Lena Żelichowska – polska Marlena Dietrich

Urodzona 12 sierpnia 1010 r. w Warszawie. W wieku dwóch lat rodzice oddali ją na wychowanie. Już w wieku sześciu lat zaczęła uczęszczać do szkoły baletowej Piotra Zajlicha. Ukończyła także liczne kursy, które ułatwiły jej późniejszą pracę na deskach estrady i w filmie. W 1925 r. debiutowała na deskach Teatru Wielkiego, z którym była związana przez cztery lata. W późniejszym czasie występowała w teatrzykach miejskich m.in. „Morskim Oku”, „Rex”, „Hollywood”, czy „Wesoły Wieczór”. Jako dwudziestoczterolatka została aktorką Teatru Wielkiego, a następnie występowała w „Teatrze Letnim” oraz „Cyruliku Warszawskim”. Dzięki występowi w „Teatrze Nowym” dała się poznać jako aktorka dramatyczna.

Na dużym ekranie zadebiutowała u jednej z największym gwiazd estrady i filmu tamtego okresu, Hanki Ordonówny w „Szpiegu w masce” w 1933 r. Od tej pory grała nieprzerwanie aż do wybuchu II wojny światowej. Rok po debiucie pojawiła się u boku Eugeniusza Bodo w „Czarnej perle”, w „Barbarze Radziwiłłównie” można było podziwiać ją woli faworyty królowej, którą grała Jadwiga Smosarska. W „Tajemnicy panny Brinx” oraz w „Dyplomatycznej żonie” występowała obok Aleksandra Żabczyńskiego. W 1938 r. zagrała Justynę w ekranizacji „Granicy” Zofii Nałkowskiej. Jej ostatnim filmem na dużym ekranie był „Żołnierz królowej Madagaskaru” w reżyserii Jerzego Zarzyskiego.

Żelichowską pokochała publiczność, a krytycy nie szczędzili jej ciepłych słów. Obok niewątpliwego talentu wyróżniała ją nietuzinkowa, egzotyczna uroda. Nie bez powodu nazywana polską Marleną Dietrich. Kobiety nie tylko były podobne do siebie wizualnie. Obie otaczała aura tajemniczości, na swoje bohaterki filmowe wybierały postaci nieszablonowe, skomplikowane, a jednocześnie silne. Poza tym panie miały okazje wystąpić obok filmowego amanta polsko-niemieckiego pochodzenia jakim był Igo Syma. Aktor po oskarżeniu o kolaborację z Niemcami zginął z wyroku ZWZ.

O swoich rolach Żelichowska opowiadała „Nie znoszę banalnych i szablonowych, naiwnych dziewcząt, jakie występują w prawie każdym polskim filmie. Są to, moim zdaniem, postaci papierowe. Nierealne już w samym założeniu i bardzo niewdzięczne dla ambitnej aktorki. Nie znoszę konwencjonalizmu, na jakie nieuchronnie są skazane takie role. Role charakterystyczne, jakie gram w filmie, dają mi dużą swobodę interpretacji! Pozwalają mi opracować sylwetkę bohaterki możliwie najwszechstronniej”.

W czasach kiedy odnosiła największe sukcesy zawodowe za swojej drodze spotkała Stefana Norblina, artystę malarza, scenografa, projektanta wnętrz oraz mody. Lubował się on w modernizmie oraz w secesji, jego malowidła były połączeniem stylu art déco z inspiracjami z Dalekiego Wschodu. Małżeństwo rozpoczęło budowę domu na warszawskich Bielanach, którą przerwał jednak wybuch II wojny światowej. Żelichowska wraz z mężem opuścili stolicę i udali się do Rumunii, a stamtąd przez Turcję i Persję do Indii. Tam malarz tworzył dla królewskiego dworu tworząc m.in. serię malowideł dla maharadży.

Żelichowska urodziła syna Andrew, który po matce odziedziczył talent muzyczny zostając w późniejszych latach słynnym gitarzystą. Rodzina pomimo, iż wiodła spokojne i dostatnie życie w Indiach przeprowadziła się do Stanów Zjednoczonych. Powodem było przypuszczalnie zdrowie syna. nowe miejsce okazało się być mało szczęśliwe. Stefan popełnił samobójstwo, prawdopodobną przyczyną był stale i mocno pogarszający się wzrok artysty. Lena została sama z synem. By móc się utrzymać podjęła pracę manikiurzystki. Zmarła kilka lat później w wieku zaledwie 48 lat. Po latach udało się sprowadzić prochy Leny i Stefana do Polski. Zostali pochowani na warszawskich Starych Powązkach.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj