14. rocznica wejścia w życie Motu proprio Summorum Pontificum Benedykta XVI

14 września 2007 roku w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego zaczęło obowiązywać Motu proprio Summorum Pontificum Benedykta XVI. Dokument ten zezwolił odprawiać Mszę według Mszału Rzymskiego promulgowanego przez św. Piusa V, wydanego przez bł. Jana XXIII w 1962 roku

Wrześniowa rocznica wejścia w życie Motu proprio Summorum Pontificum Benedykta XVI

za przyczyną Motu proprio Traditionis Custodes papieża Franciszka z 16 lipca tego roku, w którym uchylił zezwolenia zawarte w dokumencie poprzednika skłania do wielu refleksji.

„Każdy, kto się opowiada za dalszą obecnością tej liturgii (przedsoborowej – przyp. A. K.) czy bierze w niej udział, jest dziś traktowany jak trędowaty – tutaj kończy się wszelka tolerancja. Czegoś podobnego nie było w całej historii Kościoła – przekreślono przecież jego całą przeszłość. Jak w takim razie można dowierzać jego teraźniejszości?”– zastanawiał się analizując deprecjonowanie dawnej formy liturgii Benedykt XVI w rozmowie z Peterem Seewaldem w roku 2000 („Bóg i świat”). Czy słowa te nie brzmią aktualnie?

„Jest rzeczą ważną, żeby to, co przedtem stanowiło w Kościele dla ludzi świętość, nie stało się nagle czymś zabronionym. Nie może być tak, że społeczność nagle degraduje coś, co uważało za przynależące do jego istoty. Widoczna musi pozostać wewnętrzna tożsamość inności” – zaznaczał z kolei w „Ostatnich rozmowach” Benedykt XVI. Wyjaśniał w nim także, że ogłaszając Summorum Pontificum zależało mu przede wszystkim na tym, żeby sam Kościół utożsamił się wewnętrznie z własną przeszłością. Zaniepokojenie stanem posoborowej liturgii Benedykt XVI wyrażał już wcześniej w autobiografii „Moje życie” zwracając uwagę na fakt, że bezprecedensowy zakaz używania dotychczasowego Mszału, który był wypracowywany przez wieki poczynając od sakramentarzy Kościoła starożytnego spowodował wyłom w historii liturgii. Jego następstwa mogły być tylko tragiczne – konstatował Benedykt XVI. Jakie będą następstwa Traditionis Custodes?

W Liście do Biskupów z okazji publikacji Motu proprio Summorum Pontificum Benedykt XVI prezentował motywy, które skłoniły go do podjęcia decyzji. Warto zwrócić uwagę na trzy wymienione przez niemieckiego papieża pojęcia, które charakteryzują tradycyjną liturgię. Piękno. To ono, a nie resentyment lub „ideologia”, zdaniem Benedykta XVI, przyciąga do Mszy Trydenckiej zwłaszcza młodsze pokolenia. Formacja liturgiczna. Celebracja według dawnych form Mszału wymaga świadomości liturgicznej, co stoi w kontrze analfabetyzmu religijnego wielu współczesnych katolików. Sfera sacrum. Tradycyjną formę odprawiania cechuje sakralność, która przebudza będący obecnie w atrofii zmysł sacrum. Czy pozbawienie obrzędów liturgicznych sensu sakralnego (i tajemnicy) i ograniczanie ich jedynie do banalnego pragmatycznego wymiaru nie przyczyniło się do odejścia ludzi z Kościoła? – pyta Benedykt XVI. Może to Msza odprawiana według Mszału zatwierdzonego przez Pawła VI paradoksalnie nie spełniła nadziei, aby jako „budowla liturgiczna…oczyszczona ze smutnych przejawów starzenia się, na nowo ukazać się w splendorze swojej godności i harmonii” (vide Pius X, Motu proprio Abhinc duos annos)?

W przemówieniu wygłoszonym podczas spotkania z episkopatem Francji 14 września 2008 r. Benedykt XVI raz jeszcze artykułując przesłanki Summorum Pontificum dla opisania stanu istnienia obu rytów użył metafory tuniki Chrystusa. Wyraził nadzieję na znalezienie satysfakcjonującego wszystkich rozwiązania, „tak by cała tkana tunika Chrystusa nie uległa dalszemu rozerwaniu”. W Kościele nikt nie jest zbędny, nikt nigdy nie powinien czuć się jak odrzucony. Apelował: „Starajmy się więc zawsze być sługami jedności!” Czy i jak Traditionis Custodes przysłużyło się jedności?

Kwestię języka łacińskiego w tradycyjnej liturgii Benedykt XVI eksplikował w kontekście jednej z centralnych kategorii posoborowej praktyki liturgicznej – zrozumiałości. Co oznacza „rozumieć?” –pytał niemiecki papież w tekście „Czterdzieści lat Konstytucji o Liturgii Świętej”. I odpowiadał, że wiele biblijnych tekstów nie staje się zrozumiałymi tylko dlatego, że możemy je odczytać w naszych ojczystych językach, gdyż potrzebują one jeszcze wnikliwej egzegezy. Przystępność liturgii nie wzrośnie więc od coraz doskonalszych przekładów, jak zdaje się mniemać Franciszek w swojej niedawnej wypowiedzi dla hiszpańskiego radia COPE. A czy liturgia łacińska, która „w ciągu wieków chrześcijaństwa napędzała życie duchowe niezliczonej rzeszy świętych”(Benedykt XVI, Summorum Pontificum) była „śmianiem się ze Słowa Bożego”(vide Franciszek) niech już każdy odpowie sobie sam. Cóż więc robić, by nie zmienić liturgii w lekcję katechezy? Wobec faktu nieistnienia powszechnej chrześcijańskiej świadomości i tego, że wielu chrześcijan znajduje się, zdaniem Benedykta XVI, na etapie katechumenatu potrzeba nie tylko wykształcenia liturgicznego, lecz także co, istotniejsze ogólnego wykształcenia duchowego. „Liturgia rozkwita bowiem jedynie na drodze wewnętrznej – wymaga eruditio, otwierania duszy, w którym poruszone zostają najwyższe szczyty rozumu i zachodzi proces stawania się widzącym i słyszącym” – wyjaśnia Benedykt XVI. Czy Traditionis Custodes odpowiada na to wezwanie?

Widowiskiem staliśmy się dla świata, dla Aniołów i ludzi. My głupi dla Chrystusa, a wy mądrzy w Chrystusie; my słabi, a wy mocni, wy we czci, a my w pogardzie. Aż do tej chwili i łakniemy, i pragniemy, i nadzy jesteśmy, i policzkują nas, i tułamy się, i mozolimy się, pracując swymi rękoma. Złorzeczą nam, a my błogosławimy, prześladują, a my znosimy, potwarzają nas, a my się modlimy. Staliśmy się jako śmiecie świata tego, odrazą dla wszystkich (1 Kor 4, 9-13)

Agnieszka Kanclerska, Duszpasterstwo Wiernych Tradycji Łacińskiej w Archidiecezji Wrocławskiej

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ