Henryk Sławik: polski dziennikarz, który za pomoc Żydom został zamordowany

Henryk Sławik urodził się 16 lipca 19894 r. w Szerokiej (obecnie część Jastrzębia-Zdroju) w ubogiej rodzinie. Po ukończeniu pruskiej szkoły ludowej pracował dorywczo w pobliskich folwarkach, jednakże chcąc odmienić swój los postanowił opuścić rodzinne strony i udał się do Hamburga. Tam też po raz pierwszy jego drogi przecięły się z ruchem socjalistycznym.

Po wybuchu I wojny światowej został wcielony do pruskiej armii i wysłany do walki na front wschodni, gdzie trafił do niewoli rosyjskiej i spędził trzy lata w obozie jenieckim. Po powrocie w rodzime strony wziął udział we wszystkich powstaniach śląskich, co niewątpliwie ugruntowało w nim ducha patriotyzmu. Znamienitym jest fakt, że ten wywodzący się z nizin społeczny człowiek dzięki swojej pracowitości i determinacji wspinał się po szczeblach drabiny społecznej. Po kilku latach pracy w „Gazecie Robotniczej” został jej redaktorem naczelnym, ponadto czterokrotnie był prezesem Syndykatu Dziennikarzy Polskich Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego. W 1929 r. został wybrany do rady miejskiej Katowic, a także był posłem do Sejmu Śląskiego, a od 1934 r. członkiem Rady Naczelnej PPS.

Wybuch II wojny światowej i fakt, że Polska dostała się pod okupacje Niemiecką sprawił, że Slawik opuścił kraj. Trafił na Węgry, gdzie formowały się rządowe struktury mające na celu pomoc uchodźcom, nie tylko medyczną i materialną, ale również edukacyjną. Henryk został prezesem Komitetu Obywatelskiego ds. Opieki nad Uchodźcami Polskimi, a następnie mianowano go delegatem Ministra Pracy Rządu RP na Uchodźstwie. Na Węgrzech przystąpiono do konstruowanie siatki wojskowej i cywilnej, która miała głownie za zadanie przerzucanie żołnierzy na stronę francuską, gdzie kształtowały się oddziały Wojska Polskiego. W działalność był naturalnie zaangażowany Henryk Sławik.

Sławik był bardzo aktywny, jeśli chodzi o pomoc żydowskim uchodźcom. Pomagał im w uzyskaniu fałszywych dokumentów i metryk chrztu, które miały wskazywać na typowo polskie pochodzenie ich posiadaczy. Niebezpieczeństwo, iż nielegalny proceder zostanie odkryty przez Niemców wzmogło się głównie w drugiej połowie 1942 r., kiedy to okupant przystąpił z jeszcze większą determinacją do unicestwienia narodu spod znaku gwiazdy Dawida. To właśnie wtedy na Węgry przybyło ok. 5 tysięcy Żydów, w tym około 100 sierot. Sławik przy pomocy węgierskiego komisarza ds. uchodźców Józsefa Antalla oraz polskich i węgierskich duchownych założył dla tych biednych, żydowskich dzieci sierociniec. Dla niepoznaki miejsce nazwano „Sierocińcem dzieci polskich oficerów”, uczono je polskich modlitw, a w niedzielę prowadzano do kościoła katolickiego. Jednakże dbano również o to, by mieszkańcy sierocińca mieli kontakt z językiem hebrajskim, dlatego też zatrudniano żydowskich nauczycieli. O roli, jaką odegrał Sławik w tym przedsięwzięciu świadczą słowa jeden z dziewczynek, która trafiła do sierocińca „Ja wierzę, że on był boskim posłańcem. To Niemcy sprawili, że zostałam sama na tym świecie. Jeśli więc dziś żyję i mieszkam w Izraelu i mam tak dużą, własną rodzinę, dzieci, wnuków i prawnuków, w sumie ponad 30 osób, to dlatego, że Sławik mnie uratował”. Tak w 2004 r. Wspominała go Cipora Lewawi z d. Cyla Ehrenkranz.

Niestety bohaterską misję przerwało gestapo, które aresztowało zarówno Sławika, jak i Antalla. Henryk jednak nawet w obliczu śmierci okazał bezmiar oddania, honoru i człowieczeństwa. Pomimo zaaranżowanej przez Niemców konfrontacji z Antallem nie wydał go, biorąc całą odpowiedzialność na swoje braki. Przyjacielowi Henryka udało się przeżyć, jednak on sam nie miał takiego szczęścia. Został zamordowany 23, bądź 24, sierpnia w niemieckim obozie koncentracyjnym Gusen I (Mauthausen).
Za narażanie własnego życia dla ratowania Żydów został odznaczony w 1990 r. medalem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj