Pediatra: sezon grypowy rozpoczął się wcześniej, niż w poprzednich latach

Sezon grypowy w tym roku rozpoczął się wcześniej, niż w poprzednich latach – powiedziała PAP pediatra ze szpitala wojewódzkiego w Szczecinie Joanna Łasecka-Zadrożna. Jak dodała, jest bardzo prosty sposób na uniknięcie grypy – szczepienia.

„Mamy w tej chwili absolutny nawał infekcji układu oddechowego – zarówno u dzieci, jak i u dorosłych. Dominują pacjenci z grypą, ale musimy różnicować: są też pacjenci z wirusem RSV i ciągle jeszcze obecnym SARS-CoV-2. Widać, że zgłasza się znacznie więcej pacjentów, niż było ich zwykle w tym okresie roku” – powiedziała w rozmowie z PAP specjalista pediatrii i chorób zakaźnych Joanna Łasecka-Zadrożna ze szpitala wojewódzkiego w Szczecinie.

Jak dodała, zarówno z obserwacji lekarzy w szpitalu, jak i z danych Państwowego Zakładu Higieny wynika, że sezon grypowy rozpoczął się w tym roku wcześniej, niż w poprzednich latach.

„Zazwyczaj było tak, że grudzień był początkiem sezonu infekcyjnego, grypowego, liczba infekcji narastała w styczniu, a najwięcej było ich w lutym. W tym roku już w grudniu mamy bardzo dużo pacjentów”– zaznaczyła lekarka.

Dodała, że objawy grypy w większości przypadków to bardzo wysoka gorączka, nawet 40-41 st. Celsjusza, zazwyczaj także kaszel, ból mięśni i stawów. Dzieci często odmawiają jedzenia i picia. Zaznaczyła, że trudno w kilku słowach odpowiedzieć na pytanie, jak odróżnić grypę u dzieci od innych infekcji, ale pewną przesłanką może być choroba innych członków rodziny.

„Jeśli chora jest cała rodzina, to prawie na pewno jest to zakażenie wirusowe i w obecnym sezonie jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że to właśnie grypa lub covid” – mówiła Łasecka-Zadrożna.

Pediatra dodała, że inną przesłanką jest zachowanie dziecka po próbach obniżenia temperatury. „Jeśli jest w dobrym stanie, możemy domniemywać, że jest to łagodna infekcja wirusowa. Jeżeli natomiast obniżamy temperaturę, a dziecko nadal jest ospałe, odmawia jedzenia, leży, wtedy absolutnie należy udać się do lekarza” – zaznaczyła.

Jak mówiła, najciężej infekcję przechodzą najmłodsi pacjenci – ze względu na to, że wcześniej nie zetknęli się z tym wirusem. Było to spowodowane obniżoną liczbą zachorowań na grypę w czasie pandemii koronawirusa, co z kolei wynikało z izolacji i bardziej odpowiedzialnych zachowań osób z infekcją.

Lekarka podkreśliła, że grypa jest chorobą, której można w łatwy sposób zapobiec przez szczepienia. Szczepionka może być podana od ukończenia 6. miesiąca życia.

„Dla dzieci od ukończenia drugiego roku do 18. roku życia dostępna jest też wygodna, donosowa forma szczepionki. Jest ona inaczej skonstruowana, ma pewne przeciwwskazania, ale jest ich bardzo niewiele, nie wymaga też wkłucia i ma bardzo dobrą skuteczność” – podkreśliła Łasecka-Zadrożna.

Zaznaczyła, że szczepionkę przeciw grypie powinny szczególnie przyjąć osoby z chorobami przewlekłymi, z chorobami układu oddechowego, układu krążenia czy z upośledzeniem odporności. Jak wskazała, szczepienia chronią także system ochrony zdrowia (a więc także chorych) przed sytuacją, jaka obecnie ma miejsce, a więc przed bardzo dużą liczbą pacjentów i trudnościami w dostępie do pomocy medycznej.

Dodała, że przeciw grypie „można i należy” szczepić także kobiety w ciąży.

„Jest to też strategia zabezpieczająca noworodka, który rodzi się w sezonie infekcyjnym. Mieliśmy już małych pacjentów – miesięcznych, dwumiesięcznych – u których infekcja była przyniesiona do domu przez niezaszczepionego rodzica. Być może wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że dla dzieci urodzonych w listopadzie, grudniu czy styczniu również osoby z otoczenia są źródłem infekcji” – powiedziała pediatra.

Zaznaczyła, że szczepionki są tańsze i bardziej dostępne, niż leki przeciwgrypowe. Leków w okresie zwiększonej zachorowalności może szybko zabraknąć, szczególnie w mniejszych ośrodkach.

Pytana o hospitalizację w szpitalu wojewódzkim dzieci, u których rozpoznano grypę, odpowiedziała, że na oddział przyjmowani są mali pacjenci, którzy „bezwzględnie tego wymagają”.

„Mając na uwadze to, że krążą trzy wirusy o dużej zakaźności – grypa, RSV, SARS-CoV-2 – musimy dbać o to, żeby pacjenci nie zakażali się wewnątrz oddziału” – mówiła lekarka.

Na dziecięcym SOR w szczecińskim szpitalu wojewódzkim od września br. przyjęto ponad 80 pacjentów z grypą – większość w grudniu.(PAP)

Autorka: Elżbieta Bielecka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj