Radio Maryja wygrywa z TVN

Sąd Apelacyjny w Gdańsku prawomocnie oddalił dziś powództwo TVN S.A. w sprawie wymierzonej przeciwko portalowi Radia Maryja, uznając, że apelacja od wyroku Sądu Okręgowego w Toruniu była bezzasadna. Kwestia dotyczy artykułu dra Michała Skwarzyńskiego, w którym autor wykazuje argumenty świadczące za brakiem rzetelności filmu „Don Stanislao” Marcina Gutowskiego. „Jest dużo zastrzeżeń do reportażu. Wolność słowa nie jest tylko przywilejem mediów liberalnych” – zaznaczył w rozmowie z TV Trwam dr Michał Skwarzyński z Katedry Praw Człowieka i Prawa Humanitarnego, WPPKiA KUL. 

Dr Michał Skwarzyński w artykule opublikowanym na portalu Radia Maryja z dnia 25 listopada 2020 roku zwrócił uwagę na dziennikarskie braki w przygotowaniu zarzutów wobec ks. kard. Stanisława Dziwisza, jakie pojawiły się w reportażu „Don Stanislao”. Tekst nie spodobał się stacji TVN, która pozwała do sądu redaktora naczelnego portalu www.radiomaryja.pl. Dziś, 16 września 2021 roku, Sąd Apelacyjny w Gdańsku prawomocnie oddalił powództwo TVN w sprawie.

– Postanowiono mnie ominąć, wykorzystując swoistą procedurę, żeby w mediach móc mówić, że mój tekst został sprostowany. Taki był pomysł stacji. Marcin Gutowski wydał książkę będącą w prapremierze, gdzie mając bardzo dużo czasu od publikacji mojego tekstu w ogóle nie wszedł z nim w polemikę. Jeżeli napisałem nieprawdę i nie mam racji, proszę pozwać mnie. TVN ma świadomość, że byłoby to dla nich szkodliwe, bo zostałoby wykazane, że materiał nie jest rzetelny. Stacja chciała więc zrobić to bocznymi rozwiązaniami, co się nie udało. Wolność słowa polega na tym, że nie jest przywilejem tylko mediów liberalnych, ale także na tym, że osoby z innymi poglądami mogą je głosić. Cenzura pozostanie cenzurą – powiedział dr Michał Skwarzyński.

Adwokat przytoczył także kilka przykładów przekłamań, które zostały zawarte w reportażu „Don Stanislao”. Jednym z nich jest zarzut „oskarżający ks. kard. Stefana Dziwisza, że nie wykonał obowiązków prawa kanonicznego czy prawa polskiego, co jest nieprawdą”.

– Faktem jest, że wszystkie sprawy dot. molestowania, które podlegały jurysdykcji kurii w Krakowie, zostały przekazane przez Kardynała do Rzymu. Żadna sprawa nie była prowadzona w kurii krakowskiej jako sądzie pierwszej instancji. Jeżeli chodzi o najgłośniejszą sprawę, czyli księdza W. z kurii bielsko-żywieckiej, kiedy Kardynał miał jurysdykcję w metropolii krakowskiej, nie miał on władzy nad biskupem należącym do metropolii i nie mógł mu nakazywać czegokolwiek. To się zmieniło dużo później. Wtedy ks. kard. Stanisław Dziwisz poinformował właściwego biskupa o tym, że tego typu sprawa wpłynęła i jak ona jest rozwiązana. W międzyczasie doszło do zmiany biskupa bielsko-żywieckiego. Trudno więc było zarzucać biskupowi, który odchodził, że jest w zwłoce, a nowy szybko podjął działania. Takich zastrzeżeń jest dużo i są one opublikowane w tekście – wskazał rozmówca TV Trwam.

Zaliczyć do nich można jeszcze to, że nie pozwolono wypowiedzieć się drugiej stronie, przemilczano odpowiedź Kardynała do red. Marcina Gutowskiego – kontynuował.

– Wykorzystano bardzo mocno jednostronny przekaz pod tezę, która na końcu miała powiązać kogoś z najbliższego otoczenia Jana Pawła II z tego typu historiami, aby obsmarować Papieża. Błędów było mnóstwo – podkreślił dr Michał Skwarzyński.

Wszystkie niedopatrzenia wymienione przez członka Katedry Praw Człowieka i Prawa Humanitarnego KUL są zamieszczone na portalu Radia Maryja i można je przeczytać

Adwokat zaznaczył, że nie obawia się odpowiedzialności za swój tekst naukowy.

– Proponowałem polemikę. TVN przeprowadził ze mną wywiad w tej sprawie, którego nigdy nie opublikowano. Oni wiedzą, jak to wygląda – powiedział.

Rozmówca TV Trwam zauważył również, że kwestii tzw. Raportu McCarricka oraz reportażu  „Don Stanislao” były poświęcone m.in. „Rozmowy niedokończone” czy publikacje Onetu, które „wykazywały rzeczywisty stan rzeczy”, ale stacja TVN się do nich nie odniosła.

– Jeżeli ktoś pisze prawdę i jest o tym przekonany, to nie boi się dyskusji. Można rozmawiać – po to jest dyskurs naukowy i medialny, ale można także udawać, że mojej osoby nie ma i przemilczeć aktywność oraz pozwać redakcję Radia Maryja o mój tekst. Co to ma wspólnego z wolnością słowa? – pytał dr Michał Skwarzyński.

– Teraz stacja TVN może wnieść skargę kasacyjną od wyroku, może mnie pozwać, na co liczę, bo chciałbym się z tego wytłumaczyć przed sądem. Proszę więc nie pozywać w moim imieniu ojców redemptorystów, tylko mnie – zaapelował.

TVN musi teraz zapłacić na rzecz redaktora naczelnego portalu www.radiomaryja.pl określoną kwotę tytułem zwrotu kosztów przed sądem I instancji oraz tytułem zwrotu kosztów przed sądem II instancji.

radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ