Prof. W. Mielczarski: Kryzys energetyczny to efekt zderzenia się nierealnej polityki klimatycznej UE z rzeczywistością

 

Popełniamy w Europie zbiorowe samobójstwo. Rządowy program dekarbonizacji prowadzi do zamknięcia kolejnych kopalni. Kryzys energetyczny to efekt nie do końca przemyślanej polityki Unii Europejskiej, zderzenie się nierealnej polityki klimatycznej Unii Europejskiej z rzeczywistością – mówił w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja prof. dr hab. inż. Władysław Mielczarski z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej.

Ceny energii i ciepła rosną. W Europie Zachodniej kończą się rezerwy gazu ziemnego.

– To, co widzimy w Europie i (na szczęście) w mniejszym stopniu w Polsce, to jest zderzenie się nierealnej polityki klimatycznej Unii Europejskiej z rzeczywistością – wskazał gość „Aktualności dnia”.

Ekspert zaznaczył, że wzrost cen jest pierwszym sygnałem, że za niedługo może zabraknąć energii. Kryzys w mniejszym stopniu dotknął Polskę, gdyż – w przeciwieństwie do Zachodu – nie zrezygnowaliśmy jeszcze z węgla. Jednak polityka klimatyczna, którą popiera polski rząd, prowadzi do ograniczenia posiadanych zasobów tego paliwa.

– Niestety rządowy program dekarbonizacji prowadzi do zamknięcia kolejnych kopalni. Jeżeli taki kryzys przyjdzie za rok czy za dwa, będzie u nas podobnie. To jest efekt nie do końca przemyślanej polityki Unii Europejskiej – podkreślił prof. Władysław Mielczarski.

Wyraził nadzieję, że kryzys energetyczny będzie otrzeźwieniem, „zimnym prysznicem” dla zwolenników polityki klimatycznej.

– Kryzys, który mamy obecnie, w pewnym sensie nie jest zły. On jest jeszcze niezbyt duży, ale za dwa czy trzy lata będzie duży kryzys. Czeka również nas. Mało osób wie o tym (raport jest dla specjalistów), ale w lipcu tego roku polskie Ministerstwo Klimatu i Środowiska opublikowało raport, który stwierdza wyraźnie, że po roku 2024 w Polsce wystąpią braki energii. Będą wprowadzane stopnie zasilania. To oznacza degradację gospodarki, degradację życia społeczeństwa. Mam nadzieję, że uda nam się tego uniknąć, ale decyzję trzeba podjąć dziś – mówił gość Radia Maryja.

Wspomniane „stopnie zasilania” to – jak wyjaśnił – nic innego jak stan nadzwyczajny w energetyce.

Prof. Władysław Mielczarski zwrócił uwagę na podobieństwa między ideologią forsowaną przez UE a komunizmem w wydaniu marksizmu-leninizmu.

– Mam już sporo lat i pamiętam, że kiedyś też mieliśmy taką ideologię, tylko miała inny kolor – była czerwona. Też zapłaciliśmy olbrzymią cenę za jej realizację. Na szczęście to się skończyło. Miejmy nadzieję, że ta zielona ideologia też przeminie jak najszybciej – stwierdził.

Ekspert zwrócił uwagę, że przez ograniczenia wynikające z unijnej polityki klimatycznej nie możemy sprzedawać naszego węgla, lecz importujemy coraz więcej tego surowca i przez to znacznie przepłacamy.

– Przepłacamy – to jest najlepsze słowo – kupując węgiel na rynkach zachodnich, kupując węgiel w Rosji, ponieważ zamknęliśmy własne kopalnie. To jest naprawdę irracjonalne, tego nie da się rozsądnie wytłumaczyć – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.

Wskazał, że dekarbonizacja jest działaniem destrukcyjnym, ponieważ same odnawialne źródła energii nie są w stanie pokryć pełnego zapotrzebowania energetycznego.

– Popełniamy w Europie zbiorowe samobójstwo – powiedział.

W tym czasie, Chiny, Indie, Brazylia, USA, Kanada czy Rosja produkują energię z węgla.

– Cała Europa emituje 10 proc. dwutlenku węgla, więc jeżeli nawet zmniejszymy ją o 20 proc. to jest to kropla w morzu. My nic nie zmienimy, dopóki te wielkie kraje nie zmienią swojego podejścia – tłumaczył prof. Władysław Mielczarski.

Tamte państwa jednak nie chcą tego zrobić, bowiem wolą normalnie funkcjonować. Argumentują to tym, że wpływ człowieka na efekt cieplarniany nie jest potwierdzony, a opinie ekspertów są sprzeczne. Unia Europejska działa wprost odwrotnie.

– Błędem, który popełniamy od lat jest traktowanie Unii jako świętego Mikołaja, który daje nam prezenty. Po pierwsze, prezentów nam nie daje, bo nasza składka do Unii Europejskiej jest znacznie większa niż to, co otrzymujemy z Unii Europejskiej, a fundusze, które mamy otrzymać to nie jest żadna darowizna, tylko pożyczka, którą kraje europejskie wspólnie zaciągają – zwrócił uwagę gość Radia Maryja.

Z tych powodów nie musimy słuchać każdego polecenia płynącego z Brukseli.

 

radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ