Posłowie KO atakują Polski Ład i zapowiadają własne propozycje ustaw

Posłowie KO krytykowali w poniedziałek podwyżki cen gazu, prądu oraz skutki zmian podatkowych wprowadzonych przez Polski Ład. Zwracali m.in. uwagę, że drogi gaz i prąd uderza w DPS-y, szpitale i szkoły, a Polski Ład – w emerytów. Zapowiedzieli projekty ustawy, które miałaby naprawić tę sytuację.

Posłowie Koalicji Obywatelskiej zorganizowali w poniedziałek serię konferencji prasowych, m.in. we Wrocławiu, Lubinie, Poznaniu, Szczecinie, Opolu, Łodzi, Mysłowicach, Głogowie i Koninie na temat podwyżek cen gazu i prądu, inflacji oraz budzących liczne kontrowersje zmian podatkowych w ramach Polskiego Ładu.

 

Lider dolnośląskiej PO Michał Jaros podkreślał na konferencji prasowej we Wrocławiu, że przygotowana przez PiS ustawa, która miała być tarczą antyinflacyjną, okazała się „dziurawa jak sito”. „Pojawiły się w niej błędy. Niestety podczas prac legislacyjnych nie słuchano posłów i posłanek m.in. KO i stało się tak, że ta ustawa weszła w życie i teraz wiele osób zostało dotkniętych wysokimi cenami energii elektrycznej i gazu” – mówił poseł KO.

 

Przypomniał, że Koalicja Obywatelska złożyła niedawno w Sejmie projekt zmian w Prawie energetycznym, który ma powstrzymać kilkusetprocenetowe podwyżki cen gazu dla mieszkańców niektórych spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych oraz nieruchomości komunalnych. Jaros zwrócił jednak uwagę, że drastyczny wzrost cen energii i gazu dotyka też instytucje użyteczności publicznej, takie jak domy pomocy społecznej (DPS), szpitale czy placówki edukacyjne. Zapowiedział, że KO będzie w związku z tym składać kolejny projekt ustawy, by rozwiązać również ten problem.

 

Problem wysokich cen prądu dotknął m.in. dom pomocy społecznej przy ul. Lutra we Wrocławiu. „My w naszej lokalizacji płacimy za prąd według taryfy biznesowej – nie zostaliśmy uznani za konsumenta, w związku z tym szacujemy wzrost o ok. kilkaset proc.” – mówił na konferencji prasowej dyrektor DPS ks. Robert Sitarek.

 

Przekonywał, że tego typu wzrost przełoży się na komfort funkcjonowania podopiecznych. „Musimy się zmieścić w konkretnym budżecie, a budżet i system tworzenia tego budżetu, oparty o przepisy ustawowe, nie przewiduje możliwości pokrycia tak drastycznych różnic kosztów, w tym związanych z podwyżką cen energii. To będzie oznaczało, że trzeba będzie czynić jakieś oszczędności bliżej nieokreślone” – mówił ks. Sitarek.

 

Podkreślał, że oszczędności nie mogą dotyczyć opieki, ponieważ – jak przypomniał – zgodnie z przepisami DPS-y muszą zatrudniać określoną liczbę wykwalifikowanych pracowników. „Być może jako organizacja pozarządowa ze smutkiem będziemy zmuszeni po prostu rozwiązać umowę z miastem na prowadzenie tego domu pomocy” – nie wykluczył ks. Sitarek.

 

O potrzebie uchwalenia proponowanych przez KO zmian w Prawie energetycznym mówił też na konferencji w Szczecinie poseł KO Sławomir Nitras. Polityk zwrócił uwagę, że propozycja Koalicji nie znalazła się w porządku obrad Sejmu, które mają się odbyć w tym tygodniu. „Nie ma też żadnej propozycji ze strony rządu. Nam wydaje się, że to jest skrajna nieodpowiedzialność” – stwierdził Nitras.

 

Przekonywał, że najważniejszą kwestią, którą muszą się zająć posłowie, to uchwalenie zmian ustawowych, które zagwarantują – nie tylko mieszkańcom, ale też instytucjom publicznym i przedsiębiorcom, że ewentualne podwyżki cen gazu będą „racjonalne”, a nie będą stanowiły „wielokrotności” płaconych do tej pory rachunków.

 

Skalę podwyżek cen prądu i gazu krytykował w Poznaniu wiceprezydent tego miasta Mariusz Wiśniewski. Według niego średni wzrost kosztów energii dla placówek oświatowych w stolicy Wielkopolski to ok. 70 proc. „Szkoła podstawowa nr 40, przed budynkiem, której się znajdujemy, w 2021 roku za zużytą energię musiała zapłacić 20,9 tys. zł, w tym roku będzie to już 35 tys. zł. Mamy 100 obiektów oświatowych ogrzewanych gazem, tam podwyżka cen gazu to ponad 300 proc. Szkoły, żłobki, szpitale to podmioty publiczne, energia opłacana jest z pieniędzy mieszkańców miasta” – mówił samorządowiec.

 

„W ubiegłym roku na energię elektryczną w instytucjach publicznych wydawaliśmy ok. 57 mln zł. Teraz, po podwyżkach będzie to 97 mln zł. W przypadku gazu zużywaliśmy go na kwotę ok. 8 mln zł, po podwyżkach będzie to 22 mln zł” – wskazał Wiśniewski.

 

Poseł PO Jakub Rutnicki nazwał obecną sytuację związaną z rosnącymi cenami gazu „sabotażem gospodarczym”. Przyznał, że jest po spotkaniach z przedstawicielami wielkopolskiego biznesu, którzy alarmują, że niebawem mogą być zmuszeni zamknąć swoje firmy. „Mamy do czynienia z sabotażem gospodarczym ze strony PGNiG. Firmy z powiatu grodziskiego otrzymały informację o 700 proc. podwyżce cen gazu. To jest gaz dostarczany z wielkopolskich złóż, wydobywany nawet kilkanaście km od ich firm. Im trudno tłumaczyć tak drastyczną podwyżkę cen gazu sytuacją geopolityczną” – powiedział Pogrzebny.

 

Podczas konferencji przed opolską kliniką ginekologiczno-położniczą swoje oceny skutków Polskiego Ładu przedstawili posłowie KO Ryszard Wilczyński i Tomasz Kostuś.

 

Wilczyński powiedział, że w wyniku działań rządu i Zjednoczonej Prawicy „Polaków w nowym roku przywitał podwójny szok”. „(Szok) cenowy, napędzany rachunkami grozy cen energii elektrycznej i gazu oraz szok wywołany wzrostem cen i odcinkami z ROR-ów, gdyż miało być więcej, a było mniej” – mówił poseł, nawiązując m.in. do skutów wprowadzonych przez rząd zmian w naliczaniu podatków.

 

Zdaniem Wilczyńskiego, przygotowane przez rząd tarcze inflacyjne i różnego rodzaju programy wsparcia szybko znikną na skutek działania spirali inflacyjnej. Winą za drastyczne podwyżki gazu polityk obarczył rząd i wspierającą go Zjednoczoną Prawicę, gdyż – jak podkreślił – to obecny rząd zamienił kontrakty długoterminowe na dostawy gazu, na krótkoterminowe, rozliczane według cen giełdy w Holandii.

 

Kostuś przytoczył z kolei dane dotyczące podwyżek cen energii w 12 szpitalach podległych marszałkowi województwa. Według posła, cena energii elektrycznej wzrosła od 30 do ponad 100 procent, a gazu – od 200 do 400 procent. „Jednocześnie chciałbym przypomnieć, że w 2006 roku, kiedy to premierem był Jarosław Kaczyński, ceny gazu podniesiono o 10 proc. Warto przypomnieć, że wtedy, kiedy rządziło PO z PSL w roku 2012, ceny gazu obniżono o 15 proc. to są twarde fakty” – mówił poseł KO.

 

Zdaniem Kostusia, jedną z grup, które straciły z kolei na Polskim Ładzie, są lekarze i pielęgniarki pracujące na kontraktach. W ocenie parlamentarzysty, już niedługo te grupy zawodowe będą domagały się podwyżek, które zrekompensowałyby im dochody utracone w wyniku nowych przepisów.

 

Poseł KO Piotr Borys ocenił natomiast na konferencji prasowej w Lubinie, że Polski Ład „okrada ciężko pracujących górników i hutników Zagłębia Miedziowego”. „Do naszych biur zgłaszają się emeryci, górnicy z informacją, że mają obniżone emerytury od 100 do nawet 500 zł. W Sejmie odrzucona została poprawka Senatu zakładająca ochronę emerytur tzw. ulgą klasy średniej. (…)Będziemy domagali się w Sejmie przywrócenia dawnego systemu, aby górnicy, którzy nabyli prawa emerytalne nie byli ograbiani przez nowy ład” – zapowiedział Borys.

 

Wskazał ponadto, że Polski Ład dotknie nie tylko emerytów, ale także większość pracujących górników i hutników. „Według naszych wyliczeń, między 5 a 10 tys. zł będzie musiał oddać ze swojego wynagrodzenia górnik, dlatego, że nie ma możliwości od tego roku odliczania składki zdrowotnej. Oznacza to, że górnicy, którzy nie pracują jak wszyscy ok. 12 miesięcy, tylko ciężko pracują 14 miesięcy i wyrabiają średnio nawet 400 nadgodzin będą musieli oddać jedno wynagrodzenie w wyniku wprowadzenia Nowego Ładu” – mówił poseł KO.

 

1 stycznia weszła w życie podatkowa część Polskiego Ładu. Jedną z najważniejszych zmian, jakie wprowadza ten program w podatkach, jest podniesienie kwoty wolnej do 30 tys. zł oraz progu dochodowego do 120 tys. zł. Jednocześnie znika ulga umożliwiająca odliczanie od podatku części (7,75 proc.) składki zdrowotnej, wynoszącej 9 proc. Ma to zrekompensować tzw. ulga dla klasy średniej, czyli osób zarabiających miesięcznie od 5 tys. 701 zł do 11 tys. 141 zł brutto.

 

W zeszłym tygodniu media informowały jednak o szeregu grup zawodowych i społecznych, które po 1 stycznia otrzymały wyraźnie niższe wypłaty (m.in. niektórzy nauczyciele, funkcjonariusze służb mundurowych, emeryci). Przedstawiciele rządu zapowiedzieli szereg zmian, które mają – według nich – naprawić skutki wejścia w życie Polskiego Ładu. W zeszłym tygodniu minister finansów podpisał m.in. rozporządzenie zmieniające technikę poboru zaliczek na podatek dochodowy. Ministrowie: edukacji i spraw wewnętrznych obiecali natomiast wypłatę wyrównania obniżonych wynagrodzeń nauczycieli i służb. (PAP)

 

PAP

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ