Obóz jeniecki w Łambinowicach – komunisci kierowali tam żołnierzy armii Andersa

Obóz w Łambinowicach został utworzony w lipcu 1945 jako „obóz przesiedleńczy” na terenie dawnego poligonu niemieckiego w okolicach wsi Łambinowice. Jest to obóz przejściowy, przekształcony później w obóz pracy i do którego trafiali m.in. Ślązacy i Niemcy, byli esesmani itp. Element „niepewny” dla komunistów. Nie jest to pierwszy obóz na tym terenie, a raczej miejsce zaadaptowane po byłych obozach. Znajdowały się tu poligon wojskowy, na którym następnie organizowano pruskie, a później niemieckie obozy jenieckie i odosobnienia. W czasie II wojny światowej obozy w Lamsdorf należały do największych niemieckich kompleksów obozowych w Europie. Ostatni z obozów, dokładnie ten o którym wspominamy, został utworzony po II wojnie światowej przez Polaków. Istniał w latach 1945–1946.

Obóz założony po zakończeniu II wojny na podstawie rozporządzenia wojewody śląsko-dąbrowskiego Aleksandra Zawadzkiego. Z jednej strony obozu przebywała ludność niemiecka (śląska) oczekująca na przesiedlenie w głąb Niemiec. Był więc to obóz przesiedleńczy a także obóz pracy, izolacyjny i represyjny.

Z drugiej strony do obozu trafiały także osoby deklarujące narodowość polską, np. powracający do Polski żołnierze armii Andersa. Zdarzało się, że do obozu trafiały omyłkowo osoby zupełnie niekwalifikujące się do żadnej z kategorii, dla których został on utworzony rozporządzeniem wojewody; wśród nich jednym z najbardziej skrajnych przypadków był Alojzy Zdebel, wcześniej więzień obozów koncentracyjnych Auschwitz-Birkenau i Mauthausen-Gusen.

Ogółem przeszło przez niego ok. 5000 ludzi. Najliczniejszą grupę stanowili mieszkańcy 30 okolicznych wsi. Przetrzymywani również byli członkowie organizacji nazistowskich, a także niemieccy strażnicy.

Śmiertelność obozowa była ogromna, szacuje się, że z powodu trudnych warunków panujących w obozie, z powodu głodu, chorób oraz przez złe traktowanie, w obozie zmarł co trzeci więzień. Nie sposób nie wspomnieć o śmierci w wyniku tortur i przemocy, a także pospolitych zabójstw. Zmarłych chowano w bezimiennych, pojedynczych bądź zbiorowych grobach w tylnej części obozu i poza nim.

Największe zarzuty bestialskiego traktowania postawiono pierwszemu komendantowi obozu Czesławowi Geborskiemu, 21-letniemu funkcjonariuszowi MO, wcześniej partyzantowi Aarmi Ludowej odbitemu z transportu do Auschwitz. Został oskarżony o strzelanie do więźniуw, ktуrzy chcieli gasić płonący barak, miał torturować więźniów, obciąć jednemu z nich nogę piłą, polecić strażnikom mordować codziennie 10 osób czy też pozwolić jednemu ze swoich ludzi przejechać ciężarуwką po głowie osadzonego. Zarzutów wobec komendanta Gęborskiego było sporo i były one zbyt ciężkie, nawet za ciężkie jak na “standardy komunizmu”. Dlatego też Geborski nie zabawił długo na swoim stanowisku. Gęborskiego nie udało się osądzić. Podczas pierwszego procesu go uniewinniono, końca drugiego nie doczekał. Zmarł w 2006 r. w Opolu. Dosłużył się stopnia oficerskiego w SB.

Od założenia do końca obozu do października 1945 roku ujęto w ewidencji około trzech tysięcy przybyłych. Archiwa wskazują, że ponad dziewięćset z nich wywieziono pociągiem do Niemiec, podobna liczba wyjechała tam „dobrowolnie”, zaś sto osób zwolnionych zostało do domu. W lutym 1946 w obozie znajdowało się 1200 osób, a w czerwcu już tylko około stu.

Ewidencja obozowa odnotowała jedenaście przypadków ucieczki z Obozu Pracy w Łambinowicach: niemal wszystkie (oprócz jednej) dotyczyły pojedynczych osób, tylko jeden raz uciekło dwóch osadzonych naraz. Nie są znane dalsze losy żadnego z uciekinierów.

Obóz zlikwidowano w październiku 1946.

Po likwidacji obozu jego obiekty popadły w ruinę i z czasem praktycznie całkowicie zarósł je las. Z przyczyn politycznych upamiętnienie ofiar stało się możliwe dopiero w latach 90. XX w. W 1991 na terenie obozu ustawiony został drewniany krzyż na końcu drogi przy której chowano zmarłych oraz tablica informacyjna. Cztery lata później ustawiono tam i poświęcono pomnik w formie krzyża, ku czci zmarłych w tym obozie i w niedalekiej odległości urządzono w latach 2000–2002 symboliczny cmentarz. Są to głazy, a przy każdym z nich znajduje się kamienna tabliczka z nazwą jednej z okolicznych miejscowości z których pochodzili więźniowie osadzeni w obozie w latach 1945-46.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj