Burmistrz Zittau chce pieniędzy za popękane kamienice, ale naprawdę chodzi o zamknięcie kopalni?

Dziennik „Bild” powołuje się na stanowiska burmistrza Żytawy Thomasa Zenkera i geologa Ralfa Kruppa, którzy obniżenie poziomu wód gruntowych, obniżenie terenu o jeden metr i pęknięcia kamienic w Zittau odnoszą do szkód górniczych wywołanych przez kopalnię odkrywkową w Turowie. Czy na pewno chodzi tylko o ochronę środowiska?

W sferze domysłów jest dlaczego czesko-niemiecki układ przeciwko Polsce wspierają rodzimi politycy. Dlaczego przyłączają się do antypolskiego chóru i chcą płacić za specjalistyczne badania polegające na obserwacji ruchów tektonicznych wzdłuż rzeki Mandau. Rzeka jest odnogą Nysy Łużyckiej a z mapy widać jak bardzo rozbudowane jest miasteczko po obydwu brzegach.

Czy niemiecka oszczędność zamierza przenieść koszty związane z rewitalizacją na stronę polską? Burmistrz Zittau jasno powiedział co jego kraj ma zrobić. „Niemcy powinny pozyskać wszystkie dane z Polski i ocenić je jeszcze raz samodzielnie. Dużo łatwiej byłoby, gdyby to Polska Grupa Energetyczna musiała udowodnić, że nie szkodzi Żytawie, niż gdyby każdy właściciel domu musiałby dochodzić odszkodowań od państwowego zakładu za granicą.

Kopalnia w Turowie podjęła szereg działań minimalizujących potencjalny wpływ działalności na środowisko.

Z uwagi na potencjalnie oddziaływanie pracy zwałowarki Z-49 w porze nocnej na miejscowość Drausendorf, Oddział KWB Turów stosuje środek minimalizujący w postaci zatrzymywania pracy ciągów przenośników zwałowych i zwałowarki Z-49 w porze nocnej (w godzinach od 22:00 do 6:00) na zwałowisku południowo-zachodnim. Planowana jest wymiana krążników na tej zwałowarce na tzw. cichobieżne – o niskich parametrach emisji hałasu. Ponadto od strony niemieckiej planowane jest wykonanie wału ziemnego, aby skutecznie ograniczyć emisję hałasu w kierunku miejscowości Drausendorf.

Aby chronić zasoby wód po stronie niemieckiej, na Nysie Łużyckiej od strony Sieniawki powstał ekran przeciw filtracyjny. Budowa ekranu rozpoczęła się w latach 60 -tych i zakończyła w 1987 roku. Wykonano wówczas ekran o długości prawie 3000 metrów bieżących i głębokości do 40 metrów. Ekran spełnił swoje zadanie, pomiary jego szczelności prowadzone są w ramach wspólnej sieci monitoringu polsko-niemieckiego, wyniki wskazują na to, że ekran jest szczelny.

To nie Turów przeszkadza, tylko nasza walka o niezależność energetyczną.

Póki kopalnia jest polska, jest solą w oku niemieckiej polityki gospodarczej. Gdyby burmistrz nie stracił pamięci to powiedziałby o działaniach prośrodowiskowych KWB Turów dla Niemiec. Na przykład to, że „poziom wód podziemnych jest od wielu lat monitorowany przez polsko-czeskie i polsko-niemieckie zespoły specjalistów. Sieć pomiarowa obejmuje 550 miejsc pomiaru zwierciadła wód podziemnych, z czego ponad 150 należy do polsko-czeskiej i polsko-niemieckiej sieci pomiarowej. Wyniki badań specjalistów potwierdzają, że kopalnia nie powoduje odwodnienia w ujęciach wody pitnej”.

Burmistrz nie raczył wspomnieć o porozumieniu, gdzie wszystkie „szczegóły związane z warunkami geologiczno-górniczymi rejonu odkrywki Turów i przyległych do niej obszarów były omówione i wyjaśnione m.in. w trakcie konsultacji transgranicznych podczas spotkania ekspertów strony niemieckiej i polskiej we wrześniu 2019 roku w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach przedsięwzięcia „Kontynuacja eksploatacji kopalni węgla brunatnego Turów”, w którym uczestniczył m.in. przedstawiciel Urzędu Górniczego Saksonii. Zgodnie z zapisami protokołu uzgodnień ww. spotkania, strona niemiecka oświadczyła, że nie zgłasza uwag do zagadnień związanych z obniżaniem zwierciadła wód podziemnych oraz obniżaniem terenu.

Z informacji udzielonej przez PGE wiemy, że „wpływ oddziaływania planowanej eksploatacji węgla brunatnego w KWB Turów na powierzchnię terenu w latach 2020-2044, określono za pomocą modelu geotechnicznego opracowanego w oparciu o wyniki stałych pomiarów wysokościowych dokonanych na terenie Polski w latach 1980-2014. Analiza pomiarów wykazała, że proces ten na terenie Polski w obszarze przygranicznym z RFN znajduje się w fazie stabilizacji, w związku z czym niemożliwym jest, aby na przyległym obszarze po stronie niemieckiej osiadania pochodzące od odwadniania i działalności górniczej Kopalni Turów były większe. Nie bez znaczenia na wielkość osiadań na obszarze RFN ma eksploatacja w byłej kopalni odkrywkowej Olbersdorf oraz zjawiska geotechniczne zachodzące w wyniku prowadzonego wydobycia w starej podziemnej kopalni węgla brunatnego na obszarze dzisiejszego miasta Zittau.

Do czego jeszcze doprowadzi niemiecki modus operandi?

Źródło: www.tvp.info; dw.com/pl/bild

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj