Zbronie bolszewików na polskich jeńcach: „przebijali bagnetami, dostrzeliwali, trupy na trupach, jednego jeszcze obdzierają, drugiego dobijają”

W trakcie wojny polsko-sowieckiej roku 1920 w Zadwórzu pod Lwowem doszło do starcia nazywanego polskimi Termopilami. O trafności tej nazwy świadczy liczba polskich żołnierzy (nieco ponad 300), to że wszyscy zginęli, a także to, że swym poświęceniem pozwolili na przegrupowanie i mobilizację wojsk polskich z towarzyszącymi oddziałami ukraińskimi a w konsekwencji do zwycięstwa nad wrogiem. Jest tu nawiązanie do bitwy o Termopile, stoczonej w roku 480 przed Chrystusem przez 300 Spartan, którzy polegli w boju, lecz na tyle długo powstrzymywali natarcie perskie, iż pozwolili swym greckim braciom na przygotowanie bitwy pod Salaminą zakończonej klęską Persów.

Wcześniej, w dniach od 29 lipca do 4 sierpnia trwała bitwa pod Brodami i Beresteczkiem, w której jednostki Wojska Polskiego starały się zatrzymać marsz bolszewickiej Armii Konnej Budionnego. Niestety, w tym samym czasie nastąpiła klęska pod Brześciem i dlatego nasze oddziały musiały się wycofać, jednak zdołały zadać bolszewikom bardzo poważne straty, przez co Budionny musiał się na pewien czas wstrzymać ze swą ofensywą. Tak więc na froncie południowym bolszewicy pozostawali znacznie cofnięci względem wielkich sukcesów frontu północnego; ta nierównowaga została przez Piłsudskiego wykorzystana do przygotowania kontruderzenia znad Wieprza i wygrania Bitwy Warszawskiej. Aby tak uczynić, Piłsudski musiał jednak ściągnąć główne polskie jednostki z południa i pozostawić tylko niewielkie siły do obrony Lwowa.

W pierwszych dniach sierpnia oddziały Budionnego były niezdolne do walki. Wyczerpani ludzie oraz zwierzęta nie nadawały się do jakichkolwiek działań. Wojsko Polskie było zdecydowanie trudniejszym przeciwnikiem aniżeli wojska białych w Rosji. Naczelne dowództwo z Moskwy nakazywało marsz w kierunku północnym aby wesprzeć Tuchaczewskiego, jednak ten rozkaz został zignorowany przez dowódcę Frontu Południowego Jegorowa, którego w tym wspierał jego komisarz polityczny Józef Stalin. Tak więc Armia Konna, zamiast ruszać w kierunku północnym, dalej parła na Lwów. Jednym z symboli tamtej wojny stała się bitwa pod Zadwórzem, leżącym na dalekim przedpolu, ponad 30 km na wschód od Lwowa. Tam też 17 sierpnia ponad 300 polskich żołnierzy w heroicznym boju powstrzymywało przez cały dzień konoarmiejców z 6. Dywizji Kawalerii. Polskim batalionem, który walczył z całą dywizją, dowodził kpt. Bolesław Zajączkowski. Do tego oddziału zaciągnęła się głównie młodzież i inteligencja lwowska. Odbili on z rąk bolszewickich stację kolejową Zadwórze i bronili jej przez cały dzień, blokując Budionnemu możliwość marszu na Lwów. Śmierć ponieśli prawie wszyscy obrońcy. Polscy jeńcy po bitwie pod Zadwórzem zostali przez bolszewików wymordowani. Ten moment w swej książce opisał naoczny świadek, Izaak Babel: „przebijali bagnetami, dostrzeliwali, trupy na trupach, jednego jeszcze obdzierają, drugiego dobijają”.

Siły polskie rzeczywiście wytrwały napór nieprzyjaciela i utrzymały miasto. Wobec powyższych Armia Konna Budionnego została wycofana spod Lwowa i skoncentrowana w rejonie Sokala. Później poniosła ona druzgocącą klęskę pod Komarowem.
Poświęcenie pod Zadwórzem ocaliło zarówno sam Lwów, jak i przyczyniło się do wygrania już w tym czasie rozpoczętej Bitwy Warszawskiej. Tu trzeba podkreślić, że oznaczało to ocalenie również i ukraińskich mieszkańców Galicji Wschodniej. Te Termopile były nie tylko polskie, bo Ukraińcy w roku 1920 uniknęli tego, co ich spotkało po 1939: wymordowania lub wywózki na Sybir znacznej części własnej elity, pozbawienie własności ziemi oraz dotkliwą biedę pod niewydolnym systemem sowieckim. To poświęcenie było docenione przez mądrych Ukraińców, takich jak środowisko atamana Symona Petlury, zaś nie zostało docenione przez ludzi głupich, takich jak Roman Szuchewycz, odpowiedzialny za znacznie późniejsze mordowanie ludności polskiej. Waśnie pomiędzy Polakami a Ukraińcami to otwieranie pola dla zewnętrznych agresorów, skorych, by nam narzucać niewolę. Razem zachowujemy swoją wolność, gdy się wzajemnie wspieramy, a w potrzebie stajemy do boju jak Spartanie pod Termopilami.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj