Kolejna nerwowa reakcja Sikorskiego: „Pani nie ma żadnej żenady?”

fot: youtube

Nie milkną echa wpisu, jaki w sieci zamieścił europoseł Platformy Obywatelskiej Radosław Sikorski. Polityk do Beaty Kempy napisał, by „walnęła się w zatłuszczony łeb”. Jak stwierdził, była to reakcja na rzekome sugestie o „bycie Niemcem”. Gdy dziś w Radiu Zet przypomniano mu słowa sprzed lat, zareagował dość nerwowo.

uroposeł PO Radosław Sikorski napisał do Beaty Kempy na Twitterze: „Walnij się w zatłuszczony łeb„. Wcześniej… sam ją zaczepił, odpowiadając na jej wpis. Wiele osób, obserwujących wpisy Sikorskiego, nie mogło uwierzyć w taki poziom dyskusji. Polityk, który przez wielu zwolenników opozycji wskazywany jest jako wzór „europejskości”, wdaje się w przepychanki słowne, obrażając przy tym swoich politycznych przeciwników. Nawet jego koledzy z Platformy Obywatelskiej nie popierają takich wpisów. 

Sikorski tłumaczył się, że była to reakcja na zwrot „Herr Lord„, którego użyła do niego Beata Kempa. Uważa, że miało to sugerować, że… jest Niemcem. Ostatecznie przeprosił.

Dyskusja na temat wpisu do Beaty Kempy wciąż trwa. Dziś Radosław Sikorski pytany był o to w Radiu Zet.

– Pani minister Kempa raczyła napisać do mnie per „herr” i napisać, że nienawidzę symboli polskości. To uznałem za bardzo obraźliwe i rzeczywiście odpowiedziałem może przesadnie, nieelegancko, więc przeprosiłem (…) Zdanie o kimś, że jest się zdrajcą, że jest się Niemcem. To, co dziś słyszymy codziennie, że jesteśmy zaprzańcami, że jesteśmy volksdeutschami, szmalcownikami. Beata Kempa osobiście nazwała mnie zdrajcą. To jest niedopuszczalne i to jest znacznie gorsze niż zwrócenie uwagi na stan czyjejś fryzury, bo to tworzenie klimatu to mordu politycznego

– tłumaczył się.

 Ja umiem na salonach światowych. Ale jestem chłopakiem z podwórka z Bydgoszczy i czasami zakasuję rękawy i czasami się cios daje nietrafiony. Tak uznałem w tym wypadku, że się zagalopowałem. Potrafię przeprosić. A jestem ciekawe czy pani minister Kempa przeprosi za to, że powiedziała, zasugerowała, że jestem Niemcem, który nienawidzi Polski

Prowadząca rozmowę Beata Lubecka trafiła chyba jednak w jego czuły punkt, przypominając rozmowę z Janem Kulczykiem. Sikorski dość dwuznacznie wyrażał się tam o kobietach, ale tym razem nie był chętny do rozmowy o tamtej dyskusji.


Beata Lubecka: Ale wcześniej też był pan znany z wulgarnych określeń kobiet

Radosław Sikorski: Co Pani ma na myśli?

Lubecka: Mam na myśli np. rozmowę z 2013 roku z Janem Kulczykiem.

Sikorski: Pani wie oczywiście, że cytowanie nielegalnie pozyskanych treści jest przestępstwem?

Lubecka: Na razie nie zacytowałam

Sikorski: No, więc przestrzegam Panią.

Lubecka: Pan mnie straszy? No, to poda mnie pan do prokuratury

Sikorski: Pani nie ma żadnej żenady w tym, żeby przestępczo użyte cytaty używać? To, co mówiłem, mówiłem do mojego rozmówcy, a nie do Pani.

Lubecka: Ale ja tego nie cytuję, nie wiem, czy Pan zauważył.

Sikorski: Przestępca, który to nagrał, spędził 2 lata w więzieniu.

Lubecka: Może mnie pan podać do prokuratury, jeżeli Pan uważa to za stosowne.

Sikorski: Nie widzi pani tu etycznego problemu dziennikarskiego? Rozprzestrzeniania nielegalnie pozyskanej treści.

Warto podkreślić, że tzw. „taśmy prawdy” od lat krążą w przestrzeni publicznej i były wielokrotnie cytowane przez media.

Źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ