Wirus RSV nie odpuszcza. „Jeśli dziecko nie trafi do szpitala, umrze”


– Nie ma możliwości, żeby dziecka z wirusem RSV, które ma duszności, nie przyjąć do szpitala, bo ono umrze – mówi Interii dr Lidia Stopyra, ordynator Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii w Szpitalu im. Stefana Żeromskiego w Krakowie. Przyznaje, że sale są zatłoczone, mali pacjenci leżą na korytarzach. Sytuacja w Małopolsce wciąż jest trudna. Podobnie jest w województwie lubuskim. Lekarze alarmują: jesteśmy o krok od absolutnego dramatu.

Aleksandra Łagowska spędziła 11 dni w Szpitalu Dziecięcym im. Św. Ludwika w Krakowie czuwając przy łóżku swojego ośmiotygodniowego synka. Jak wielu innych rodziców spała na niewygodnej leżance, ale nie narzeka. – Wiem, że w niektórych szpitalach nie ma nawet takich łóżek dla rodziców – mówi.

Jej syn trafił do placówki z powodu wirusa RSV w połowie września. Zaczęło się od niewinnego kataru. – Pediatra powiedziała mi na wizycie, że jeśli Henio dostanie duszności, to muszę jechać do szpitala. Tak zrobiłam, wsiadłam z nim do taksówki i pojechałam – wspomina Aleksandra. Przyznaje, że już wtedy w szpitalu mówiło się o „zatrzęsieniu” z powodu wirusa RSV, który w tym roku pojawił się wcześniej niż zazwyczaj.

więcej na:

https://wydarzenia.interia.pl/autor/paulina-sowa/news-wirus-rsv-nie-odpuszcza-jesli-dziecko-nie-trafi-do-szpitala-umrze,nId,5606154

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ