Rosja: zmobilizowany rezerwista zamordował na Uralu swojego dowódcę

Na stacji kolejowej Misiasz w obwodzie czelabińskim, na rosyjskim Uralu, rezerwista zmobilizowany na wojnę z Ukrainą śmiertelnie pobił swojego dowódcę w randze kapitana, który również trafił do armii podczas ogłoszonej jesienią mobilizacji – powiadomił w środę niezależny rosyjski portal Meduza.

Do tragicznego zdarzenia doszło 23 grudnia w wagonie pociągu przewożącego żołnierzy. Napastnik, starszy sierżant, znajdował się w stanie upojenia alkoholowego. Jego ofiara zmarła na miejscu w wyniku odniesionych obrażeń – poinformowała Meduza na Telegramie (https://tinyurl.com/za9wmp2u).

 

Decyzją sądu garnizonowego w Magnitogorsku zabójca został umieszczony na dwa miesiące w areszcie. Grozi mu kara od pięciu do piętnastu lat pozbawienia wolności.

 

Prezydent Władimir Putin wydał 21 września dekret o częściowej mobilizacji na wojnę z Ukrainą oraz zagroził „użyciem wszelkich środków”, by bronić Rosji przed rzekomym zagrożeniem ze strony Zachodu. W ocenie Meduzy branka może w ciągu kilku miesięcy objąć nawet 1,2 mln mężczyzn, głównie spoza dużych miast.

 

Tuż po decyzji Putina pojawiło się wiele doniesień o chaosie organizacyjnym podczas mobilizacji. Do wojska powoływano m.in. osoby niepełnosprawne i bez doświadczenia w armii. Odnotowywano liczne przypadki pijaństwa wśród poborowych, alarmowano też o fatalnych warunkach zakwaterowania rezerwistów i niskiej jakości wydawanej im broni.

 

We wrześniu i październiku setki tysięcy mężczyzn opuściło Rosję lub próbowało to uczynić, obawiając się wysłania na front.

 

Zmobilizowany Rosjanin trafia na wojnę średnio po siedmiu dniach od otrzymania wezwania, a ginie – po 12; na polu walki spędza zaledwie około czterech dni – poinformował pod koniec października ukraiński projekt InformNapalm. (PAP)

 

szm/ tebe/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj