Senator Koc: sprawa Tomasza Grodzkiego jest porażką Senatu

Podejrzewam, że klub KO boi się głosowania w sprawie immunitetu Grodzkiego w czasie posiedzenia plenarnego Senatu. Być może nie są do końca pewni większości, może też chcą uniknąć sytuacji, w której małe kluby mogą stawiać warunki za poparcie Tomasza Grodzkiego. Nie znam kulis, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, że gdyby sprawa immunitetu Tomasza Grodzkiego stanęła pod głosowanie, mogłoby to mocno zachwiać większością senacką – ocenia w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie” Maria Koc, senator Prawa i Sprawiedliwości.

Pani senator, Senat nie zajmie się wnioskiem prokuratury o uchylenie immunitetu marszałka Tomasza Grodzkiego. Jak Pani to skomentuje?

Nie rozumiem tej decyzji. Senat bezzwłocznie, kiedy prokuratura złożyła wniosek o uchylenie immunitetu marszałkowi Tomaszowi Grodzkiemu, powinien zająć się tą sprawą.

Podejrzenia wobec marszałka są obciążeniem dla całego Senatu. Dlatego sprawa powinna być jak najszybciej wyjaśniona. Okazuje się jednak, że Senat w ogóle nie zajmie się wnioskiem prokuratury, bo wicemarszałek Bogdan Borusewicz nie nadał mu biegu. Czyli będzie się to wszystko ciągnęło za marszałkiem i izbą, którą on kieruje, aż do końca kadencji.

Grodzki, pytany o immunitet, powiedział, że zdał sprawę na wicemarszałka Borusewicza. Czy w ten sposób chciał pozbyć się problemu?

Zapewne marszałek Grodzki chciał pokazać, że nie jest sędzią we własnej sprawie. Niestety, przekazanie wniosku prokuratury do decyzji wicemarszałka Borusewicza nie czyni tej sprawy bezstronną. Bogdan Borusewicz jest kolegą partyjnym Tomasza Grodzkiego, trudno więc jego decyzje uznać za obiektywne. Od razu mówiliśmy, że Borusewicz nie zrobi przykrości Grodzkiemu, i mieliśmy rację.

Co jeszcze Pani zdaniem mogło wpłynąć na obranie tego kierunku przez wicemarszałka Borusewicza?

Nie wiem, ale podejrzewam, że klub KO boi się głosowania w sprawie immunitetu Grodzkiego w czasie posiedzenia plenarnego Senatu. Być może nie są do końca pewni większości, może też chcą uniknąć sytuacji, w której małe kluby mogą stawiać warunki za poparcie Tomasza Grodzkiego. Nie znam kulis, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, że gdyby sprawa immunitetu Tomasza Grodzkiego stanęła pod głosowanie, mogłoby to mocno zachwiać większością senacką.

Wydaje się, że to już nie obstrukcja, lecz próba sparaliżowania postępowania czy nawet aparatu państwa.

Państwa to nie sparaliżuje, ale wizerunkowo jest to dla Senatu porażką. Zresztą nie tylko dla Senatu. To, że jedna z najważniejszych osób w państwie ma kłopoty z pojawiającymi się poważnymi zarzutami i nie chce tej kwestii wyjaśnić, a jedynie chowa się za immunitetem, to niepowodzenie klasy politycznej w ogóle. Oczywiście szczególna odpowiedzialność spada na środowisko polityczne KO.

Sprawa Tomasza Grodzkiego jest niewątpliwie kłopotliwa dla PO. Jak wpływa ona na sytuację tej partii oraz samego Donalda Tuska?

Pewnie członkowie PO pilnie obserwują, co się dzieje w polityce, także w kontekście Senatu RP. Podobno Tusk kazał Grodzkiemu zrzec się immunitetu. To możliwe, bo były szef Rady Europejskiej dostrzegł pewnie, że upór i strach Tomasza Grodzkiego wywołują niezrozumienie wśród zwolenników KO. Skoro jesteś niewinny, jak twierdzisz, stań w prawdzie! Sęk w tym, że sam zainteresowany nie ma pomysłu na siebie. Tak czy inaczej sprawiedliwości musi w końcu stać się zadość!
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ