Transpłciowy nastolatek zgwałcił uczennicę. Z jej ojca zrobiono… homofoba

domena publiczna

48-letni Scott Smith stał się „bohaterem” amerykańskich mediów w połowie roku, kiedy policja aresztowała go na zebraniu władz okręgu szkolnego. Mężczyzna teraz przerwał milczenie i wyznał, że jego córka została zgwałcona przez transpłciowego ucznia. 

Okręg szkolny Loudoun w Wirginii jest najbogatszym okręgiem szkolnym w USA, do jego szkół uczęszcza też wiele dzieci polityków z pobliskiego Waszyngtonu. W USA zrobiło się o nim bardzo głośno, kiedy przy okazji wyborów nowych władz i wprowadzenia nowych przepisów do szkół – w tym napisanych w duchu gender – liczni rodzice i nauczyciele wykorzystali związane z tym zebrania aby zaprotestować przeciwko lewackiej indoktrynacji dzieci.

Incydent z udziałem władz

22 czerwca w takim spotkaniu wziął udział również 48-letni hydraulik Scott Smith. Atmosfera na tym spotkaniu szybko zrobiła się gorąca. Do internetu trafiło nagranie pokazujące, jak pilnujący porządku policjanci z lokalnego biura szeryfa rzucają go na podłogę, brutalnie obezwładniają i wyprowadzają w kajdankach z sali. Według lokalnego dziennika Loudoun Now został później skazany na 10 dni więzienia w zawieszeniu na rok za nieporządne zachowanie i stawianie oporu policji. To nagranie szybko zdobyło ogromną popularność a lewica i sympatyzujące z nią media zrobiły z niego homofoba. 

Smith w końcu przerwał milczenie i opowiedział portalowi Daily Wire co zaszło i dlaczego był tak zdenerwowany na tym spotkaniu. Ujawnił, że jego córka, uczennica 9 klasy w należącej do tego okręgu szkole Stone Bridge 28 maja została zgwałcona przez transpłciowego ucznia. Stało się to w toalecie dla dziewczyn, do której miał dostęp dzięki panującym w tej szkole zasadom gender. 

Szkoła powiadomiła go, że jego córka padła ofiarą ataku, ale o tym, że był to atak seksualny, dowiedział się dopiero na miejscu. Dyrektor szkoły powiedział mu, że załatwią to wewnętrznie i nie zgłoszą sprawy na policję. Słysząc to Smith wpadł w szał i zrobił mu wielką awanturę. Szkoła wezwała więc policjantów, którzy go wyprowadzili. Tego dnia jej dyrektor poinformował rodziców o incydencie ze Smithem, ale nie ujawnił jego powodów. 

Gwałciciel został aresztowany

Smith twierdzi, że był tak zdenerwowany, że nie pamięta co zaszło potem. Ostatecznie trafił jednak ze swoją córką do szpitala. Tam powiedział lekarzowi co się stało. Ten przeprowadził badania które potwierdziły, że została zgwałcona. Z ich wynikiem sam udał się na policję i zgłosił sprawę. Rzecznik prasowy lokalnego biura szeryfa potwierdził, że dostali takie zgłoszenie i rozpoczęli śledztwo, ale nie chciał podać szczegółów gdyż sprawa dotyczy niepełnoletnich. Chłopiec został aresztowany dwa miesiące później. Reprezentująca Smitha prawnik ujawniła, że przyznał się do winy a ona prowadziła negocjacje z jego prawnikiem i prokuratorem celem uzyskania ugody sądowej. 

Scott udał się na spotkanie okręgu szkolnego aby opowiedzieć o tej sprawie i ostrzec innych rodziców. Kiedy czekał jednak w kolejce do zabrania głosu superintendent tego okręgu szkolnego Scott Ziegler powiedział, że szkoły nigdy nie miały żadnego incydentu w związku z tym, że transpłciowe dzieci mogą korzystać z toalet i szatni przeciwnej płci. Następnie zacytował badania lewicowego magazynu Time według których ryzyko ataku seksualnego ze strony transpłciowego dziecka praktycznie nie istnieje. „Myślę, że to ważne abyśmy zachowali odpowiednią perspektywę na to” – powiedział – „Słyszeliśmy to dzisiaj już kilka razy od naszych przemawiających, ale transpłciowy uczeń – przestępca seksualny po prostu nie istnieje”. 

Nerwy puściły

Słysząc jego słowa mocno się zdenerwował. Kiedy stojąca obok lewicowa aktywistka z którą wcześniej dyskutował powiedziała, że nie wierzy w historię jego córki, puściły mu nerwy i zaczął na nią krzyczeć i ją wyzywać. Zobaczył to jeden z pilnujących porządku policjantów i postanowił interweniować. Położył mu rękę na ramieniu ale zdenerwowany Smith nie zauważył jego munduru i ją odepchnął. Wtedy rzucili się na niego pozostali i brutalnie go obezwładnili. 

Smith powiedział, że po tym wydarzeniu przestał brać udział w posiedzeniach i razem ze swoją prawniczką przygotowywał się do procesu chłopca, który miał zgwałcić jego córkę. Ten rozpocznie się 14 października. 6 października chłopiec został jednak ponownie aresztowany w należącej do tego samego okręgu szkole Broad Run, oddalonej o jakieś 4 kilometry od szkoły jego córki. Tym razem miał wepchnąć inną uczennicę do pustej klasy i zacząć ją obmacywać. Obecnie przebywa w areszcie dla niepełnoletnich. Dziennikarz Luke Rosiak twierdzi, że chłopiec został do niej po cichu przeniesiony po pierwszym incydencie, ale na razie nie wiadomo czy ukarano go w jakikolwiek inny sposób. 

Realne zagrożenie ideologii gender

W zeszłym tygodniu Narodowe Stowarzyszenie Rad Szkolnych wysłało list do prezydenta Bidena, w którym poprosili go o zajęcie się zagrożeniem, jakie dla ich członków mają stanowić protestujący przeciwko lewackiej indoktrynacji, gender czy restrykcjom koronawirusowym rodzice. Aresztowanie Smitha zostało przez nich podane jako jeden z przykładów takiego zagrożenia. Prokurator Generalny Merrick Garland obiecał, że Departament Sprawiedliwości i FBI przyjrzą się temu. Smith podkreśla jednak, że nie jest homofobem. Twierdzi, że chciał tylko przestrzec innych rodziców, że ich szkoły mogą ukrywać przemoc seksualną której ofiarą padają ich dzieci i zaprotestować przeciwko kontrowersyjnej genderowej „Uchwale 8040”, którą ostatecznie mimo sprzeciwu wielu rodziców i nauczycieli Loudoun wprowadziła w sierpniu. 

Kiedy jego historia wyszła na jaw na kolejnym spotkaniu we wtorek wieczorem ok. 60 rodziców, uczniów i nauczycieli postanowiło zaprotestować i zażądać rezygnacji Zieglera i reszty rady. „To nie są Chiny, to USA, nie damy się uciszyć!”-  krzyczała jedna z matek – „Skończcie z tym koszmarem!”. „Ostrzegaliśmy was przed decyzjami które podjęliście i które naraziłyby naszych uczniów na niebezpieczeństwo, a teraz widzimy, że tak się dzieje” – stwierdził jeden z protestujących ojców – „Kiedy uznacie, że już dość? Kiedy zmienicie te decyzje aby nasze dzieci były bezpieczne?”. „Mam 14 lat, fakt, że muszę tu być by bronić swojego prawa do tego, abyście nie wciskali mi swoich radykalnych poglądów jest nie tylko niepokojący, jest smutny” – dodała uczennica Katie Young – „Moi koledzy i ja nie są narzędziami do pchania dalej waszych politycznych planów”. 

Źródło: niezalezna.pl, Daily Mail, Fox News, Yahoo

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ