Ekspertka PISM dla PAP: Orban stoi przed największym wyzwaniem w historii swoich rządów

fot: youtubie

Sytuacja Węgier, przede wszystkim ta gospodarcza, to dla Viktora Orbana największe wyzwanie w całej historii jego rządów – oceniła w rozmowie z PAP Veronika Jóźwiak, analityczka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM).

Podczas corocznej konferencji prasowej 21 grudnia ub.r. Orban przyznał, że „ten rok był najtrudniejszy dla Węgier od upadku komunizmu”. Premier stwierdził jednak, że rząd w Budapeszcie odniósł sukcesy na kilku polach, m.in. trzymając się z dala od wojny na Ukrainie, zapewniając dostawy energii dla kraju, walcząc z nielegalną imigracją czy osiągając częściowe porozumienie z Komisją Europejską (KE) w sprawie środków unijnych.

 

Jednak analitycy dużo surowiej oceniają działania rządu, który uformował się po zwycięskich dla koalicji Fidesz-KDNP kwietniowych wyborach parlamentarnych. Na czele nowego gabinetu ponownie stanął Orban.

 

„Bieżący kryzys gospodarczy jest testem funkcjonalności istniejącego na Węgrzech systemu, który Orban zbudował w ostatnich 12 latach. Widać, że ten system nie zdaje egzaminu pod żadnym względem” – powiedziała w rozmowie z PAP Veronika Jóźwiak z PISM. W jej ocenie w ubiegłym roku Węgry bardzo dużo straciły pod względem wizerunku i wiarygodności na arenie międzynarodowej, a polityka gospodarcza jest „katastrofą”, o czym świadczą najgorsze wskaźniki w regionie.

 

„Według ostatnich danych Eurostatu dotyczących średniego wynagrodzenia i realnej konsumpcji, Węgry są na przedostatnim miejscu w całej Unii Europejskiej; gorzej wypadła tylko Bułgaria” – dodała analityczka.

 

W dodatku wciąż nie wiadomo, czy i kiedy nastąpią wypłaty części środków unijnych, zakwestionowanych przez Komisję Europejską. Co prawda zaakceptowała ona węgierski plan odbudowy, ale wcale nie oznacza to, że środki będą dla rządu w Budapeszcie od razu dostępne – podkreśliła Jóźwiak. Według niej warunki Komisji mają bardzo rygorystyczny charakter, a ich wykonanie jest dokładnie sprawdzane. „Nie wystarczy już formalnie stworzyć instytucję zwalczającą korupcję; istotne jest również m.in. to, czym ma się ona zajmować oraz kto stoi na jej czele” – dodała.

 

Jednak zamrożone 6,3 mld euro (wcześniej mówiono o 7,5 mld euro) z funduszu spójności to tylko 18 proc. wszystkich środków przewidzianych dla Węgier z budżetu unijnego. Ostatnio KE przyjęła porozumienie partnerskie z Węgrami, które przewiduje warunkową wypłatę 22 mld euro w ramach polityki spójności w latach 2021-2027, natomiast na początku listopada Komisja Europejska zatwierdziła węgierski plan strategiczny dla Wspólnej Polityki Rolnej o wartości 8,4 mld euro.

 

Mimo to nie można powiedzieć, że rząd Orbana wyszedł obronną ręką z potyczki z Brukselą – oceniła Jóźwiak.

 

„Duża część środków z budżetu unijnego na lata 2021-2027, tj. niemal 80 proc., która nie była kwestionowana, może zacząć trafiać na Węgry już w przyszłym roku, czyli z półtorarocznym opóźnieniem. To opóźnienie wpływało na wzrost inflacji i skutkowało rekordowo niskim kursem forinta w roku 2022” – wyjaśniła analityczka PISM. „Przy obecnym deficycie i długu publicznym te środki mogą być bardzo pomocne dla Orbana” – dodała.

 

Przy wszystkich trudnościach rządu w Budapeszcie wciąż nie widać jednak, aby opozycja stanowiła dla niego jakiekolwiek zagrożenie. Według Jóźwiak tylko sytuacja gospodarcza może sprawić, że notowania rządu będą spadać.

 

Podobnie uważa Andrzej Sadecki z Ośrodka Studiów Wschodnich: „Pod wpływem sytuacji gospodarczej można spodziewać się stopniowej utraty popularności przez Fidesz, jednak nie bardzo widać, kto by mógł skanalizować ewentualną frustrację społeczną i przekuć ją w korzyść polityczną”.

 

„Opozycja jest kompletnie niewidoczna dla społeczeństwa i nie stanowi żadnego zagrożenia dla rządu” – podsumowała Jóźwiak.

 

Marcin Furdyna (PAP)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj