Rudolf Weigl: odmówił Niemocom, odmówił władzom PRL przekreślając szansę na zdobycie Nobla

Był niewątpliwie jedynym z najwybitniejszych polskich biologów, twórcą szczepionki przeciw tyfusowi plamistemu. Swoją pozycję naukową wykorzystywał do ratowania ludzkich istnień. Nominowany dwukrotnie do nagrody Nobla, nigdy jej nie otrzymał, bo cena była niewspółmierna. Za to zachował się jak trzeba – żył, aby ratować życie innych.

Urodził się na Morawach w austriackiej rodzinie Fryderyka i Elżbiety z Kröselów. Po przedwczesnej śmierci ojca matka przeprowadziła się wraz z dziećmi do Wiednia, gdzie poznała polskiego profesora gimnazjum Józefa Trojnara, za którego wyszła za mąż. Rudolf uczęszczał do szkoły, w której uczył ojczym, a następnie kontynuował naukę na lwowskim Uniwersytecie Jana Kazimierza, gdzie ukończył biologię. Z nauką postanowił związać swoje życie. Pozostał na uczelni skupiając na obszarze transplantologii oraz budowy komórki.

Wybuch I światowej paradoksalnie przyczynił się do największego osiągnięcia naukowego w życiu Weigla. Powołany do służby wojskowej trafił do pracowni bakteriologicznej Filipa Eisenberga. W tym samym czasie szalała epidemia tyfusu, na który zachorowało ok. 120 000 żołnierzy, z czego połowa zmarła. Kierowany przemożną potrzebą ratowania ludzkości Rudolf zwrócił się do władz o przydzielenie go do obozu dla uchodźców zarażonych tą śmiertelną chorobą. Szereg dociekliwych badań doprowadził do potwierdzenia teorii, że przyczyna leży w drobnoustrojach znajdujących się w jelitach wszy, które przenosiły chorobę. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że w tamtym okresie stanowiły one plagę, więc z łatwością zakażeniom ulegały kolejne osoby. W pierwszej fazie badań Weigel sam ciężko zachorował na tyfus, co miało go uchronić przed ponownym zakażeniem. To doświadczenie pomogło mu w kolejnym etapie, jakim było stworzenie szczepionki.

Sukces jego badań znalazł odzwierciedlenie w jego karierze zawodowej. W 1920 r. powołano go na stanowisko profesora biologii ogólnej na jego macierzystej uczelni we Lwowie. Uznanie i światową sławę zyskał dzięki akcji szczepień przeciwko tyfusowi wśród belgijskich misjonarzy w Chinach za co otrzymał od Papieża Order Świętego Grzegorza Wielkiego.

Wybuch II wojny światowej nie spowolnił działań Weigla. Podczas pierwszej okupacji sowieckiej Zakład Biologii Ogólnej UJK, którym kierował został przekształcony w Instytut Sanitarno-Bakteriologiczny. Szczepionka Weigla miała być produkowana na skalę masową.

Po zajęciu Lwowa w czerwcu 1941 r. przez Niemców i rozstrzelaniu 25 profesorów wraz rodzinami sytuacja Weigla zrobiła się trudna. Miał on nadal prowadzić Instytut jednakże tym razem pod auspicjami Rzeszy. Jednocześnie wysłannik Himmlera – generał SS Fritz Katzmann złożył profesorowi ofertę, jakby się wydawać mogło „nie do odrzucenia” żądając od niego, aby wpisał się na niemiecką listę narodowościową. Weigel nie ugiął się pod presją oświadczając, iż  „Człowiek raz na całe życie wybiera sobie narodowość. Ja już wybrałem”. Odwaga i nieprzejednanie profesora musiały zrobić wrażenie, gdyż ostatecznie pozwolono mu kontynuować pracę w Instytucie, a także pozwolono działać mu na własną rękę, z doborem personelu włącznie. Ta pozorna współpraca z okupantem pozwoliła Weiglowi ocalić wiele istnień, szacuje się, że nawet 5 tysięcy osób, a wśród nich młodzież akademicka i gimnazjalną, członków ruchu oporu, czy pracowników akademickich. Dzięki temu uratował od śmierci m. in. żydowskiego bakteriologa Henryka Meisla. Przekonał Niemców, że ów jest niezbędny mu do współpracy i dzięki temu ocalił życie jemu i jego żonie. Szczepionka na tyfus trafiała (oczywiście nielegalnie) również do warszawskiego getta. Wielu współpracowników Weigla, którzy pracowali z nim w Instytucie była żydowskiego pochodzenia i zapewne, gdyby nie jego wstawiennictwo nie uszyliby z życiem. Dziwić więc może fakt, że dopiero w 2003 r. został odznaczony medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

W czasie wojny w 1942 r. po raz pierwszy został nominowany do nagrody Nobla. Niemcy pamiętając, że odmówił wpisu na Volkslistę i objęcia katedry w Berlinie odmówili mu poparcia.

W obliczu zbliżającego się frontu sowieckiego w 1944 r. Weigl odmówił ewakuacji do Niemiec i przeniósł się do Krościenka nad Dunajcem, gdzie pozostał do końca wojny. Następnie zamieszkał w Krakowie, w którym powołano go na Katedrę Biologii na Wydziale Lekarskim, jednakże nie było to najwyraźniej właściwe dla niego miejsce, gdyż niedługo potem przeniósł się do Poznania.

Komunistyczne władze Polski Ludowej piętnowały Weigla, wokół którego pojawiały się fałszywe oskarżenia o kolaborację z Niemcami. Plotki zrodzone z ludzkiej zawiści i zazdrości po raz kolejny udaremniły szansę na zdobycie przez niego najważniejszej nagrody w dziedzinie nauki. Została zgłoszony do nagrody Nobla przez Akademię Szwedzką, ale władza ludowa nie udzieliła mu wsparcia. Podobnie, jak wcześniej w przypadku Niemców był to odwet, w tym przypadku za brak chęci współpracy i zaangażowania w komunistyczny system.

Zmarł nagle na udar mózgu w Zakopanem 11 sierpnia 1957 r., a jego ciało pochowano na Cmentarzu Rakowieckim w Krakowie. Przez lata komunistyczne władze starały się zagłuszyć o nim pamięć, ale historia upomniała się o tego wielkiego człowieka, który tak bardzo przysłużył się dla ludzkości.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ