Krysiak: małe i średnie przedsiębiorstwa mocno akcentują niechęć do kierunku superpaństwowego


Ani biznes holenderski, ani niemiecki nie zgadza się z postawą tzw. liderów politycznych. Małe i średnie przedsiębiorstwa mocno akcentują niechęć do kierunku superpaństwowego, w którym pojawia się koalicja między politykami ideologicznymi a potężnymi korporacjami – mówił w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja  prof. Zbigniew Krysiak, ekonomista, prezes Instytutu Myśli Schumana. Omówił istotne kwestie ekonomiczne i gospodarcze w kontekście polityki prowadzonej przez instytucje Unii Europejskiej.

W przyszłym tygodniu premier Holandii, Mark Rutte, ma wezwać Komisję Europejską do niezatwierdzenia polskiego Krajowego Planu Odbudowy. Gość „Aktualności dnia” zaznaczył, że działania szefa holenderskiego rządu i innych liderów politycznych tego kraju są działaniami ideologicznymi.

– Holandia i Niemcy, które najwięcej profitują w Unii Europejskiej, chcą utrzymać dominację gospodarczą, bo widzą, że takie kraje, jak Polska, bardzo dobrze się rozwijają – podkreślił.

W tym kontekście ekonomista przytoczył istotne dane.

– W trakcie pandemii straciliśmy ok. 2,5 proc. na PKB, podczas gdy Niemcy straciły ok. 5, może 6 proc. Inne kraje jeszcze więcej. Przy wzroście gospodarczym, który był przed pandemią w tamtych krajach na poziomie ok. 1 proc. PKB rocznie, to Niemcy będą musiały odrabiać to przez 3-4 lata. Już dzisiaj wiemy, że za 2021 r. wzrost PKB w Niemczech będzie maksymalnie na poziomie 2,5 proc. Zatem nie odrobią tych strat, czyli będą musieli odrabiać je ponad 2 lata, kiedy Polska odrobiła je przez pół roku – wyjaśnił.

Wzrost PKB w Polsce w tym roku wyniesie ok. 4 proc, zaś w następnym już 5 procent.

Jednak poza aspektem ideologicznym, w obliczu konfliktu na linii Amsterdam-Warszawa i Berlin-Warszawa, należy zwrócić uwagę także na inny aspekt.

– Powstaje racjonalne pytanie, co na to biznes holenderski, co na to biznes niemiecki. Otóż ani biznes holenderski, ani niemiecki nie zgadza się z taką postawą tzw. liderów politycznych. Dlaczego? Dlatego, że biznes holenderski i niemiecki odnosi bardzo duże korzyści funkcjonując w Polsce – wskazał prezes Instytutu Myśli Schumana.

Aby lepiej to wytłumaczyć, prof. Zbigniew Krysiak podał przyrost kapitału oszczędności (m.in. depozyty, akcje, wartość obligacji)  na głowę mieszkańca danego kraju. Wynosił on kolejno: w Polsce – 10 tys. euro, w Niemczech – 35 tys. euro, we Francji – 42 tys. euro, a w Holandii – prawie 90 tys. euro, czyli aż 9 razy więcej niż w Polsce.

– Ten przyrost dotyczy nie jakichś miar PKB, który nie przekłada się na to, ile obywatel ma w kieszeni, tylko mówimy tu o wzroście aktywów finansowych, czyli konkretnych wartości pieniężnych – podkreślił ekonomista.

Zaznaczył, że odcinanie Polski od środków z Funduszu Odbudowy będzie działaniem na rzecz pogarszania warunków dla biznesu holenderskiego i niemieckiego oraz biznesów innych krajów zachodnich.

– Dzisiaj wiemy, że biznes ma silny wpływ na postawy polityków, ponieważ lobby biznesowe jest potężne. Ono inwestuje potężne pieniądze, aby oddziaływać na to, co dzieje się w Brukseli – tłumaczył gość „Aktualności dnia”.

Uspokoił, że dzięki tak silnemu lobbingowi decyzja o niezatwierdzeniu polskiego KPO nie zostanie podjęta.

– Podstawą i przesłanką, że Mark Rutte nie ma szans, jest sprawa stanowiska czy percepcji biznesu – akcentował.

Powiedział, że w kwestii relacji Polski z innymi krajami UE mamy do czynienia z dwoma płaszczyznami ich funkcjonowania.

– Tu mamy zawsze dwa światy – tzw. świat racjonalny, który jest światem biznesu i świat nieracjonalny, ideologiczny, który jest światem  tzw. ideologów politycznych. Ten świat zawsze w jakimś sensie jest w gorszej pozycji – wyjaśnił prof. Zbigniew Krysiak.

Nie oznacza to jednak, że ów świat ideologiczny przegrywa, bowiem oligarchie finansowe (jak gość „Aktualności dnia” określił pewne układy funkcjonujące w Niemczech i Holandii) ściśle współpracują z politykami. Inaczej patrzą jednak na ten fakt mniejsze biznesy funkcjonujące w tych krajach.

– Małe i średnie przedsiębiorstwa mocno akcentują niechęć do kierunku superpaństwowego, w którym pojawia się koalicja między politykami ideologicznymi a potężnymi korporacjami. To ścieranie się ma na Zachodzie niesamowitą dynamikę – zauważył ekonomista.

W audycji poruszona została też kwestia inflacji. Gość Radia Maryja zaznaczył, iż Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewiduje, że choć w tym roku inflacja wyniesie ok. 4 proc., to za rok w Polsce będzie już istotnie niższa. Prof. Zbigniew Krysiak omówił także sytuację związaną z rosnącymi cenami.

– Paradoksalnie trzeba powiedzieć, że na polskim rynku jesteśmy najbardziej stabilni. Ceny, które rosną czy wzrosną, rosną w najmniejszym tempie. Jeśli chodzi np. o ceny energii czy gazu, to w krajach takich, jak Hiszpania są dwa razy większe, w Danii cena gazu wzrosła dwukrotnie, w Niemczech cena energii pogalopowała chyba o 15 proc., a to na Niemcy jest bardzo dużo. Podobnie z paliwami – zauważył ekonomista.

Podkreślił, że obecny kryzys spowodowany pandemią ma wpływ krótkookresowy.

– Zaburzenie popytu, podaży powoduje wzrosty cen energii, ale ma efekt krótkoterminowy – wyjaśnił.

Problem stanowi jednak – jak określił to prof. Zbigniew Krysiak – szaleństwo tzw. transformacji energetycznej, którą usiłuje się przeprowadzić „z dnia na dzień”.

– Takie działania jak choćby „Fit for 55”, zamykanie elektrowni jądrowych, kwestia ataku na węgiel, kwestia współpracy z Rosją, tworzenie monopolu Rosji w zakresie gazu. Oczywiście to jest ważne, żeby emitować jak najmniej zanieczyszczeń, ale nie wolno robić tego chaotycznie, szczególnie kiedy jest pandemia, kiedy jest kryzys – zaznaczył prezes Instytutu Myśli Schumana.

Wskazał, że znaczenie działań Unii Europejskiej w procesie ograniczania emisji dwutlenku węgla jest niewielkie, ponieważ Chiny czy Indie otwierają nowe kopalnie czy elektrownie, znacznie zwiększając swoją i tak wysoką emisję gazów cieplarnianych.

Dodał, że unijny system rozliczania się z emisji CO2 jest niesprawiedliwy, bowiem nie uwzględnia odjęcia ilości pochłanianego dwutlenku węgla od jego emisji. Ze względu na wysokie zalesienie, Polska ma mniejszą emisję niż Holandia czy Niemcy, które nie dysponują taką ilością lasów. Podkreślił, że na tle reszty świata radzimy sobie dobrze z problemem gazów cieplarnianych.

 

źródło: radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ