M. Ochman o nieuczestniczeniu „Solidarności” w strajku pracowników medycznych: Jeżeli chcemy rozmawiać, to rozmawiajmy o faktach, ale posługując się liczbami a nie postulatami zaporowymi. „Solidarność” zawsze starała się rozwiązywać problemy przy stole

fot. flickr.com

Jeżeli chcemy rozmawiać i mieć konkretny uzysk z rozmów, to rozmawiajmy o faktach, ale posługując się liczbami a nie postulatami zaporowymi. „Solidarność” zawsze starała się rozwiązywać problemy przy stole, ale także wiele razy protestowała na ulicy, kiedy w grę wchodziła ochrona szpitali przed prywatyzacją, a przez 8 lat rządów PO-PSL nie było ani jednego grosza podwyżki. Wtedy środowiska, które strajkuje dzisiaj, nie było. Wtedy strajkowała „Solidarność”, która razem z pacjentami upominała się o to, aby nie prywatyzować służby zdrowia – powiedziała Maria Ochman, przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”, w rozmowie z TV Trwam.

Maria Ochman odniosła się do strajku pracowników medycznych.

– NSZZ „Solidarność” prowadzi dialog z rządem. Od 2016 roku zaowocował on ustawą o płacy minimalnej w służbie zdrowia. To wynagrodzenie co roku wzrasta. W tym roku mamy wzrost do tej pory niespotykany, bo ponad 100 tysięcy pielęgniarek otrzymało wzrost najniższego wynagrodzenia. Mówimy o najniższych wynagrodzeniach, czyli takich, żeby zarówno technik, pielęgniarka, sekretarka medyczna, rejestratorka, jak również młody lekarz nie mogli zarabiać poniżej pewnych wartości, które zostały określone – wskazała przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”.

– Trzeba jasno powiedzieć, że nie wszystkie związki zawodowe biorą udział w proteście. To jest Forum Związków Zawodowych, które zrzesza w sobie jedna z central, czyniąc tym samym wrażenie, że protestuje całe środowisko – dodała.

Jak podkreśliła Maria Ochman, „Solidarność” nie strajkuje nie dlatego, że nie zgadza się z postulatami, ale dlatego iż uważa je za nierealne.

– Jeżeli chcemy rozmawiać i mieć konkretny uzysk z rozmów, to rozmawiajmy o faktach, ale posługując się liczbami a nie postulatami zaporowymi. „Solidarność” zawsze starała się rozwiązywać problemy przy stole, ale także wiele razy protestowała na ulicy, kiedy w grę wchodziła ochrona szpitali przed prywatyzacją, a przez 8 lat rządów PO-PSL nie było ani jednego grosza podwyżki. Wtedy środowiska, które strajkuje dzisiaj, nie było. Wtedy strajkowała „Solidarność”, która razem z pacjentami upominała się o to, aby nie prywatyzować służby zdrowia – podsumowała rozmówczyni TV Trwam.

radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ