Twardogóra: Cudownie ocalona figura

Ku pamięci Tej, która ocaliła cudowną figurę Twardogórskiej Wspomożycielki – taki napis jest wyryty na nagrobku Julianny Piwowarskiej. Jej grób jest często nawiedzany przez wdzięcznych mieszkańców Twardogóry, którzy następnym pokoleniom opowiadają o niezwykłej figurze i niezwykłej Julii.

Pani Julianna Piwowarska przyjechała do Twardogóry z Oświęcimia. Mieszkała niedaleko Salezjańskiej Szkoły Stolarskiej. I to stamtąd pochodzi nasza cudowna figura Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych, mówi siostra zakonna ze zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej. Dzięki niej mamy orędowniczkę, która u Twardogórskiej Wspomożycielki Wiernych wyprasza nam wiele łask, wiele uzdrowień. Liczne wota same świadczą o pomocy, której doświadczają wierni.

Losy figury są rzeczywiście ciekawe. Zanim trafiła na Dolny Śląsk mogła się spalić przynajmniej w trzech pożarach, mogła być zniszczona lub ukradziona a jest w naszej Bazylice.

W salezjańskiej szkole była pracownia rzeźbiarska. To tam zostało jeszcze przed wojną złożone zamówienie na figurę Madonny przez jeden ze lwowskich kościołów. Wykonał ją mistrz Jan Szczerkowski. Kiedy zaczęła się wojna nie była ukończona, i gdyby nie pani Julia, nikt by o niej nie pamiętał. Najpierw schowała ją na strychu szkoły, bo ktoś ją wyniósł na podwórze. Potem w czasie bombardowania Oświęcimia w 1943 roku, płonęły zabudowania szkolne. Pani Julia znowu ją uratowała przenosząc – była tylko osmolona – w inne miejsce. A po zakończeniu wojny umieściła we własnym domu. Wkrótce i tam wybuchł pożar. Figura w niewytłumaczalny sposób ocalała.
Wiemy z relacji pani Julii, że uratowano wiele innych rzeczy. Wszystkie zostały włożone do kilku skrzyń, które koleją wysłano do Twardogóry, bo tu salezjanie tworzyli kolejną placówkę. W czasie drogi te skrzynie zostały rozkradzione, została tylko jedna.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj