Ks. prof. W. Cisło: Liban stoi na granicy rozpadu

fot: youtube

Liban ma 4,5 mln mieszkańców i przyjął 2 mln Syryjczyków oraz 0,5 mln Palestyńczyków. Nie można dalej trwać w tej sytuacji, bo Liban nie jest w stanie utrzymywać takiej liczby uchodźców. Kraj stoi na granicy rozpadu – powiedział ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

W połowie września do Libanu dotarło kolejne wsparcie przekazane przez Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Na miejscu jest ks. prof. Waldemar Cisło, który opowiada o sytuacji mieszkańców państwa z Bliskiego Wschodu.

– Kraj napawa nas wielkim niepokojem. Dzisiaj Liban stoi na granicy rozpadu. Państwo ma 4,5 mln mieszkańców i przyjęło 2 mln Syryjczyków oraz 0,5 mln Palestyńczyków. (…) Nie można dalej trwać w tej sytuacji, bo Liban nie jest w stanie utrzymywać takiej liczby uchodźców. Obowiązkiem krajów, które rozpętały wojny w Iraku i Syrii, jest zajęcie się uchodźcami, a nie zrzucanie wszystkiego na małe państwo. To doprowadziło do zapaści ekonomicznej, która sprawiła, że osoba pracująca w sferze publicznej zarabia 40 dolarów miesięcznie, natomiast uchodźca dostaje 400 dolarów. To powoduje społeczne napięcia – wskazał ks. prof. Waldemar Cisło.

Gość Radia Maryja zaznaczył, że w kraju „brakuje wszystkiego – od żywności, przez paliwo po leki”.

– W szpitalu usłyszeliśmy relację lekarza, który operował pacjentkę i zabrakło mu środka znieczulającego – powiedział duchowny.

Dyrektor polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie poinformował także o wizycie w ośrodku dla uchodźców przy granicy syryjsko-libańskiej.

– Przed rozruchami w Syrii miejscowość, w której byliśmy, liczyła 2 tys. mieszkańców. Dzisiaj jest tam 15 tys. osób. To daje nam wyobrażenie odnośnie tego, jak zmieniły się niektóre rejony kraju – podkreślił.

Na granicy polsko-białoruskiej wciąż dochodzi do prób nielegalnego przekroczenia granicy, m.in. przez obywateli Iraku. Funkcjonariusze Straży Granicznej 20 września odnotowali 220 takich przypadków.

– Najbiedniejsi zostali na miejscu. Bogaci już dawno wyjechali. Natomiast zanim jeszcze wybuchła wojna najbogatsi otrzymali obywatelstwa krajów sąsiednich. Wystarczyło mieć 0,5 mln dolarów na koncie. Pozostali korzystają z tzw. turystyki wizowej. Podróżują na dobrze podrobionym paszporcie jednego z krajów Unii Europejskiej i kupują bilet kosztujący ok. 8 tysięcy dolarów. Niektórzy muszą na miejscu wyżyć za 30-40 dolarów miesięcznie. Nie dziwmy się, że oni próbują dostać się za wszelką cenę do Europy i korzystają z takich „zaproszeń”, zwłaszcza że mówi im się, że wszyscy na nich czekają i dostaną wszystko, czego sobie zażyczą – wskazał ks. prof. Waldemar Cisło.

– Nie róbmy na nich polityki, bo to wielka nieuczciwość. Zachęcam do pomocy i modlitwy o pokój w tym rejonie. Wsparcie jest naprawdę potrzebne – dodał.

 

radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ