Ks. Stanisław Brzóska –zginął z ręki władz rosyjskich powieszony na oczach na oczach tłumu


Ksiądz Stanisław Brzóska był jedynym z dowódców Powstania Styczniowego i naczelnym kapelanem powstańców. Zginął z ręki władz rosyjskich powieszony na oczach na oczach tłumu.

Pochodzący ze szlacheckiej rodziny o patriotycznych tradycjach Brzóska początkowo studiował nauki medyczne na Uniwersytecie Kijowskim, który po trzech latach opuścił i wstąpił do seminarium duchownego. Po jego ukończeniu posługiwał jako wikary w Sokołowie Podlaskim, a następnie został przeniesiony do Ługowa. Był nie tylko utalentowanym mówcą porywającym tłumy, ale przede wszystkim kapłanem z prawdziwego zdarzenia pomagającym biednym i chorym.

Zaostrzająca się sytuacja polityczna na obszarze zaboru rosyjskiego doprowadziła w 1861 r. do krwawego stłumienia zamieszek w Warszawie, a w konsekwencji do wprowadzenia stanu wojennego. Słynący ze swoich patriotycznych kazań Brzóska był na celowniku tajnych agentów carskich. Podczas jednego z nabożeństw, które odprawiał w kościele, pojawili się oficerowie strzeleckiego kostromskiego pułku piechoty, którzy w bezczelny sposób starali się zakłócić ceremoniał. Sprowokowany kapłan przytaczając przypowieść o pszenicy i kąkolu wspominał o złym ziarnie rzuconym przez diabła. Słowa „Ci rozbójnicy i judasze nie zadowalają się tym, że prześladują ludność na ulicach i w jej mieszkaniach, ale przychodzą do kościoła pod pozorem modlitwy, a właściwie dlatego, żeby wysłuchać słów pasterza i czyhać na życie…” padły nieprzypadkowo. Uznany za niebezpiecznego rebelianta został aresztowany i postawiony przed sądem wojennym. Skazany na dwa lata więzienia dzięki wstawiennictwu władz duchowych wyszedł na wolność po trzech miesiącach, jednakże skutki zdrowotne tego zdarzenia odcisnęły stały ślad na jego zdrowiu.

Po opuszczeniu więzienia zaangażował się w działalność konspiracyjną i jesienią 1862 r. mianowano go naczelnikiem konspiracyjnym Łukowa. Szybko okazało się, że w tej roli odnalazł się znakomicie. Pierwsza akcja, w której wziął udział miała miejsce 23 stycznia 1963 r. Celem było odbicie koszar, ale potyczka okazała się niepowodzeniem. Zdekonspirowany ksiądz był zmuszony opuścić miasto i trafił do oddziału pułkownika Walentego Lewandowskiego, z którym wziął udział w walce pod Siemiatyczami, podczas której został ranny w nogę. Niezłomna postawa księdza została doceniona przez władze narodowe i został ona mianowany naczelnym kapelanem wojsk powstańczych województwa podlaskiego w randze generała. Stąd też wziął się jego przydomek „generał Brzóska”. Razem ze swoim oddziałem brał udział w walkach pod Woskrzenicami, Gręzówką, Włodawą, Sławatyczami I Fajsławicami. Pomimo, iż jego oddział stale się zmniejszał, on ciągle pozostawał nieuchwytny stając się niemal legendarną postacią. Był „ostatnim powstańcem”, jak o nim mówiono. Na początku 1865 r. udało mu się dotrzeć do parafii, w której kiedyś posługiwał. We wsi Krasnodęby-Sypytki znalazł schronienie u sołtysa, u którego ukrywał się w specjalnym pomieszczeniu pomiędzy dwiema ścianami budynku domu.

W kwietniu 1965 r. kurierka Rządu Narodowego związana z oddziałem ks. Brzóski, Antonina Konarowska, która trafiła w ręce Rosjan, nie wytrzymała tortur, którym ją poddaną i wyjawiła miejsce pobytu „ostatniego powstańca” i jego kompana Wilczyńskiego. Obaj zostali aresztowani i przewiezieni do Warszawy, gdzie toczyło się śledztwo. Oskarżony o udział i dowództwo w powstaniu, walkę przeciw caratowi i próbę przedłużanie powstania, został skazany 19 maja na karę śmierci.

Przed wykonaniem egzekucji władze carskie chciały jeszcze pozbawić Brzóskę stanu kapłańskiego. Próby zmuszenia biskupa Beniamina Szymańskiego do wszczęcia przeciwko kapelanowi procesu depozycji zakończyły się niepowodzeniem, a sam biskup nazywał go „jednym z najbardziej wzorowych młodych kapłanów, który nie miał nigdy żadnego zarzutu i był pobożny”.

Wyrok na księdzu Brzósce został wykonany 23 maja 1865 r. w Sokołowie Podlaskim, w dzień targowy, w obecności ok. 10 tysięcy osób, co naturalnie miało na celu zastraszenie ludności. „Ostatni powstaniec” podczas przedśmiertnej spowiedzi złożył piękne świadectwo swojego życia mówiąc „Żegnajcie bracia i siostry i wy małe dziatki. Ginę za naszą ukochaną Polskę, która przez naszą krew i śmierć.”.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ