Premier Morawiecki o działaniach TSUE: To próba daleko idącej destabilizacji

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej po raz kolejny ingeruje w system polskiego sądownictwa. To próba daleko idącej destabilizacji – tak o działaniach TSUE mówi premier RP Mateusz Morawiecki.

Trybunał Sprawiedliwości UE odpowiadając na tzw. pytania prejudycjalne polskiego Sądu Najwyższego, uznał, że przeniesienie sędziego bez jego zgody może naruszać jego niezawisłość.  Trybunał wypowiedział się też o statusie sędziów SN powołanych z udziałem nowej Krajowej Rady Sądownictwa. TSUE stwierdził, że orzeczenia wydane przez powołanych przez nią sędziów są niebyłe.

– To w praktyce jest destrukcyjne dla całego wymiaru sprawiedliwości i podważa całą reformę, którą przeprowadził Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości – ocenił rzecznik ludowców, Miłosz Motyka.

Lewica liczy, że Prawo i Sprawiedliwość zrobi w tej sprawie krok wstecz i zmieni przepisy.

– TSUE pokazuje Prawu i Sprawiedliwości, jak przestrzegać podstawowych zasad konstytucyjnych. Minister Zbigniew Ziobro powinien się od TSUE uczyć – przekonywał Dariusz Standerski, szef legislacji Lewicy.

Konfederacja stoi na stanowisku, że Unia Europejska nie ma kompetencji wtrącać się w polski system sądowniczy.

– Apelujemy do rządu, aby nie czynił niczego na żądanie UE. Jest to niebezpieczny precedens, który kolejny raz oddaje kompetencje do Brukseli – zaznaczył Jakub Kalus z biura prawnego Konfederacji.

To orzeczenie trzeba wrzucić do kosza. Od strony formalnej nie istnieje. Ani traktaty, ani Konstytucja RP nie dają podstaw do tego, aby TSUE zajmował się organizacją polskiego sądownictwa – wskazał poseł Janusz Kowalski z Solidarnej Polski.

– Po raz kolejny mamy do czynienia z uzurpowaniem przez TSUE – a więc przez polityków w sędziowskich togach – prawa tego, jak funkcjonuje w Polsce wymiar sprawiedliwości. On może być oceniany tylko i wyłącznie przez Trybunał Konstytucyjny. TSUE czy Komisja Europejska nie mają prawa się na ten temat wypowiadać. To kolejny akt wojny hybrydowej UE przeciwko Polsce – podkreślił poseł Janusz Kowalski.

Wyrok TSUE z niepokojem przyjął premier Mateusz Morawiecki. Decyzja otwiera bowiem furtkę do zakwestionowania setek tysięcy wyroków wydanych przez sędziów powołanych w ciągu ostatnich lat. To może doprowadzić do głębokiego chaosu prawnego.

– Polska jest państwem prawa opartym o Konstytucję RP, o bardzo czytelne reguły. Próba uderzenia w samo sedno, w samo serce stabilności systemu społeczno-prawnego jest próbą daleko idącej destabilizacji tego systemu. Na to oczywiście pozwolić nie możemy – powiedział premier Mateusz Morawiecki.

Pytanie, co Polska może zrobić w tej sytuacji? Widmo destabilizacji systemu prawnego jest bowiem bardzo realne.

– Orzeczenie TSUE jest niebezpieczne i należy eliminować interpretacje, które są niebezpieczne dla porządku prawnego – wskazał dr Michał Skwarzyński, adwokat.

Do sprawy odniósł się także w mediach społecznościowych Prokurator Generalny, Zbigniew Ziobro.

„Chcąc zanarchizować polskie sądownictwo, TSUE zakwestionował zasadę, obowiązującą od dziesięcioleci. To, co było dobre za Millera czy Tuska, nagle jakoby narusza niezawisłość. Polityczne orzeczenie ma skłonić Polskę, by uległa szantażowi. Nie uda się to!” – oświadczył minister Zbigniew Ziobro.

Decyzja TSUE to element walki z polskimi władzami.

– TSUE nie lubi za bardzo Polski. W związku z tym wykorzysta każdą okazję, żeby „przyłożyć” naszemu krajowi. Jest tak, że są słowa na słowa i przepisy na przepisy. TSUE samo robi przepisy dla siebie, więc uchwalą sobie zawsze taki przepis, jaki jest konieczny. Tutaj kraje, które są nieposłuszne brukselskiej dyktaturze, zostaną ukarane – podkreślił prof. Artur Ławniczak z Katedry Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Wrocławskiego.

Stąd coraz częstsze groźby o odebranie Polsce unijnych środków. Pytanie, czy Polska ugnie się przed tym szantażem?

TV Trwam News

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ