Bohaterska rodzina Banasiewiczów – uratowała 15 Żydów przed pewną zagładą

Franciszek i Magdalena Banasiewiczowie pobrali się koło Zbaraża pod Tarnopolem. Po kilku przeprowadzka osiedli na stałe w Orzechowicach, które znajdowały się 10 km od Przemyśla. On pracował jako malarz, a ona zajmowała się czworgiem dzieci, a także prowadziła niewielkie gospodarstwo. Po wybuchu wojny jeden z synów, Władysław uciekł za granicę, z kolei Antoniego i Tadeusza Niemcy wywieźli na przymusowe roboty. Temu drugiemu udało się jednak zbiec i powrócić w rodzinne strony

Wybuch II wojny światowej spowodował, że Przemyśl został podzielony na strefy okupacyjne między dwóch agresorów – Niemców i Rosję, a po rozpoczęciu batalii między nimi w 1941 r. prawobrzeżna część Przemyśla została przejęta przez tych pierwszych. W połowie 1942 r. w mieście utworzono getto, w którym zamknięto ok. 22 tyś. osób, z kolei dla Żydów z ościennych miejscowości, w tym Orzechowic wydano specjalne zalecenia, zgodnie z którym mieliby pracować w majątku w Maćkowicach, w którym polecono by się zebrali. Kilka dni później wywieziono ich do lasu, kazano się rozebrać, a następnie pojedynczo podchodzić do Niemców, którzy strzeli do nich z zimną krwią. Był wśród nich również Salomon Ehrenfreund, na którego oczach zabito jego najbliższych. Wiedziony instynktem rzucił się do ucieczki wraz z Junkiem Frankielem. Szczęśliwie udało mu się uniknąć niemieckich kul i dotrzeć do rodzimych Orzechowic, gdzie po udzieleniu pomocy przez mieszkańców udało mu się ostatecznie znaleźć schronienie u Banasiewiczów. Ehrenfreund cały czas utrzymywał kontakt z bratem Izaakiem, który podobnie jak pozostali krewni Salomona, Kuba Nassan oraz Marcel Tajch również otrzymali schronienie od Polaków. Kolejnych Żydów do domu Banasiewiczów przyprowadził Tadeusz, byli to Edmund Orner, Beniamin Sztampater i Fela Szatner.

Tym sposobem u Bnasiewiczów w drugiej połowie 1943 r. ukrywało się już dziesięć osób, a ostatecznie było ich aż piętnaście. Banasiewicze by nie ściągnąć na siebie zainteresowania postronnych odcięli się od lokalnej społeczności. Fakt, że ich dom znajdował się na uboczu, z dala od innych zabudowań ułatwiał nieco zadanie. Jednakże cały czas trzeba było uważać. Sytuacja, w której rodzina musiała wykarmić dodatkowe głowy spowodowała, że musieli robić zakupy w różnych miejscach, w różnych miejscowościach. Magdalena gotowała partiami i nigdy nie robiła tego w otwartej kuchni. Należy przy tym wskazać, że atmosfera jak panowała w domu między Polakami, a Żydami była życzliwa i zgodna, a święta Bożego Narodzenia w 1943 wszyscy spędzili wspólnie.

Z uwagi na krążące widmo niebezpieczeństwa odkrycia, że Banasiewiczowie ukrywają Żydów, a także pogarszające się warunki atmosferyczne postanowiono o wybudowaniu schronu dla Żydów, który połączono podziemnych korytarzem z domem Banasiewiczów. Do ryzykownej sytuacji doszło wiosną 1943 r., kiedy w okolicach obejścia pojawili się Niemcy. Usłyszawszy huk wystrzału w ogrodzie ruszyli w kierunku, jak się okazało Tadeusza. W tym czasie wszystkim udało się bezpiecznie ukryć w schronie, a wejście skutecznie zakamuflować. Szczęśliwie również Tadeusz, którego aresztowano został wieczorem puszczony do domu.

Po wkroczeniu do Polski armii czerwonej przebywający u Banasiewiczów Żydzi mogli wreszcie opuścić kryjówkę. Większość z nich wyjechała z Polski, natomiast ich świadectwo o bohaterskiej postawie polskiej rodziny, która narażając własne życie udzieliła im schronienia, pozostała żywa. Franciszek, Magdalena oraz ich córka Maria Jurek zostali odznaczeni 17 lipca 1991 r. medalami Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj