Bohaterska obrona Wizny: Niemcy zagrozili roztrzelaniem jeńców

Bitwa pod Wizna rozegrała się w dniach 7–10 września 1939 roku w rejonie
Wizny, na północny wschód od Łomży. Bitwę tę określa się mianem Polskich
Termopil. Pomimo dużej dysproporcji sił polskich obrońców i sił niemieckich,
pozostawała mało znanym epizodem II wojny światowej.

Był to drugi etap wojny obronnej trwający od 7 do 17 września 1939 roku. W
“polskich Termopilach” nad Wizną jeden batalion pod dowództwem kpt. Władysława
Raginisa stawiał przez dwie doby opór niemieckiej dywizji pancernej (8-10 IX). Około
350 żołnierzy pod dowództwem kapitana Władysława Raginisa broniło się trzy dni
pod naporem 42 tysięcy żołnierzy niemieckich wspartych czołgami, artylerią i
lotnictwem. Kapitan Raginis oraz jego zastępca porucznik Stanisław Brykalski złożyli
przysięgę, że nie oddadzą żywi swoich pozycji.

7 września pod Wiznę przybyły oddziały rozpoznawcze 10 Dywizji Pancernej
generała Nikolausa von Falkenhorsta. Rozbił tu polski pluton konnych zwiadowców.
8 września generał Heinz Guderian niezadowolony z postępów Grupy Armii
Północ obawiał się, że Polacy wycofają się spod Warszawy by przegrupować za
Bugiem. W tej sytuacji Guderian zaproponował by XIX Korpus uderzył w kierunku
Brześcia kierując się przez Wiznę.Korpus ruszył jeszcze tego samego dnia. W tym
czasie niemieckie lotnictwo zbombardowało Kurpiki, Górę Strękową i Giełczyn. 10
Dywizja Pancerna zaatakowała Wiznę, Wierciszewo i Sieburczyn.
9 września korpus Guderiana dotarł do pozycji zajmowanych przez 10

Dywizję Pancerną. Tam dowódca XIX Korpusu przekonał się, że to była nieprawda.
Niemiecka piechota wsparta przez czołgi dwie godziny pokonywała polskie pozycje.
Polacy musieli wyjść z niezakończonych przed wojna schronów, które nie posiadały
wentylacji i gromadził się w nich dym. Podczas niemieckiego natarcia zginął
porucznik Brykalski.

Mimo niedostatku amunicji do dwóch karabinów przeciwpancernych, Polacy
zniszczyli kilkanaście niemieckich czołgów. W związku z zacieta obronna Polakow,
napastnicy musieli zmienić taktykę. Za pomocą czołgów zaczęto przecinać
komunikację pomiędzy polskimi schronami, a następnie zaczęto je okrążać i
zdobywać. Mimo nowej taktyki Niemcom nie udało się do zmroku zdobyć wszystkich
polskich stanowisk. Do niewoli poszło część polskich żołnierzy.
10 września o świcie ruszyło niemieckie natarcie na ostatni schron kapitana
Raginisa znajdujący się na Górze Strękowej. Niemcy zagrozili kapitanowi, że jeżeli
się nie podda, to polscy jeńcy zostaną rozstrzelani. Z ciężkim sercem kapitan
Raginis rozkazał swoim żołnierzom opuścić schron, a sam dochowując przysięgi
rozerwał się granatem.

Heroiczna obrona pod Wizną zatrzymała na 2 dni niemiecki korpus
Guderiana. W tym czasie powstała Armia Warszawa, w której skład weszły niedobitki
wojsk polskich nadciągających z różnych stron do obrony stolicy. Dokładne straty
Polaków nie są znane. Prawdopodobnie 40 żołnierzy dostało się do niewoli, a drugie
tyle udało się wycofać. Przyjmuje się, że pozostali obrońcy zginęli. Straty niemieckie
są nieznane.

Po zakończeniu walk tuż obok schronu na Górze Strękowej pochowano
kapitana Raginisa i porucznika Brykalskiego. Podczas okupacji sowieckiej ciała
polskich oficerów kazano przenieść w inne miejsce, by utrudnić oddawanie czci
bohaterom. 10 września 2011 roku kpt. Raginis i por. Brykalski powrócili na miejsce
pierwotnego pochówku. W 2012 roku kpt. Raginis został awansowany pośmiertnie
na stopień majora, a por. Brykalski na stopień kapitana.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj