J. Olewiński: Nie ma woli politycznej, żeby wspierać osoby represjonowane w okresie PRL

Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons

Osoby namierzone przez bezpiekę i zepchnięte na margines otrzymywały i otrzymują najgorsze uposażenie. Oni mają najniższe emerytury, bo w okresie PRL byli pozbawieni możliwości awansu czy przekwalifikowania. Do dziś żyją w najgorszych warunkach. Nie ma woli politycznej, żeby to zmienić – podkreślił Janusz Olewiński, szef Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Wiele osób, które przyczyniły się do odzyskania przez Polskę niepodległości, zapłaciło najwyższą cenę. Każdy, kto został namierzony przez bezpiekę, tracił wszystko – zaczął Janusz Olewiński.

– Niejednokrotnie rozpadały się rodziny. Ludzie byli wyrzucani z pracy lub przenoszeni na najgorsze warunki płacowe, a nawet więzieni; byli pozbawieni środków do życia. To przekładało się później na wysokość emerytury. Osoby namierzone przez bezpiekę i zepchnięte na margines (nie mówię o tych, którzy „dokleili się” do okrągłego stołu i do dziś są „na fali”) otrzymywały i otrzymują najgorsze uposażenie. Oni mają najniższe emerytury, bo w okresie PRL byli pozbawieni możliwości awansu czy przekwalifikowania. Do dziś żyją w najgorszych warunkach – podkreślił gość Radia Maryja.

Szef Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych zaznaczył, że „III RP zapomniała o tych ludziach. Podjęte ustawy nie zapewniają godziwych warunków bytu”.

– Od sześciu lat nowelizowana jest jedna ustawa, która nie rozwiązuje problemu. Nie wszyscy są nią obejmowani. Są osoby żyjące ze świadczenia wynoszącego miesięcznie 460 zł. Występowaliśmy również z petycjami do Sejmu, żeby ze skromnych emerytur czy rent nie potrącać składki na ubezpieczenie społeczne i podatku. Oceniamy, że dotyczyłoby to około 4 tys. osób. (…) To przykre, ponieważ w ubiegłym roku przyjęto nowelizację uchwały zrównującą osoby represjonowane z najniższą emeryturą ludzi z UB. To zbulwersowało ludzi – powiedział.

W Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie projektu Ustawy o jednorazowym świadczeniu dla działaczy opozycji antykomunistycznej. Projekt przygotowała grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości. Przewiduje on przyznanie prawa do jednorazowego świadczenia w wysokości 3 tys. zł osobom o potwierdzonym statusie działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodu politycznego.

– Dla tych ludzi każda złotówka jest ważna. Mnóstwo osób jest zadłużonych, komornicy „siedzą” na ich skromnych dochodach. (…) Projekt jest pożyteczny, ale oni momentalnie wydadzą 3 tys. zł, żeby spłacić długi i co będzie potem? To nie rozwiązuje żadnego problemu. Niedawno Sejm przyjął ustawę uposażającą polityków, którzy dodatkowo otrzymują co miesiąc po kilka tysięcy złotych. Nam chce się jednorazowo przyznać 3 tys. zł po 30 latach – zwrócił uwagę Janusz Olewiński.

Nie ma woli politycznej (do wsparcia osób represjonowanych w czasach PRL – red.). Jest wiele przypadków, gdzie dzieci bądź wnuki utrzymują osoby, które walczyły o niepodległość, bo oni nie mają z czego żyć – dodał.

radiomaryja.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj