KD czy IC/PR. Linia do jednego z największych górskich kurortów w Polsce pozostawiona jest chyba do zgnicia, nie wykonuje się tam bez żadnych prac utrzymaniowych, a jedynie doraźnie zmniejsza prędkość. Zakład wałbrzyski PKP PLK do którego należy Jelenia Góra już od kilku miesięcy wiedział o problemach z tą linią. Może i dłużej. I co zrobił? NIC! A, zaraz! Na wiosnę obniżono prędkość na połowie odcinka, a teraz na reszcie. I szlus! Tak samo jak nic nie robiono przez ostatnie lata. Tor z lat 70 wygląda koszmarnie, połamane podkłady, wybite styki, zanieczyszczona podsypka.

Jak widać, tam gdzie nie ma ruchu towarowego PKP PLK chyba uważa że nie warto inwestować. Gdyż postępują prace naprawy głównej toru na liniach do… Wojcieszowa i Sulikowa. Tak! Do Wojcieszowa, gdzie pociągów pasażerskich nie ma od 2 dekad a obecnie jeździ tam może kilka pociągów tygodniowo. Ale tam znalazły się pieniądze na wymianę podkładów i podbicie. Do Szklarskiej nie.

To nie jedyny problem, zauważa Pitr Rachwalski.

To chyba ich strategia – dobić do 20-30km/h i wymusić na centrali setki mln zł na wielka modernizację, która odetnie Szklarską od kolei na kilka lat…

Do całej sytuacji warto dodać inne problemy w okolicy: aferę z szynami na Jelenia Góra- Lubań oraz nowo wykryte nierówności w planie i profilu na linii Kłodzko- Międzylesie.

W obecnym rozkładzie aż na 3 liniach ważnych występują nieplanowe opóźnienia, związane w wydłużonym czasem jazdy. Wszystko to pokazuje, jak w tyle zakład wałbrzyski jest z bieżącym utrzymaniem.

Czy zatem kolejowa rewolucja w regionie to już przeszłość?, zadaje pytanie autor postu.

Pomijając spadki przewozów, nie ma obecnie (poza linia 285) żadnych dużych napraw ani modernizacji. Nie skraca się czasów przejazdów, chociaż dalej jest na to bardzo duży potencjał. Pociągi kupione na Vmax 120-160km/h jeżdżą po 40-50 km/h. Tak z samochodem się nie wygra, a szansa duża bo paliwo drogie.

W obecne wakacje w okolicach Jeleniej Góry nie zrobiono praktycznie nic. Ograniczenia, wymagające zaledwie wymiany podkładów drewnianych latami czekają. A będzie tylko gorzej, gdyż mija termin napraw głównych z lat 80. Możemy się spodziewać dalszego pogarszania czasów jazdy na liniach np Kłodzko- Wałbrzych, Kłodzko- Międzylesie, Jelenia Góra- Zgorzelec itd . Patrząc na ten całokształt nic dziwnego, że tu właśnie tu nie ma szans na remont Lwówka…

Kolej nie dba o otoczenie wzdłuż torów, zauważa Piotr Rachwwalski.

Do całej listy zaniedbań można dodać również brak wycinki krzaków i drzew. Gdyby ktoś mądry przy ulicy Parkowej (siedziba Zakładu PLK ) dostrzegł, że krzewy przy torach nie są specjalnie cenne przyrodniczo, a czasem warto odsłonić nie tylko dla poprawy bezpieczeństwa, ale i dla pasażerów: piękne widoki i obiekty – byłaby szansa na większą liczbę podróżnych, spragnionych krajobrazów a nie zielska po horyzont. Może i te widoki osłodziłyby choć w części wydłużony czas przejazdu i zerwane skomunikowania…

Więcej utrzymaniowych prac u podstaw, mniej czekania na modernizacje za miliardy na Św. Nigdy.

Źródło: facebook.com/KomunikacjaZastepcza

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ