Prof. W. Polak: Po agresji ZSRR polski rząd uciekł do Rumunii, co było uchyleniem się od aktu kapitulacji

17 września rząd polski oraz naczelne dowództwo przekroczyło granicę rumuńską, co było poddane krytyce przez propagandę komunistyczną, ale było to uchylenie się od aktu kapitulacji. Rząd polski dał do zrozumienia, że nadal walczymy, m.in. poprzez formacje polskich sił zbrojnych na Zachodzie. To była odmowa dogadywania się z agresorami – powiedział prof. Wojciech Polak, zastępca przewodniczącego Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Mijają 82 lata od sowieckiej agresji na Polskę. Józef Stalin zawarł pakt z Adolfem Hitlerem, w myśl którego miał kontrolować wschodnie tereny Rzeczpospolitej. Prof. Wojciech Polak w kontekście najważniejszych zdarzeń związanych z agresją ZSRR wskazał na pakt Ribbentrop-Mołotow.

– Mimo ogromnych różnic ideologicznych Adolf Hitler i Józef Stalin mieli wspólne interesy. Uznali, że Europa Środkowa jest polem do wspólnej ekspansji. Późniejsze wydarzenia były skutkiem paktu. W tajnym protokole podzielono część Starego Kontynentu według linii granicznej. (…) W październiku 1939 r. podpisano nowelizację do układu i granicę niemiecko-sowiecką ustalono na Bugu, zaś Litwa przypadła ZSRR. Wkroczenie Sowietów 17 września na polskie Kresy było realizacją układu – zwrócił uwagę gość Radia Maryja.

Zastępca przewodniczącego Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej przypomniał, że „opór Sowietom stawiły oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza. Doszło do ok. 1200 potyczek, ale nie było większych szans na skuteczną obronę”.

– 17 września rząd polski oraz naczelne dowództwo przekroczyło granicę rumuńską, co było poddane krytyce przez propagandę komunistyczną, ale było to uchylenie się od aktu kapitulacji. Wyjeżdżając do Rumunii rząd polski dał do zrozumienia, że nadal walczymy m.in. poprzez formacje polskich sił zbrojnych na Zachodzie. To była odmowa dogadywania się z agresorami – powiedział.

Okupacja sowiecka oznaczała zbrodnie i represje wcale nie mniejsze od tych dokonywanych przez Niemców. Zaczęło się ludobójstwo ludności polskiej na olbrzymią skalę – kontynuował prof. Wojciech Polak.

– NKWD mordowało ludzi uważanych za zagrożenie. Dzisiaj mówi się, że na Syberię wywieziono ok. 300 tysięcy Polaków. Podejrzewam, że są to dane zaniżone. Wywózki objęły znacznie większą ilość. Świętej pamięci mama, Wiktoria Polak, opowiadała mi jak to wyglądało – NKWD przyjeżdżało wcześnie rano, dawało pół godziny na spakowanie i wywoziło do najbliższej stacji. Tam odbywał się tygodniowy transport bez jedzenia i picia. Ludzie byli załadowni do bydlęcych wagonów. Czasem pociąg się zatrzymywał i wynoszono zmarłych. (…) Zsyłka na Sybir oznaczała nieludzkie warunki życia, pracy w kopalni i umieszczenie w wiosce bez środków do życia – wyjaśnił historyk.

Formalnie nie było ogłoszenia wojny ze Związkiem Radzieckim. Naczelny Wódz wydał dyrektywę: „Z bolszewikami nie walczyć”. Natomiast w 1941 r., gdy Niemcy napadli na ZSRR, polski rząd na uchodźctwie pod naciskiem aliantów zdecydował się na podpisanie układu Sikorski-Majski.

– Układ zawierał wiele niedopowiedzeń. Nie wyjaśniał np. przynależności Kresów Wschodnich. Potem Polacy twierdzili, że powinny należeć do naszego terytorium. Natomiast Sowieci twierdzili, że nic takiego nie było. (…) Zawsze jednak zwracam uwagę na aspekt humanitarny. Dzięki układowi uratowano życia ponad miliona Polaków, którzy byli uwięzieni w łagrach rosyjskich. Oni zostali wypuszczeni. Wielu zesłańców mogło przedostać się do odtworzonej armii Andersa. (…) Całe rodziny często znajdowały ratunek po układzie Sikorski-Majski, utworzono polską ambasadę w Moskwie, która działała do 1943 roku – wskazał gość „Aktualności dnia”.

radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ