Rabunek polskich dzieci – makabryczny plan Himmlera


Plan zakładający selekcję, wywózkę i germanizację polskich dzieci. Szacuje się, że Niemcy wywieźli do Rzeszy nawet 200 tysięcy z nich, z czego do Polski powróciło po wojnie zaledwie 30 tysięcy.

Heinruch Himmler była prawą ręką Hitlera, a do jego zadań należało m.in. prowadzenie polityki ludnościowej na okupowanych terytoriach. Plan rabunku polskich dzieci narodził się prawdopodobnie w nazistowskim Urzędzie do Spraw Rasowo-Politycznych Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej NSDAP, skąd Himmler już w 1939 r. otrzymał opracowanie dot. sposobu traktowania ludności polskiej pod względem rasowo-politycznym, a jego ostatni rozdział traktował o przymusowym pozyskaniu wartościowych rasowo dzieci.

W opracowanym przez Himlera w 1940 r. dokumencie „Kilka myśli o traktowaniu obcoplemiennych na wschodzie” przedstawił on plan germanizacji i selekcji polskich dzieci, który w konsekwencji miał doprowadzić do wyniszczenia narodu polskiego pozostawiając jedynie „rasowo bezwartościową” ludność, której głównym celem życiowym miała być posługa wobec Niemców.

Na mocy wydanego w 1940 r. rozporządzenia Głównego Urzędu Rzeszy dla Spraw Umocnienia Niemczyzny w okupowanej Polsce zaczęły działać instytucje, których zadaniem była weryfikacja dzieci pod względem przydatności rasowej. Rozpoczęło się istne polowanie na polskie dzieci, które uprowadzano podstępem i przemocą często mordując przy tym rodziców. Z oczywistych względów na celowniku znalazły się te, które wykazywały aryjskie cechy urody, takie jak blond włosy, czy niebieskie oczy.

Zgodnie z zaleceniem dzieci w wieku od 6 do 12 lat miały zostać umieszczone w Niemieckich Szkołach Ojczyźnianych, a dzieci w wieku od 2 do 6 lat miały być umieszczane w rodzinach wskazanych przez Lebensborn (stowarzyszenie mające na celu „odnowienia krwi niemieckiej” i „hodowli nordyckiej rasy nadludzi). Lebensborn było w istocie odpowiedzialne za rabunek polskich dzieci. Ta tam dokonywano selekcji dzieci, poddając je skrupulatnym badaniom rasowym, których wynik wpływał a selekcję. Dzieci, które pozytywnie przechodziły testy i których rokowania były wysokie trafiały do niemieckich rodzin. Fałszowano im metryki urodzenia, a także inne dokumenty, które mogłyby wskazywać na prawdziwe pochodzenie. Zmieniane były imiona i nazwiska z polskich na niemiecko brzmiące. Wybrane dzieci trafiały do rodzin zastępczych i adopcyjnych, trafiając głównie do niemieckich rodzin, ale także innych państw europejskich. Rzesza pokrywała wszelkie koszty utrzymania, wychowania i ubezpieczenia.

W specjalnych ośrodkach Lebensborn dzieci poddawano badaniom, które prowadziły do ustalenia jednego jedenastu typów rasowych określanych na podstawie 62 punktów, na które składały się m.in. kolor oczu, włosów, proporcje, czy kształt czaszki. Na podstawie badań dokonywano weryfikacji na trzy grupy: pierwszej stanowiącej „pożądany przyrost ludności”, drugiej będącej „możliwym do przyjęcia przyrostem ludności” oraz trzeciej stanowiącej „niepożądany przyrost ludności”. Dzieci, które klasyfikowano w ostatniej grupie z dużym prawdopodobieństwem były skazywane na obozy koncentracyjne, śmierć, albo inne drastyczne doświadczenia z eksperymentami medycznymi włącznie.

Po wojnie przystąpiono do sprowadzenia wywiezionych z kraju dzieci. W akcję rewindykacji zaangażowany był głównie prawnik, Roman Hrabar. Napotykano jednak na szereg problemów ze strony niemieckiej, która żądała udowodnienia, że dane dziecko zostało przymusowo wywiezione z kraju. W przypadku dzieci powyżej szesnastego roku życia wymagano od nich zgody na powrót do Polski, co w przypadku tych które uprowadzono we wczesnym dzieciństwie spotykało się często z odmową. Na mocy działań rewindykacyjnych sprowadzono powrotem ok. 30 tysięcy dzieci, co przy założeniu, że wywieziono ok. 200 tysięcy wskazuje, że powróciło co szóste dziecko.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ