Badacze i politycy w sprawie Kresów

Ukraina w roku 2022 po raz pierwszy walczy o swoją suwerenność w sprawiedliwej wojnie. Tym razem jest bohaterska ludność cywilna, niezłomni żołnierze i prawdziwy przywódca. I to oni złotymi literami piszą historię własnego państwa. Zanim skończy się wojna o wolną Ukrainę konieczne jest pojednanie polsko-ukraińskie. 

Wspólna przeszłość polskiego i ukraińskiego narodu jest trudna. Kresy przez wieki były wielonarodowe a Polacy i Ukraińcy najliczniejszą społecznością. Mieszane małżeństwa normalnością, wspólne święta czy wzajemna pomoc nie były niczym wyjątkowym. Wszystko zmieniło się po wybuchu II wojny światowej. Wtedy organizacja banderowska „po trupach polskich” niosła niepodległość Ukrainie. Dzisiaj nadal „sprawa jest trudna, tak jak w czasach komunistycznych”, pisał Jerzy Giedroyc do prof. Bohdana Osadczuka, ale nie niemożliwa. Panowie wierzyli, że misja pojednania, której się podjęli przyniesie owoce. Podobnie zdanie ma ks. Isakowicz-Zaleski czy badacz historii i stosunków polsko-ukraińskich prof. Ryszard Szawłowski.

Tak też uważa polsko-ukraiński naukowiec i badacz banderowskiej organizacji dr hab. Wiktor Poliszczuk. W polskim środowisku znany był i ceniony za szlachetność i dążenie do ujawnienia ludobójstwa na Kresach Wschodnich i Małopolsce. Naukowiec żył i pisał na emigracji, umarł w Toronto. Mówił, że pojednanie pomiędzy narodami jest ważne i konieczne, ale najpierw trzeba stanąć w prawdzie. W napisanym przez niego dokumencie pt. „Archiwum Wiktora Poliszczuka” odnajdziemy teksty dotyczące konkretnych miasteczek, wsi, futorów a także osób i grup etnicznych. Pochyla się również nad  Ukraińcami, którzy pomagali Polakom, ostrzegali przed najściem band, a którzy często sami ponieśli śmierć za „zdradę ideałów”. Badacz dopiero na emigracji zrozumiał, jak nadal wiele jest strachu, czasem nienawiści, i jak bardzo Polacy i Ukraińcy potrzebują wybaczenia. To wtedy powiedział, że „w związku ze świadomością tego, czego dopuścili się banderowcy na Wołyniu wobec ludności polskiej, podjąłem decyzję o poszukiwaniu materiałów stanowiących bazę moich badań nad nacjonalizmem ukraińskim”. Powstała „Gorzka prawda” i to ta książka stała się zarzewiem dyskusji społeczno-politycznych w Polsce, na Ukrainie i Kanadzie. Tam bowiem była i nadal jest spora ilość byłych żołnierzy SS-Galizien i ich potomków. Żona śp. Wiktora Poliszczuka przekazała jego zbiory do Archiwum Akt Nowych w Warszawie. Dzisiaj to jedno z wielu dostępnych źródeł i dokumentów z terenu, na którym wspólnie mieszkało wiele narodów. Zbiory dotyczą najczęściej lat 1938-1950.

Zdaniem ukraińskiego IPN w czasie okupacji niemieckiej na Ukrainie nie było czystek etnicznych, zatem nie można mówić o ludobójstwie, bo „Ukraińcy byli głęboko religijni w przeciwieństwie do bezbożnych Niemców”. Pisze o tym Orest Subtelny w publikacji pt. Ukraine. A History i dodaje, że na Kresach Wschodnich w latach 1938-1945 występowały nieliczne zatargi pomiędzy ludnością polską a ukraińską. Subtelny pisze, że mieszkańcy sami je sobie rozwiązywali, czasem przy pomocy policjantów z SS-Galizien.

Znamy też korespondencję Jerzego Giedroyca do prof. Bohdana Osadczuka. Wydawca „Kultury” już w 1997 roku tak widział wzajemne relacje polskie i ukraińskie: „zbyt silna jest tendencja do zacierania śladów polskości”. Wówczas chodziło również o zabytki we Lwowie. Tymczasem ukraińscy history twierdzą, że to z czym mieliśmy do czynienia podczas okupacji „to nawet nie były wysiedlenia, Polacy sami wyjeżdżali ze wsi do miast, bo im się tam lepiej żyło z Niemcami”. Uważają, że historię należy zostawić i iść do przodu. Starają się utrwalać pogląd, że „prawda leży na Kresach i niech tam zostanie, bo ofiar i tak nie da się policzyć, poza tym jest ich równo po obu stronach”. Taka jest narracja polityczna, a jeśli wspomina się organizację banderowską, to jako wyzwolicieli kraju, zaś ludobójstwo, to epizod wołyński, gdzie mieszkało wiele narodów i w czasie niemieckiej okupacji zdarzały się zbrodnie.

Polska i Ukraina nadal mają otwarty rozdział  i wzajemnie tworzą fundamenty pod pojednanie. Pomoc, którą dzisiaj niosą ludzie czy rząd, w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę, to powrót do wielowiekowej tradycji wspierania się w walce z „imperium zła”

Źródło: histmag.org; culture.pl; kresy.pl; wiez.pl; odessareview-com

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj