A. M. Siarkowska: Na pierwszym miejscu powinien stać interes ogółu obywateli, a nie interes partii

Każdy polityk na pierwszym miejscu powinien stawiać interes publiczny, czyli ogółu obywateli, interes Polski, a nie interes tej czy innej partii. Działalność partii, jako formacji politycznej, w ramach której współpracują różni ludzie na rzecz realizacji dobra wspólnego, powinna być podporządkowana interesom narodowym. (…) Najwidoczniej z marszałkiem Terleckim mamy zupełnie inną perspektywę postrzegania tego, co jest dobrem wspólnym – mówi w rozmowie z portalem Radia Maryja poseł klubu PiS Anna Maria Siarkowska.

Radiomaryja.pl: Wicemarszałek Sejmu z Prawa i Sprawiedliwości, Ryszard Terlecki, stwierdził w niedzielę w Programie Pierwszym Polskiego Radia, że władze partii będą sceptyczne „wobec obecności na listach wyborczych posłów, z którymi powtarzają się kłopoty i przedkładają własne opinie nad interes Zjednoczonej Prawicy”. Warto więc w tym miejscu postawić pytanie, co jest rozumiane pod pojęciem „interes ZP”?

Anna Maria Siarkowska: Trafne pytanie. Z wypowiedzi marszałka Ryszarda Terleckiego wywnioskować można, iż uważa on, że interes konkretnego środowiska politycznego jest najważniejszy i powinien być stawiany zawsze na pierwszym miejscu. Uważam tę opinię za mylną. Najwidoczniej z marszałkiem Terleckim mamy zupełnie inną perspektywę postrzegania tego, co jest dobrem wspólnym. W moim przekonaniu dobrem wspólnym jest dobro wszystkich Polaków, a nie dobro partii. W polityce trzeba dążyć do porozumienia, ale w sytuacji, gdy spór dotyczy spraw fundamentalnych, czasami bywa ono niemożliwe. Każdy polityk na pierwszym miejscu powinien stawiać interes  publiczny, czyli ogółu obywateli, interes Polski, a nie interes tej czy innej partii. Działalność partii jako formacji politycznej, w ramach której współpracują różni ludzie na rzecz realizacji dobra wspólnego, powinna być podporządkowana interesom narodowym.

W rozmowie z Ryszardem Terleckim padło stwierdzenie sugerujące, jakoby w szeregach Zjednoczonej Prawicy znajdowali się posłowie „antyszczepionkowcy”.

AMS: Osobiście nie znam takich posłów w klubie Zjednoczonej Prawicy. Jednocześnie znam wielu posłów, dla których ważna jest obrona konstytucyjnie gwarantowanych obywatelom praw i wolności. Współpracują oni ze sobą zarówno w ramach ZP, jak i szerzej – w ramach prac Sejmu. W ramach Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu organizujemy posiedzenia o charakterze publicznym z udziałem lekarzy i ekspertów reprezentujących różne stanowiska w sprawie tzw. sanitaryzmu. Wszystko po to, aby wysłuchać argumentów obu stron społecznego sporu. Na forum zespołu spotykamy się również z prawnikami, którzy dzielą się z nami swoją wiedzą i opinią odnośnie wdrażanych obostrzeń i sposobu ich wprowadzania. Dzięki temu wiemy m. in., że wszystkie obostrzenia ograniczające prawa i wolności obywatelskie powinny być wprowadzane wyłącznie w formie ustawy. A zatem wprowadzanie ich rozporządzeniem ministra zdrowia jest wadą prawną, powodującą ich nieważność. Znajduje to zresztą potwierdzenie w wyrokach polskich sądów.

Podczas posiedzeń Zespołu ds. Sanitaryzmu faktycznie dochodzi do konfrontacji przeciwstawnych argumentów i opinii dotyczących np. zasadności stosowania obostrzeń oraz innych kwestii związanych z pandemią koronawirusa. O taką konfrontację dużo trudniej w mediach zarówno tych tradycyjnych, jak i społecznościowych. Doświadczają tego szczególnie osoby, które w wyżej wymienionych kwestiach mają inne zdanie niż to, który dominuje w mainstreamie. Mowa m.in. o dr. Pawle Basiukiewiczu, któremu po raz drugi zawieszono kontro na Twitterze.

AMS: Osoby, które nie powielają argumentów znajdujących się dzisiaj w tzw. mainstreamie, czyli w głównym nurcie debaty publicznej, tylko dążą do prawdy, pokazują pewne nadużycia czy nieścisłości w oficjalnej narracji, takie osoby niestety są – powiem wprost – rugowane z debaty publicznej, poprzez np. blokowanie im kont w mediach społecznościowych. To właśnie spotkało pana dr. Pawła Basiukiewicza, który w ostatnim tygodniu po raz kolejny stracił konto na Twitterze. A przecież ci wszyscy, którzy obserwowali jego wpisy wiedzą, że absolutnie zawsze wykazywał się wielką kulturą osobistą i wysoką wiedzą merytoryczną. Zablokowanie mu możliwości dzielenia się wiedzą i opinią w mediach społecznościowych należy oceniać w kategoriach cenzury politycznej. Co więcej, usta panu doktorowi próbuje równocześnie kneblować Naczelna Izba Lekarska, wytaczając mu oraz innym niepokornym medykom postępowanie dyscyplinarne. W swym kuriozalnym uzasadnieniu uznaje w zasadzie, że nie można głosić opinii nt. sposobów zwalczania epidemii, które byłyby odmienne od oficjalnej linii rządu.

Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu miała być procedowana nowelizacja ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (druk nr 1449), jednak ostatecznie projekt wypadł z harmonogramu. Przeciwko zapisom druku 1449 odbyła się manifestacja pod budynkiem Sejmu.

Marsze „Stop segregacji sanitarnej” odbywały się także w innych miastach Polski, m.in. w Toruniu.

W nowelizacji ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi znalazło się kilka budzących kontrowersję przepisów. Jeden z nich dotyczył umożliwienia testowania wszystkich osób – również zdrowych – w kierunku wykrycia zakażenia wirusem SARS-CoV-2.

AMS: Rzeczywiście, próbuje się zmienić definicję badania sanitarno-epidemiologicznego w taki sposób, by jego celem było również wykluczenie zakażenia. Sprowadza się to w praktyce do tego, że będzie się testować zdrowe bezobjawowe osoby. Druga kwestia to zmiana definicji nadzoru epidemiologicznego. Ma on dotyczyć również osób narażonych na zakażenie lub osób, które powrócą z obszaru epidemii zakaźnej. Osobami narażonymi na zakażenie są zaś wszyscy obywatele, zaś obszarem epidemii zakaźnej jest obszar całej Polski. A zatem będzie on mógł być stosowany wobec każdego.

W przepisach druku 1449 znalazł się również taki, który dawałby możliwość kierowania na 30-dniowe kwarantanny osób, które odmówiłyby poddania się testom na obecność koronawirusa, z możliwością powtórzenia izolacji dla tej samej osoby.

AMS: Jeśli takie przepisy weszłyby w życie, powiatowy inspektor sanitarny mógłby skierować na badaniesanitarno-epidemiologiczne w zasadzie każdego, w tym zdrowe i bezobjawowe osoby. Co więcej, powiatowy inspektor sanitarny mógłby przedłużyć kwarantannę osobom ją odbywającym do 30 dni do czasu poddania się przez nie badaniom laboratoryjnym, mającym na celu wykluczenie zakażenia. W przypadku jednak, gdyby te badania z różnych względów nie zostały przeprowadzone, powiatowy inspektor sanitarny, zgodnie z już obecnie obowiązującymi przepisami, może kwarantannę stosować wiele razy w stosunku do tej samej osoby, do czasu braku stwierdzenia braku zagrożenia dla zdrowia i życia ludzkiego. Bezpośrednim skutkiem wprowadzonych zmian byłaby możliwość niemal permanentnego przetrzymywania w izolacji osób zdrowych i bezobjawowych, odmawiających wykonania badań. Tego rodzaju zapisy są absolutnie nieakceptowalne.

Wprowadzenie nowelizacji ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi umożliwiłoby także karanie finansowo obywateli, którzy ukrywaliby informacje m.in. na temat tego, z kim mieli kontakt.

AMS: Nowelizacja zakłada również wprowadzenie kary finansowej dla osób, które wprowadzą służby sanitarne w błąd lub nie przekażą im posiadanych danych. Dotyczy to zarówno personelu medycznego, jak i zwykłych obywateli. Wysokość tych kar określono w przedziale od 5 tys. do 30 tys. złotych. Tego rodzaju przepisy zaczynają tworzyć pewien nieciekawy reżim sanitarny, w którym prawa i wolności obywatelskie byłyby względne i zależne od postanowień władzy politycznej.

Rozwiązania zawarte w druku 1449 przewidywały również wypłacanie odszkodowań za niepożądane odczyny poszczepienne. Czy można to jednak uznać za zadowalające?

AMS: Faktycznie, ustawa tworzy Fundusz Kompensacyjny przeznaczony dla osób, u których wystąpił NOP po przyjęciu szczepionki. To istotna zmiana, ponieważ takie rozwiązanie nie występowało dotąd w polskim porządku prawnym. Niemniej jednak szczegółowe rozwiązania w tym obszarze warto jeszcze dopracować. Przykładowo, świadczenie kompensacyjne zgodnie z proponowana nowelizacją ma przysługiwać wyłącznie wtedy, kiedy wystąpiły działania niepożądane określone w charakterystyce produktu leczniczego, czyli w tzw. ulotce. Tymczasem w odniesieniu do preparatów, które używane są jako szczepionki na COVID-19, warto pamiętać, że nie wszystkie działania niepożądane są obecnie ujęte w ulotce producenta. Obserwacja możliwych działań niepożądanych wciąż trwa, zwłaszcza tych długoterminowych. Istotną kwestią jest również to, że w obecnej wersji ustawy świadczenia kompensacyjne nie byłyby wypłacane rodzinom osób, które zmarły, jak również na świadczenie nie mogłyby liczyć osoby, których hospitalizacja była spowodowana zakażaniem SARS-CoV-2.

radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ