Czy mogliśmy się uchronić przed walkami o Lwów w roku 1919?

W przekonaniu szeregu osób przed stu laty Polacy i Ukraińcy byli względem siebie wrogami, co w latach drugiej wojny światowej zaowocowało w rzeziach wołyńsko- galicyjskich. Istnieją racje wspierające to przekonanie, a zwłaszcza walki polsko-ukraińskie o Lwów w latach 1918-1919, początkowo prowadzone z udziałem słynnych Orląt. Jednak są też racje wskazujące na przyjaźń, a nawet braterstwo broni, zwłaszcza względem wojsk atamana Semena Petlury, współautorów zwycięstwa nad bolszewikami w roku 1920.

Obraz jest wielobarwny, a da się odnaleźć argumenty dla pisania scenariuszy historii alternatywnej, bez konieczności owych walk o Lwów. Nie chodzi przy tym o czysto jałowe pisanie jakichś fikcyjnych dyrdymałów, lecz o podpowiedź, że tak politycy, jak i całe narody mogą sięgać do idei braterstwa. Dla Ukrainy i Polski to jest szczególnie ważne wówczas, gdy warto konsolidować siły, by przeciwstawić się wspólnemu wrogowi zewnętrznemu.

W południowej Polsce do dziś można się spotkać z objawami sympatii dla monarchii austro-węgierskiej. Ci sympatycy nie zauważają zarówno tego, że Austriacy nie dbali należycie o rozwój gospodarczy zagarniętych przez siebie ziem polskich (faworyzując Czechów), jak i świadomie dążyli do skłócenia Polaków z Ukraińcami. Widać w tym realizację starożytnej zasady „dziel i rządź”. Austriacy promowali utworzenie zależnego od nich państwa ukraińskiego, zaś gdy włączyli do niego Chełm, wywołało to głębokie oburzenie wśród ludności polskiej. Organizacje ukraińskie zasilano pieniędzmi, personelem i sprzętem, zaś w rejonie Lwowa umieszczano świetnie wyekwipowane pułki złożone z zarówno żołnierzy, jak i oficerów ukraińskich. Dla elit ukraińskich byłoby trudnym odrzucić smakowitą ofertę austriacką i jeszcze 1 listopada 1918 te pułki zbrojnie opanowały Lwów i ogłoszono powstanie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej, pod wodzą dyktatora Jewhena Petruszewycza.

Austriacy świetnie wiedzieli, że dla Ukraińców głównym wrogiem będą Polacy, ale też właśnie dążyli do tego konfliktu, chcąc uzyskać przeciwstawienie dla polskiej siły. Nie przewidzieli tylko tego, że cała ich monarchia rozleci się w strzępy, a ze skłócenia Polaków z Ukraińcami nie odniosą dla siebie żadnej korzyści. Byłoby dobrze, aby sympatycy rzekomo dobrotliwego Franciszka Józefa II kojarzyli jego oblicze nie tylko z cukierniami czy kawą po wiedeńsku, ale zauważyli w nim również ojca chrzestnego dużo późniejszej rzezi wołyńskiej.

Zajęcie Lwowa przez oddziały ukraińskie wywołało bunt ludności polskiej, zaś do boju stanęła młodzież, nazywana Orlętami Lwowskimi. W tym czasie we Lwowie był niewielu Polaków- dorosłych mężczyzn zdolnych do noszenia broni, jako że tacy albo już wyginęli w trakcie walk pierwszej wojny światowej, albo ciągle jeszcze znajdowali się w oddziałach austriackich, często we Włoszech czy w Serbii. Okazało się, że ta polska młodzież sama zdołała wyprzeć z miasta regularne pułki ukraińskie, jednak walki nadal toczyły się jeszcze przez wiele miesięcy. Ostatecznie przy wsparciu z całego kraju Polakom udało się Pokonać Ukraińców, a w rezultacie Zachodnioukraińska Republika Ludowa znikła z map.
Czy tak być musiało? Czy nie było innej alternatywy, zapewniając daleko posunięty samorząd przy zgodnej współpracy obydwu narodów? Europa jest pełna regionów o wymieszanej ludności, taka też była dobra tradycja Pierwszej Rzeczypospolitej. Powstańcy Styczniowi posługiwali się trzema połączonymi herbami: polskim Orłem, litewska Pogonią oraz rusińskim Michałem Archaniołem. Byli w Polsce politycy, tacy jak Józef Piłsudski, którzy w tym duchu pragnęli federacji z Ukrainą, i znajdowali partnerów po stronie ukraińskiej, takich jak ataman Symon Petlura. Nie musieliśmy bezwolnie poddawać się manipulacjom ze strony Austriaków, nie musieliśmy wpuszczać się na drogę plemiennych nienawiści. Na tych nienawiściach my sami najwięcej żeśmy stracili.

Na marginesie warto wspomnieć, że samym Ukraińcom ogromnie zaszkodziła wrogość między państwami Petruszewycza i Petlury, nawet gdy formalnie połączyły się one ze sobą w styczniu 1919. Galicyjscy Ukraińcy skłócili się ze wszystkimi sąsiadami, a na koniec obrazili dyplomację francuską, starającą się o powstrzymanie walk.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj