Trzaskowski w Budapeszcie: W miastach ludzie podejmują decyzje racjonalne! Co na to wyborcy ze wsi?

Dość nieoczekiwanie, w znacznej części swoje wystąpienie w Budapeszcie prezydent Warszawy poświęcił… Jarosławowi Kaczyńskiemu. Czasami wspomniał też o węgierskim premierze Viktorze Orbanie.

– Zarówno Viktor Orban, jak i Jarosław Kaczyński bardzo często mówią o narodowym interesie. A narodowy interes to przede wszystkim wolne, niezależne instytucje, to wolne sądy, wolne media, wolne uniwersytety. Narodowy interes to państwo, które działa na rzecz obywateli i taki właśnie narodowy interes my chcemy proponować. I w Polsce, i na Węgrzech. Pamiętajcie, Polska to nie Kaczyński, Węgry to nie Orban. Jesteśmy dumnymi, niezależnymi ludźmi

– stwierdził Trzaskowski.

– Zarówno Orban, jak i Kaczyński chcą zupełnie innej Unii Europejskiej. Chcą budować jedną partię z populistami, chcą budować jedną partię z takimi partiami, które szczują jednych ludzi na drugich, często partiami rasistowskimi. A my jasno musimy powiedzieć: nie. My chcemy silnej Unii Europejskiej i nie pozwolimy na polexit, nie pozwolimy na hungarexit. Nie pozwolimy na wyjście z Unii Europejskiej

– kontynuował. Nie wspomniał o tym, że w ostatnich dniach Komitet Polityczny PiS przyjął uchwałę ws. przynależności Polski do Unii Europejskiej oraz suwerenności RP, wykluczającą możliwość Polexitu.

Trzaskowski wspomniał za to o tzw. pakcie wolnych miast Europy i wymieniał “wolne miasta”: Paryż, Londyn, Stuttgart, Podgorica, Zagrzeb i inne “które będą walczyć o wolność”. Stwierdził również, że w miastach “ludzie podejmują decyzje racjonalne” jeżeli chodzi o polityczny wybór. 

Współpracujemy zawsze razem jako wolne miasta Europy. Jakoś tak się złożyło, że populiści nigdy nie wygrywają w miastach, bo ludzie tam podejmują decyzje racjonalne. Ludzie chcą, aby politycy byli blisko nich, dlatego właśnie ludzie pracujący w samorządach, burmistrzowie, są bardziej popularni niż politycy krajowi ponieważ wiemy jak zmieniać rzeczywistość, umiemy pracować razem

Te słowa nie umknęły uwadze komentatorów. Czyżby prezydent Warszawy uważał, że ludzie na wsi głosują nieracjonalnie, bo nie głosują na Platformę Obywatelską? Poprzednie lata pokazały, że taka retoryka może obrócić się przeciwko liberałom w kolejnych wyborach.

Źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ