Rzońca: w PE mogą pojawić się próby sprowadzania skandalu korupcyjnego na boczny tor

W Parlamencie Europejskim mogą pojawić się próby sprowadzania skandalu korupcyjnego na boczny tor; dlatego dla jego wyjaśnienia trzeba powołać profesjonalną komisję złożoną z prawniczych autorytetów, wydelegowanych przez poszczególne grupy polityczne – uważa europoseł Bogdan Rzońca (PiS).

We wtorek po południu w Parlamencie Europejski w Strasburgu odbędzie się debata o skandalu korupcyjnym, którego tłem jest lobbing na rzecz Kataru i Maroka. Wniosek o debatę złożyło w poniedziałek kilka grup politycznych w PE.

 

„Walka między grupami rządzącymi w Unii Europejskiej nabiera rumieńców. Moja grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów z determinacją dąży do wyjaśnienia tej sprawy. Dzisiejsza debata będzie okazją do sprawdzenia, czy dojdzie do próby sprowadzenia dyskusji o korupcji na boczny tor i przekazania, że tylko pojedynczy europosłowie są winni, a nie liderzy instytucji unijnych, którzy odpowiadają za jej prawdziwe oblicze” – powiedział Rzońca.

 

„Myślę, że będą duże różnice zdań między europosłami, którzy – jak wiele wskazuje – dużo wiedzieli o nieformalnych układach w Parlamencie Europejskim i o niebotycznych zarobkach niektórych eurodeputowanych poza pensją parlamentarną. Jeśli chcemy wyjaśnić tę sprawę, to nie możemy pozwolić na to, żeby posłowie byli sędziami we własnej sprawie. Dlatego opowiadam się za profesjonalną komisją złożoną z prawniczych autorytetów, wydelegowanych przez poszczególne grupy Parlamentu Europejskiego. Taka niezależna komisja powinna mieć wsparcie OLAF-u, Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych. Warto zadać sobie pytanie, czy ten proceder korupcyjny był tylko czystym przypadkiem, czy też było drugie dno, np. w postaci zbiórki pieniędzy na zbliżające się wybory europejskie?” – dodał europoseł.

 

Afera korupcyjna wybuchła w grudniu wraz z aresztowaniem byłej wiceprzewodniczącej PE, greckiej socjalistki Evy Kaili, która jest podejrzewana o branie ogromnych łapówek od Kataru. Jej adwokat Michalis Dimitrakopoulus poinformował w grudniu, że obrona złożyła wniosek o to, by zeznawała z wolnej stopy, z użyciem nadzoru elektronicznego, jednak prokuratura się do niego nie przychyliła. W efekcie Kaili pozostanie w areszcie tymczasowym w Belgii co najmniej do 22 stycznia.

 

Jednocześnie śledztwo w jej sprawie trwa w Grecji, gdzie również grozi jej więzienie. Jeśli Kaili zostanie uznana za winną w Grecji, wyrok wydany przez krajowy organ sądowy będzie najprawdopodobniej surowszy niż ten w Belgii, gdzie kary za tego rodzaju przestępstwa są łagodniejsze – od 3 do 5 lat pozbawienia wolności. W ojczystym kraju grozi jej 15 lat więzienia.

 

W Grecji Kaili jest m.in. pod lupą urzędu ds. prania pieniędzy. Śledztwo w jej sprawie ma doprowadzić do ustalenia, czy przywoziła z zagranicy niezadeklarowane środki finansowe i inwestowała je w Grecji, głównie w nieruchomości.

 

Kaili nie jest jedyną negatywną bohaterką afery korupcyjnej w PE. W sprawę zamieszana jest również jej rodzina i bliscy.

 

W areszcie przebywa też Pier Antonio Panzeri, były włoski europoseł. Jest założycielem organizacji pozarządowej Fight Impunity. W związku z aferą korupcyjną postawiono mu zarzuty. Również wniosek Panzeriego o zwolnienie z więzienia został odroczony do 26 stycznia.

 

Europoseł Mark Tarabella to z kolei wiceprzewodniczący delegacji PE ds. stosunków z Półwyspem Arabskim. Jego dom został przeszukany przez belgijską policję. Zawiesił swoje członkostwo w grupie Socjalistów i Demokratów.

 

Na początku stycznia przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola wszczęła pilną procedurę uchylenia immunitetu dwóch europosłów na wniosek belgijskich organów sądowych. Chodzi o Andreę Cozzolino i Tarabellę.

 

Z Strasburga Łukasz Osiński (PAP)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj