Karnowski: PO chce ludzi nastraszyć by tym strachem wygrać wybory

fot. pl.freeimages.com

Jak na warunki polskiej polityki była to manifestacja bardzo umiarkowana liczebnie. Nie padło tam nic ważnego, co by zmieniło krajobraz polityczny. Mamy do czynienia z kapiszonem, mimo że zapowiadano wystrzelenie wielkiej rakiety. To się nie zdarzyło. Dzisiaj mamy do czynienia z udawaniem, że był to wielki sukces opozycji. Tak nie było i oni to (w mojej ocenie) także wiedzą (…). Manifestacja była końcowym elementem kłamstwa, które próbuje się suflować Polakom, że planowany jest jakiś polexit i ktoś wyprowadza Polskę i Polaków z Unii Europejskiej. Nic takiego nie ma miejsca – powiedział red. Michał Karnowski, publicysta Tygodnika „Sieci” oraz portalu wPolityce.pl, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

W niedzielę w Warszawie odbyła się manifestacja przeciwko rzekomemu polexitowi. Po manifestacji część osób – inspirowana przez M. Lempart – zachowywała się agresywnie. W zdarzeniu ucierpiał policjant, który został zaatakowany kamieniem. Do sprawy odniósł się red. Michał Karnowski.

– Jak na warunki polskiej polityki była to manifestacja bardzo umiarkowana liczebnie. Nie padło tam nic ważnego, co by zmieniło krajobraz polityczny. Mamy do czynienia z kapiszonem, mimo że zapowiadano wystrzelenie wielkiej rakiety. To się nie zdarzyło. Dzisiaj mamy do czynienia z udawaniem, że był to wielki sukces opozycji. Tak nie było i oni to (w mojej ocenie) także wiedzą. W bardzo słabej formie był Donald Tusk. Miałem wrażenie, że jego napisane na kolanie przemówienie pokazało, że coś nie tak idzie w planie opozycji – mówił gość Radia Maryja.

Manifestacja została zainicjowana przez Donalda Tuska, byłego przewodniczącego Rady Europejskiej, obecnego przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej.

– Manifestacja była końcowym elementem kłamstwa, które próbuje się suflować Polakom, że planowany jest jakiś polexit i ktoś wyprowadza Polskę i Polaków z Unii Europejskiej. Nic takiego nie ma miejsca. Myślę, że Donaldowi Tuskowi trochę się wymsknęło w trakcie przemówienia, bo powiedział on takie zdanie, iż jeżeli stworzymy wspólny mianownik wokół tego rzekomego zagrożenia, to zmienimy władzę w Polsce. Chyba o to właśnie chodzi, żeby ludzi najpierw nastraszyć, a potem tym strachem wygrać wybory. To jest tanie i łatwiejsze niż pisanie programów, pokazanie, że będzie się rządziło lepiej – wskazał red. Michał Karnowski.

Gość „Aktualności dnia” zwrócił uwagę na dualizm Donalda Tuska, który „Panu Bogu zapala świeczkę, a diabłu ogarek”.

– Donald Tusk potrafi zacząć od napaści na Kościół i księży (wiemy, iż ma to bardzo niedobre konsekwencje w postaci agresji na kapłanów, zakonników), a potem przedstawiać się jako człowiek wierzący, katolik i czynić znak krzyża nad chlebem. Donald Tusk potrafi krzyczeć, że konstytucja jest najważniejsza, a potem się obrażać, iż Trybunał Konstytucyjny właśnie to samo powiedział, że konstytucja jest najważniejsza. Donald Tusk potrafi biadać nad tym, iż za bardzo się w Polsce kłócimy, spieramy i obiecywać nam jedność, po czym używać nieakceptowalnych słów, które podżegają do złych emocji i uczuć. Nawet na tym wiecu pozwolił sobie na sformułowania, które są nieakceptowalne. Mówił o „garstce”, która rządzi Polską, a to jest duży obóz polityczny, który kilka razy z rzędu wygrał wybory. Donald Tusk wskazywał, że obecny obóz władzy kradnie. Pewnie są tam ludzie, którzy nie spełniają kryteriów moralnych, ale nic nie przebije złodziejstwa, które mieliśmy za rządów PO-PSL – powiedział publicysta.

Środowisko Donalda Tuska za wszelką cenę próbuję kreować się na młode, silne i niezależne. Tymczasem na wszystkich wiecach totalnej opozycji widoczne są te same osoby. Przykładem jest chociażby Leszek Moczulski, były agent SB, który miał donosić na Andrzeja Czumę, byłego działacza opozycyjnego w czasach PRL-u.

– Prawda jest taka, że to jest środowisko beneficjentów Okrągłego Stołu. To ludzie z aparatu PRL-owskiego, którzy są wdzięczni III RP, że im dała jeszcze większe kariery, pieniądze. To ludzie, którzy bronią swoich interesów i są źli, iż program „500 plus” spowodował, że służba, którą mieli, nie jest tak tania. To ludzie, którzy wpadają do Polski na chwilę, bo mają tutaj interesy czy festiwale filmowe – podkreślił red. Michał Karnowski.

Kolejną twarzą manifestacji stała się Wanda Traczyk-Stawska, były powstaniec warszawski. Apelowała ona, aby „pamiętać o dzieciach”, a jeszcze rok temu jawnie popierała mordowanie dzieci nienarodzonych.

źródło: radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ