Protasiewicz usprawiedliwił swojego szefa, który wraz z żoną przybył na jubileusz red. Mazurka

Donald Tusk sięga po radykalne środki dyscyplinujące swoich posłów. To nie świętowanie urodzin u red. Roberta Mazurka było powodem oddania się do dyspozycji przewodniczących Platformy Obywatelskiej a zdjęcia „Faktu” na słynnej imprezie. Teraz listy wyborcze muszą być ułożone na nowo.

Plamy na wizerunku PO będą czyszczone przez inne postaci. Borys Budka i Tomasz Siemoniak oddali się do dyspozycji Donalda Tuska. Nie pełnią funkcji przewodniczących ani w partii, ani klubie. Poseł Sławomir Neuman jest w gorszej pozycji. Ten, według rzecznika PO Jana Grabca może się pożegnać z miejscem na listach wyborczych.

W czasie wznoszenia toastów na imprezie urodzinowej, w Sejmie trwało posiedzenie a prezes NIK Marian Banaś, niemal przy pustej sali zdawał sprawozdanie z działalności podległej instytucji.

Zdaniem prezesa PSL Władysława Kosiniak-Kamysza Donald Tusk rozpoczął czystkę. A urodziny stały się pretekstem do posprzątania w Platformie i pozawieszania „tych, którzy nie są mu już potrzebni”.

Poseł Budka pytany o powód absencji w pracy mówił nieprawdę, „zajmowaliśmy się wspólnie z posłami Siemoniakiem i Neumanem przygotowaniem konwencji”. Dopiero po ujawnieniu zdjęć okazało się, że robili to w znacznie większym gronie i w niesprzyjających okolicznościach. Partyjni koledzy mówią o „zaćmieniu umysłowym”, zaś sami zawieszeni milczą. Ich polityczny los zależy od Donalda Tuska.

Ludowiec  Jacek Protasiewicz usprawiedliwił swojego szefa, który wraz z żoną przybył na jubileusz red. Mazurka.

To była jego autonomiczna decyzja, poza tym prezes Kosiniak-Kamysz jest częstym gościem u Mazurka, czego mu nie zazdroszczę bo rozmów łatwych tam nie ma! Pewnie czuł się niejako zobowiązany wobec jubilata, natomiast ze strony polityków Platformy którzy, dużo bardziej niż PSL demonstrują taki rodzaj opozycyjności wobec już niemal wszystkiego – stylu bycia, uprawiania polityki, nawet wyznawanego systemu wartości przez posłów PIS – wybór imprezy z udziałem parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości zamiast debaty sejmowej, to jednak jest dużo bardziej znamienne.

Polityk dodał, że gdyby dostał zaproszenie od red. Mazurka to nie miałby żadnego dylematu. Dla Jacka Protasiewicza obowiązek wobec wyborcy jest na pierwszym miejscu.

Nawet gdybym to zaproszenie otrzymał, to byłbym na debacie o stanie państwa i wysłuchał raportów NIK-u a nie fraternizował się z konkurentami politycznymi.

Nie, nie byłem. Wprawdzie też nie byłem na debacie sejmowej, bo w tym czasie walczyłem z polskimi, przepełnionymi autostradami wracając ze Strasburga z posiedzenia Komisji Praw Człowieka. Nawet gdybym to zaproszenie otrzymał, to proszę mi wierzyć, że byłbym na debacie o stanie państwa w raportach NIK-u, a nie fraternizował się z konkurentami politycznymi.

źródło: Radio Wrocław

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ